Reklama
Reklama
Reklama

„Rosji wydaje się, że Ukraińcy skapitulują”. Nowa taktyka Moskwy

TYLKO NA

Czerwiec przyniósł najwyższą liczbę cywilnych ofiar na Ukrainie od wiosny 2022 r. – To kolejna próba przyciśnięcia Kijowa. Rosji wciąż się wydaje, że nastąpi moment, w którym Ukraińcy się poddadzą – że jeśli uderzy się wystarczająco mocno, to w końcu skapitulują – ocenia w rozmowie z Zero.pl analityczka PISM Maria Piechowska. – Tymczasem przynosi to odwrotny skutek. Ukraina jeszcze mocniej zaciska zęby i trwa w oporze, bo doskonale wie, czym jest „ruski mir” – dodaje.

Zniszczenia, ukraina, atak, rosja
Zniszczenia po rosyjskim ataku w Kijowie (fot. Vladyslav Musiienko / PAP)
  • W wyniku rosyjskich ataków w czerwcu na Ukrainie zginęło prawie 300 cywilów, a blisko 2 tys. zostało rannych.
  • W rozmowie z Zero.pl analityczka PISM Maria Piechowska wskazuje, że Rosja zintensyfikowała działania i atakuje przede wszystkim duże miasta, w tym Kijów. Na masową skalę zaczęto wykorzystywać pociski balistyczne.
  • Wzrost liczby ofiar to także skutek faktu, że Ukrainie zaczyna brakować amunicji do systemów Patriot. 

MKOL przywraca Rosję i Białoruś. Sportowcy dla Zero.pl: Nie powinni startować

Z najnowszego raportu Misji ONZ ds. Monitoringu Praw Człowieka na Ukrainie wynika, że w czerwcu w wyniku rosyjskich ataków zginęło 293 cywilów, a 1990 zostało rannych. To najwięcej od kwietnia 2022 r.

Skąd tak duży wzrost liczby ofiar śmiertelnych na Ukrainie? W rozmowie z Zero.pl ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Maria Piechowska wymienia trzy powody.

Reklama
Reklama

Rosja bardzo zintensyfikowała działania i atakuje duże miasta, przede wszystkim Kijów. Zbiegło się to w czasie z momentem, w którym Ukrainie zaczyna brakować pocisków PAC-3 do systemów wyrzutni Patriot, stanowiących najlepszą obronę przed rosyjskimi pociskami balistycznymi. Te uderzenia to również odpowiedź na ukraińskie ataki w głębi Rosji i niszczenie tamtejszych rafinerii – tłumaczy analityczka.

Pociski balistyczne

Jak zaznacza, rosyjskie naloty trwają nieprzerwanie, jednak wcześniej były to głównie uderzenia dronowe, które nie powodowały aż tylu ofiar.

– Teraz Rosja na masową skalę wykorzystuje pociski balistyczne, stąd tak tragiczny bilans tych nalotów. Rosjanie produkują tę broń na bieżąco. W pewnym momencie prawie wstrzymali ataki z jej użyciem, by zgromadzić zapasy na zimę. Jak jednak widać, przyspieszyli i zintensyfikowali uderzenia już teraz – mówi Piechowska.

Odpowiedź na ukraińskie ataki

Dlaczego tak szybko zdecydowali się na opróżnienie magazynów? – To bezpośrednia reakcja na ukraińskie ataki na rafinerie i cele w głębi Federacji Rosyjskiej. To także odpowiedź na sytuację na Krymie – odcinanie tamtejszych linii zaopatrzenia i wywołany tym kryzys paliwowy. Nagle się okazało, że rosyjscy turyści, dla których półwysep był dotąd wakacyjnym rajem, boleśnie zderzyli się z brutalną rzeczywistością wojny – tłumaczy ekspertka PISM.

Reklama
Reklama

Luki w ukraińskiej obronie 

Kluczowym problemem pozostaje także mniejsza dostępność pocisków PAC-3 do systemów Patriot. – Do nich jest już kolejka chętnych. Dla zobrazowania skali: w ciągu pierwszych tygodni wojny w Iranie USA zużyły ich ponad 1300, podczas gdy amerykańska roczna produkcja wynosi obecnie około 700 sztuk – wylicza Piechowska.

Analityczka przypomina, że pewnym rozwiązaniem może być obietnica Donalda Trumpa dotycząca przekazania Ukrainie licencji na ich produkcję, jednak wymaga ona „ostrożności”. – Po pierwsze, najpierw musimy zobaczyć realne decyzje, a po drugie – nawet jeśli Kijów otrzyma licencję, uruchomienie produkcji może zająć lata – ocenia.

„Poddanie się w ogóle nie wchodzi w grę”

Większa liczba znacznie groźniejszych rosyjskich ataków, to – zdaniem Piechowskiej – „kolejna próba przyciśnięcia Ukrainy”. – Rosji wciąż się wydaje, że nastąpi moment, w którym Ukraińcy się poddadzą – że jeśli uderzy się wystarczająco mocno, to w końcu skapitulują. Tymczasem przynosi to odwrotny skutek. Ukraina jeszcze mocniej zaciska zęby i trwa w oporze, bo doskonale wie, czym jest „ruski mir”. Po doświadczeniach Buczy i Mariupola poddanie się w ogóle nie wchodzi w grę – podkreśla.

Reklama
Reklama

I od razu dodaje: – Oczywiście sytuacja nie jest czarno-biała. Ukraińcy są już niezwykle zmęczeni tą wojną, więc samo zawieszenie broni byłoby dla nich do zaakceptowania. Jednak to zmęczenie wciąż nie przekłada się na gotowość do większych ustępstw.

Co w związku z tym planują Rosjanie? – Na pewno dobrowolnie się nie wycofają. Nawet jeśli dojdzie do zawieszenia broni – a raczej nie nastąpi to przed wiosną – będzie to jedynie przerwa w wojnie. Rosja nie osiągnęła przecież swoich celów wobec Ukrainy oraz Europy Środkowo-Wschodniej, jakimi jest m.in. wycofanie stąd infrastruktury NATO – podkreśla Piechowska.

Źródło: Zero.pl
Agnieszka Waś-Turecka
Agnieszka Waś-TureckaDziennikarka
Reklama
Reklama