Reklama
Reklama
Reklama

Oglądasz film, Netflix płaci podatek. Francja idzie po miliardy od cyfrowych gigantów

samsung-galaxy-netflix-1
Netflix na Samsungu Galaxy Z Fold8 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Francja może wprowadzić bardzo nietypową formę podatku, która przypomina czasy, w których za Internet płaciło się według wykorzystanej ilości danych. Z tą różnicą, że to nie użytkownicy zapłacą za zużyty transfer, a firmy za wysłane dane. Tak przynajmniej wygląda to w teorii.

  • We Francji może pojawić się nowy podatek, który zapłacą firmy dostarczające treści cyfrowe. Opłata byłaby naliczana za każdy gigabajt danych wysłanych do użytkownika. 
  • Twórcy przepisu, który jest poprawką zgłoszona do ustawy budżetowej na 2027 r., wskazują na cyfrowych gigantów jako główny cel nowego podatku, ale mają go zapłacić wszystkie firmy wysyłające dane do użytkowników.
  • Francuskie przepisy są już po pierwszym głosowaniu, ale parlamentarzyści nie są co do nich zgodni. 

Korzystasz z internetu, a za otrzymane dane płaci firma wysyłająca dane. Mniej więcej tak wygląda nowy pomysł części francuskich parlamentarzystów na podreperowanie krajowego budżetu. Jeśli pomysł przejdzie, może to być pierwsze takie rozwiązanie na świecie, ale czy przypadkiem koszty nie zostaną przerzucone na użytkowników?

Podatek od internetu we Francji nie tylko nałożony na cyfrowych gigantów

We Francji trwają prace nad ustawą budżetową. 9 października socjalistyczny deputowany Laurent Lhardit wraz z posłami grupy Socialistes et apparentés zgłosił poprawkę nr I-1358, nazwaną „podatkiem od producentów cyfrowych”.

Poprawka zakłada wprowadzenie mechanizmu, w którym firmy zapłacą podatek od wysłania danych do użytkownika. Chodzi o kwotę 5,5 eurocenta za każdy gigabajt. Choć w uzasadnieniu pomysłu pojawiają się nazwy największych firm, takich jak Google czy Netflix, przepisy nie precyzują jak duża musi być firma, aby została objęta podatkiem. W obecnym kształcie wygląda na to, że zapłacić ma każdy dostawca, który wysyła dane do użytkownika. 

Reklama
Reklama

Za pomiar ilości przetransferowanych danych mają odpowiadają operatorzy. Mają mierzyć przesłane dane i identyfikować przedsiębiorców będących nadawcami. Następnie mają tworzyć zanonimizowane raporty, które będą przekazywane do administracji skarbowej. Firmy z siedzibą we Francji płaciłyby podatek na podobnych zasadach jak podatek dochodowy. Pozostałe miałyby wyznaczony termin na 30 marca kolejnego roku, a opłata powstawałaby na skutek zawiadomienia podatkowego wystawionego do 30 stycznia. 

Przepisy wyglądają na dobrze przygotowane. Uwzględniono w nich m.in. serwery CDN, czyli rozmieszczone lokalnie, tak aby skrócić drogę plików wysyłanych do użytkownika. Takie dane też miałyby być zliczane. 

Nowy podatek może przynieść solidne dochody. Byłyby to pierwsze takie przepisy na świecie

Twórcy poprawki zakładają, że nowy podatek przyniesie solidne wpływy do budżetu. Mowa o ok. 10 mld euro rocznie. 

Reklama
Reklama

W przypadku przegłosowania prawdopodobnie byłyby to pierwsze takie przepisy na świecie. Podobny pomysł miały Węgry w 2014 r., ale został on wycofany po fali protestów. Model węgierski zakładał, że podatek zapłacą nie dostawcy treści, a operatorzy. Nad podobnym rozwiązaniem debatuje Unia Europejska, ale są to na razie pomysły bez konkretnego kształtu opłat.

Recenzja Reobrix Katedra Wenecka. LEGO mogłoby się tu kilku rzeczy nauczyć

Francuskie przepisy nie są przesądzone. 30 października Zgromadzenie Narodowe przyjęło poprawkę w pierwszym czytaniu stosunkiem głosów 11:10 przy 14 głosach wstrzymujących się. Dalsze głosowania są zaplanowane na 3 i 17 listopada. Największe obawy Francuzów, jak zawsze przy wprowadzeniu dodatkowych opłat dla firm, dotyczą możliwego przerzucenia kosztów na użytkowników końcowych. 

Dla przykładu, godzina filmu 4K na Netflixie to ok. 7 GB danych, więc firma zapłaciłaby za to ok. 39. eurocentów. Sezon serialu z dziesięcioma godzinnymi odcinkami wygenerowałby 3,85 euro kosztów, a obejrzenie godziny treści codziennie przez 30 dni to 11,55 euro. Trudno sobie wyobrazić, że firmy nie próbowałyby doliczyć tych kosztów do cen abonamentów. 

Reklama
Reklama