Reklama
Biznes

„Turbo” rok Donalda Tuska stanie się faktem? GUS zmienia dane, PKB rośnie jak na drożdżach

Donald Tusk, komentując lepsze od oczekiwań dane o wzroście gospodarczym Polski, lubi pytać krytyków i opozycję: „I co? Łyso wam?”. Ostatnio jednak o tym zapomniał – a może też zabrakło mu słów, bo rewizja odczytu PKB dokonana przez GUS przyniosła mnóstwo pozytywnych niespodzianek. Premier zapowiadał w lutym, że będziemy mieć rok „turbo przyspieszenia” i póki co wygląda na to, że tak będzie. Pytanie, co potem.

Katarzyna Dybińska
Opinia autorstwa: Katarzyna Dybińska
Dzisiaj 09:31
6 min
„Turbo” rok Donalda Tuska stanie się faktem? GUS zmienia dane, PKB rośnie jak na drożdżach (fot. Filip Naumienko / East News, Zero.pl)
TYLKO NA

Główny Urząd Statystyczny zrewidował odczyty PKB Polski za I i II kwartał 2026 r., a także za 2025 r. Zrewidował – dodajmy – w górę. W każdym kwartale ubiegłego roku PKB – według najnowszego szacunku z 16 października – było wyższe niż wskazywały poprzednie dane (z końca sierpnia) o 0,2 pkt proc. W efekcie dynamika wzrostu gospodarczego w całym minionym roku też była wyższa o 0,2 pkt proc. i wyniosła 3,8 proc. Także dane za dwa pierwsze kwartały bieżącego roku zostały zrewidowane w górę o 0,2 pkt proc. W efekcie za II kw. 2026 r. mamy czwórkę z przodu – nasza gospodarka urosła w okresie kwiecień-czerwiec o 4,1 proc.

Czytaj także: NBP w podbramkowej sytuacji. Fatalny moment na kryzys

„Główny wniosek? Trzeba było nie obniżać prognoz po wybuchu wojny w Iranie” – napisali na platformie X ekonomiści Pekao.

Wojna nie straszna polskiej gospodarce

Bo rzeczywiście – kiedy z końcem lutego na Bliskim Wschodzie rozgorzał konflikt, wielu ekspertów, komentatorów, ale też pewnie szeregowych obserwatorów życia politycznego i gospodarczego zastanawiało się, ile zostanie z zapowiedzi premiera Donalda Tuska o roku „turbo przyspieszenia”. Szef rządu użył tego sformułowania 18 lutego, w trakcie wystąpienia na GPW. Towarzyszył mu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który wieścił z kolei rok inwestycji, prognozując, że to właśnie one będą napędzać naszą gospodarkę w 2026 r.

Reklama
Reklama

Minęło 10 dni – i na terytorium Iranu spadły amerykańskie i izraelskie rakiety. Szybko spadł też optymizm ekonomistów, bo stało się jasne, że blokada cieśniny Ormuz – wąskiego gardła, którym surowce energetyczne z Bliskiego Wschodu wydostają się na świat – wywoła globalny kryzys paliwowy, którego skutki rozleją się na poszczególne gospodarki.

Tymczasem nasza gospodarka okazała się wyjątkowo odporna na skutki wojennej zawieruchy. Cytowani wyżej ekonomiści Pekao już podnieśli prognozę tegorocznego wzrostu PKB do 4 proc. (zrobili to zresztą po raz drugi, ponieważ już po danych GUS za II kw. podnieśli prognozę do 3,7 proc. z 3,5 proc.). „Wygląda na to, że rok 2026 będzie faktycznie rokiem inwestycji, z umiarkowanym wkładem konsumpcji prywatnej” – napisali.

Oczywiście, osobną kwestią jest natura tych inwestycji. Zakupy importowe firm też są w końcu inwestycjami – oczywiście jest tak w przypadku tych dóbr, które służą do wytwarzania nowej wartości w przyszłości, a nie są konsumowane na bieżąco (po sierpniu, według danych NBP, utrzymała się m.in. wysoka dynamika importu motoryzacyjnego czy maszyn). To wszystko posłuży z czasem polskim firmom, jednak ekonomiści najcieplej przyjmują takie inwestycje, które są dużymi projektami, np. infrastrukturalnymi, i jako takie podnoszą potencjał rozwojowy kraju w długim terminie.

Pisząc o inwestycjach, nie można zapominać, że w tym roku pomagają nam też wydatnie środki z KPO – unijne miliardy, według oficjalnych rządowych informacji, są kierowane w największym stopniu na inwestycje w krajowy system energetyczny, zieloną transformację, budowę morskich farm wiatrowych czy rozbudowę infrastruktury gazowej. Impuls ten wygaśnie formalnie na przełomie tego i następnego roku. Wprawdzie nie oznacza to, że czeka nas twarde lądowanie, bo wiele dużych projektów będzie kończonych, przez co pieniądze z KPO będą jeszcze długo pracować w gospodarce. Ale i tak struktura inwestycji w dużym stopniu się zmieni.

Reklama
Reklama

Ciągnie nas nowy silnik

„Umiarkowany wkład konsumpcji prywatnej”, o którym piszą ekonomiści Pekao, to z kolei odwrócenie wieloletniego trendu, kiedy to właśnie konsumpcja była głównym silnikiem ciągnącym wzrost PKB. Od pewnego czasu polski konsument coraz bardziej jednak dba o powiększanie swojej poduszki finansowej i przekierowuje dodatkowe środki wynikające ze wzrostu wynagrodzeń na oszczędności. Być może to wpływ niepokojących doniesień, które docierają ze wszystkich stron świata, a być może wreszcie jako społeczeństwo możemy sobie pozwolić i na to, by wydawać, i na to, by odkładać – a być może oba te czynniki odgrywają tutaj rolę.

Gwiazdą tego roku jest natomiast eksport. „Wojna w Iranie wojną, ale otoczenie polskiej gospodarki jest obecnie najkorzystniejsze od czterech lat” – zauważają ekonomiści Pekao. Pomaga nam na pewno stopniowa poprawa koniunktury w Niemczech, które są naszym największym partnerem handlowym, a także boom na AI. Jak podał NBP w danych o bilansie płatniczym, w II kw. 2026 r. eksport sprzętu komputerowego z Polski wzrósł aż o 95,5 proc. w ujęciu rok do roku. Chociaż nie jesteśmy Nvidią i nie produkujemy zaawansowanych procesorów, to wyrobiliśmy sobie pozycję europejskiej montowni szaf serwerowych czy komputerów, które trafiają na rynki Europy Zachodniej. Znów – można się spierać o to, czy bycie montownią nam wystarczy, niemniej jednak na dane o eksporcie wpływa to dobrze.

Reklama
Reklama

Rok 2026 będzie „turbo”, ale co dalej?

„Poprzeczka do tego, żeby cały rok zamknął się z czwórką z przodu, nie jest zawieszona wysoko. Wystarczy niewielkie przyspieszenie w końcówce roku” – konkludują ekonomiści Pekao.

Polski wzrost w 2026 r. będzie na pewno jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. To już w zasadzie stało się regułą w ostatnich latach. Schody zaczną się w 2027 r. (choć pewnie nie będą szczególnie strome) – widać to zresztą w prognozach ekonomistów, które na kolejny rok zakładają znacząco niższą dynamikę PKB Polski (np. Pekao obstawia wzrost o 2,9 proc.).

Czytaj także: Nadciąga drenaż portfeli. Polski rząd walczy o odroczenie ETS2

Po pierwsze, wygaśnie wspomniany impuls związany z KPO. Po drugie – nie ma już złudzeń co do tego, że szok paliwowy nie skończy się szybko, a utrzymujące się podwyższone ceny surowców energetycznych stanowić będą coraz większe obciążenie dla gospodarki, uderzając w konsumentów i w firmy. Nie wiadomo też, czy bańka AI w końcu nie pęknie, co odbiłoby się na nas jako na sporym beneficjencie globalnych inwestycji w sektor sztucznej inteligencji. W przyszłym roku okaże się zatem, jak dużą odporność zbudowaliśmy wtedy, kiedy wiele czynników działało na naszą korzyść.

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama