- W poniedziałek 22 czerwca na Zero.pl ruszamy z cyklem „patonieruchomości”.
- Przez kilka kolejnych dni opiszemy największe patologie na rynku, historie lokatorów i błędy w polskiej polityce mieszkaniowej.
- Zachęcamy do dzielenia się własnymi historiami pod adresem temat@zero.pl.
W Polsce cyklicznie przeprowadza się badania opinii społecznej, w których pyta się społeczeństwo, którymi zagadnieniami winni zająć się politycy w pierwszej kolejności. Wynik jest niemal zawsze taki sam – ochrona zdrowia oraz bezpieczeństwo. Szczególnie ten drugi obszar – po inwazji Rosji na Ukrainę – stał się dla Polaków niezwykle istotny.
Do debaty publicznej w ostatnich latach powrócił jeszcze jeden temat – polityka mieszkaniowa. Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. po raz pierwszy od dawna partie polityczne zaczęły się prześcigać w obietnicach wyborczych. Koalicja Obywatelska proponowała m.in. wprowadzenie kredytu z zerowym oprocentowaniem na zakup pierwszego mieszkania oraz zagwarantowanie 600 zł dopłaty do wynajmu mieszkania dla młodych. Nowa Lewica obiecywała z kolei budowę 300 tys. mieszkań na tani wynajem. Miałoby to kosztować 20 mld zł rocznie. Rozdziały poświęcone mieszkalnictwu znalazły się także w programie Prawa i Sprawiedliwości, Polski 2050 oraz Konfederacji.
Zmieniła się także narracja polityków. Donald Tusk podczas kampanii wyborczej mówił, że „mieszkanie jest prawem człowieka”. Hasło – do tej pory kojarzone głównie z europejską lewicą – weszło więc do głównego nurtu polityki. – Móc mieszkać w godnych warunkach to nie jest jakiś przywilej, to nie może być marzenie i dorobek całego życia – przekonywał lider KO podczas spotkania z młodymi w 2022 r. w Gołkowicach Górnych w Małopolsce.
Dziś wiemy już, że praktyka okazała się jednak nieco inna. Po 2,5 roku rządów koalicji KO-PSL-Nowa Lewica-Polska 2050-Centrum polityka mieszkaniowa okazała się przedmiotem sporów i kłótni.
Pomysł utworzenia superministerstwa, które skupiłoby się na tematach związanych z budownictwem, mieszkalnictwem i planowaniem przestrzennym, umarł jeszcze w 2023 r. Później przez wiele miesięcy wiceminister rozwoju odpowiedzialny za ten obszar nie mógł doprosić się od swoich zwierzchników przekazania nadzoru nad kluczowymi departamentami w resorcie. Trudno nie odnieść wrażenia, że wiele miesięcy po prostu zmarnowano.
– Zwiększamy finansowanie budownictwa – w tym roku na budownictwo mieszkaniowe w budżecie zostało przeznaczone 6,7 mld zł. Wraz ze środkami z Krajowego Planu Odbudowy jest to kwota 8,7 mld zł – chwalił się w marcu 2026 r. minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, podkreślając, że „mówimy o budowie i remontach 35 tys. mieszkań w ciągu trzech lat naszych rządów”.
Zero.pl rusza z cyklem o rynku nieruchomości
To jednak ciągle kropla w morzu potrzeb. Przez ostatnie tygodnie dziennikarze Zero.pl badali wiele tematów związanych z polityką mieszkaniową – od deweloperskich patologi, wysokie ceny mieszkań, dramaty mieszkańców TBS-ów aż po horrendalne ceny garaży w polskich miastach.
Już jutro – w poniedziałek 22 czerwca – z samego rana na Zero.pl pojawią się pierwsze efekty tej pracy. Pokażemy, jak polskie samorządy od lat wyprzedają mieszkania komunalne. Powód? Koszty bieżącego utrzymania i koniecznych remontów budynków, a często także zwykła niechęć lokalnych włodarzy do prowadzenia polityki mieszkaniowej. Zasób, który ma służyć potrzebującym, kurczy się od lat.
Jak wynika z naszych analiz, „komunałki” sprzedawane są m.in. w Bydgoszczy, Chorzowie, Katowicach, Lublinie, Łodzi, Opolu, Suwałkach, Szczecinie, Toruniu, Wrocławiu czy Zamościu.
Wiele samorządów wciąż decyduje się sprzedawać mieszkania z tzw. bonifikatą, czyli upustem ceny. Niektóre lokale w ostatnich latach upłynniane były nawet z 98-procentową obniżką. Projekt ustawy, który miał to zablokować, utknął jednak w Sejmie.
Nasi czytelnicy na Zero.pl znajdą także rozmowę z Hanną Milewską-Wilk, jedną z najlepszych ekspertek ds. mieszkalnictwa w Polsce, związaną z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów.
Nasza rozmówczyni mówi wprost: państwo ma szczelnie zamknięte oczy. W Polsce brakuje ciągle podstawowych danych, które mogłyby pozwolić na zaprojektowanie mądrej i spójnej polityki mieszkaniowej. W efekcie rządzący poruszają się po omacku.
Ekspertka krytykuje także programy dopłat do kredytów mieszkaniowych, które przez lata były głównym elementem wsparcia państwa w tym obszarze. – Badania pokazały, że ludzie, którzy korzystali z programów dopłat do kredytów, układali pod to swoje plany rodzinne. Nie decydowali się na przykład na kolejne dziecko, bo wiedzieli, że przez najbliższe 10 lat nie mogą się wyprowadzić z danego mieszkania – wskazuje w rozmowie z Zero.pl Milewska-Wilk.
Nasi czytelnicy przeczytają również historię o Łomży, niemal 60-tysięcznym mieście, które zdezerterowało w walce o lepszy byt mieszkańców. Dawne „miasto królewskie” stało się niechlubnym wzorem, jak nie prowadzić polityki mieszkaniowej.
Łomżanie na mieszkanie komunalne muszą czekać średnio 238 miesięcy. Miejski zasób kurczy się bowiem od lat, z kolei część lokali remontów nie widziała od dekad. Mieszkańcy w rozmowach z Zero.pl są zgodni: żyją w urągających godności warunkach.
Tydzień pod hasłem „patonieruchomości”
I to nie wszystko. Cykl nie zamknie się na jednym dniu. Pokażemy między innymi dramaty osób poszkodowanych w aferze HREIT. Michał S. – główny twórca i prezes holdingu deweloperskiego HREIT – kierował projektem, który – zdaniem prokuratury – miał charakter zorganizowanej grupy przestępczej.
W sprawie pokrzywdzonych jest prawie 1,8 tys. osób. Dziennikarz Zero.pl Piotr Barejka opisuje kulisy tego przedsięwzięcia. – Było miło, kawka i herbatka, pani zachęcała, żebym wybrał mieszkanie. Mówiłem, że chciałbym dwa, tylko nie mam jeszcze wszystkich środków, musiałbym sprzedać moje obecne mieszkanie. Pani zapewniała, że to doskonały pomysł. Wszystko było idealnie – wspomina Stanisław, jedna z ofiar afery HREIT. Mężczyzna stracił mieszkanie oraz niemal pół miliona złotych.
Takich historii jest więcej. Śledztwo w sprawie Michała S. i innych osób zaangażowanych w aferę HREIT prowadzi łódzka prokuratura. Już w ubiegłym roku akta liczyły ponad 346 tomów, na które składa się ponad 70 tys. stron, a liczby te stale rosną.
Przez kolejne dni na naszych łamach pojawią się także historie o łanowym osiedlu „Zielono Mi” w podwarszawskim Zamieniu oraz o miejscach postojowych w dużych miastach, których wartość przekracza często cenę kawalerki. Obie historie opisze Tymon Grabowski.
Nasz cykl zatytułowaliśmy hasłem „patonieruchomości”. Uważamy bowiem, że patologią jest fakt, iż w drugiej połowie lat 20. XXI wieku mieszkańcy kraju, który dołączył do grona 20 gospodarek świata, muszą walczyć – często sami, bez niczyjego wsparcia – o tak podstawową rzecz, jak własne lokum.
Problemów jest sporo. W kolejnych dniach nasza dziennikarka ekonomiczna Katarzyna Dybińska przyjrzy się ciągle niezałatwionemu problemowi mieszkań senioralnych. Mimo że jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, mało kto w Polsce projektuje osiedla uwzględniając te nowe wymagania. Zaniedbania w tej kwestii ma i państwo, i deweloperzy.
Tematu mieszkalnictwa nie odpuścimy. Wbrew niektórym politykom pamiętamy bowiem, jak brzmi nasza konstytucja. Art. 75 mówi wprost, że władze mają obowiązek prowadzić „politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli”, a także wspierać „rozwój budownictwa socjalnego” i „działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania”.
Zamierzamy więc patrzeć politykom, deweloperom i samorządowcom na ręce, opisywać lokalne patologie i kontrolować, jak zagospodarowany jest zasób, na który składamy się my wszyscy.
Zachęcamy więc do dzielenia się własnymi historiami pod adresem temat@zero.pl lub bezpośrednio w korespondencji z naszymi dziennikarzami (lista kontaktowa dostępna jest tutaj).

