Polacy, jak również duża część Europejczyków, nie ufają routerom z Chin i Rosji. Czy w jakiś sposób przekłada się to na wybór firmy produkującej sprzęt dający nam dostęp do Internetu? Nie do końca, bo – jak się okazuje – duży odsetek badanych nie potrafi wskazać, że chińska firma jest... chińska.

- Z badania przeprowadzonego przez instytut YouGov wynika, że 52 proc. Europejczyków, w tym 48 proc. Polaków, nie ma zaufania do chińskich routerów.
- Jednocześnie bardzo duży odsetek badanych nie potrafi wskazać chińskich firm. Przykładem jest TP-Link.
- Pomimo zaufania do chińskiego sprzętu nadal go kupujemy. Wśród producentów routerów niewiele jest popularnych firm z Europy i USA.
Kiedy tylko zobaczyłem nagłówek informacji prasowej wysłanej przez biuro prasowej marki Fritz!, niemieckiego producenta routerów, wiedziałem, że czai się w niej jakiś haczyk. To zrozumiałe, że europejska firma chwali się wynikami badania, w którym chińska konkurencja wypada źle. Ale jak się okazuje, chińska konkurencja ma się dobrze, tylko użytkownicy nie wiedzą, z jakiego kraju pochodzi ich router.
Transmisja z Mundialu 2026 bez rozdzielczości 4K. Witamy w erze jakości DVD
Rosji nie ufamy bardziej niż reszta Europy. Chinom nieco mniej
Z badania przeprowadzonego na ponad 16 tys. osób wynika, że 67 proc. Europejczyków nie ma zaufania do sprzętu pochodzącego z Rosji, a 52 proc. nieufnie patrzy w kierunku urządzeń z Chin. W Polsce jest to odpowiednio 75 oraz 48 proc.
Sporym zaskoczeniem jest dosyć wysoki wskaźnik nieufności w stosunku do amerykańskiego sprzętu. Europejska średnia to 38 proc., a w Polsce taki stosunek wskazuje 30 proc. badanych.
Jednocześnie 55 proc. Polaków wskazuje, że oznaczenie „Made in Europe” jest dla nich bardzo ważne przy zakupie sprzętu i dokładnie taki sam jak wynik dla całej Europy.
Boimy się chińskiego sprzętu, ale nie wiemy, że z niego korzystamy
Badanie ma jednak drugie dno. 55 proc. badanych poprawnie wskazało, że Starlink to firma amerykańska, a 77 proc. wie, że Huawei to firma chińska. Jednocześnie tylko 14 proc. osób wie, że TP-Link jest również firmą chińską, 16 proc. wskazało, że to firma europejska, a 51 proc. nie potrafiło udzielić odpowiedzi na pytanie.
Podobnie 49 proc. badanych nie wiedziało, że amerykańską firmą jest Netgear, a tylko 34 proc. Europejczyków wskazało, że Fritz! to firma europejska. W Polsce wynik był jeszcze niższy – 24 proc., za to lokalnym patriotyzmem wykazali się Niemcy i tutaj odsetek prawidłowych odpowiedzi wynosił aż 76 proc.
Badanie jasno pokazuje, że zwyczajnie nie mamy pojęcia, że używamy sprzętu z kraju, którego teoretycznie się boimy.
Co ciekawe, duża część badanych Polaków uznaje, że dostawcy internetu dostarczają routery europejskie. W przypadku klientów Orange takiej odpowiedzi udzieliło 57 proc. osób, w Play 44 proc. i 57 proc. w przypadku Plusa.
Z ankiety wynika, że medialne doniesienia działają. Choć od lat nie ma jasnych dowodów wskazujących choćby masowe szpiegowanie użytkowników przez chińskie routery, udało się zbudować bardzo dużą nieufność wobec chińskiego sprzętu. Co – mam wrażenie – kompletnie nam nie przeszkadza w przypadku chińskich smartfonów i (coraz częściej) samochodów.
iOS 26 nie przekonał do siebie użytkowników. Dlaczego nie aktualizujemy smartfonów Apple?
Jakie są alternatywy dla chińskich routerów?

Router TP-Link (fot. TP-Link)
Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że Europa nie bardzo ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o produkcję routerów. Dużych firm jest niewiele, a najbardziej znane to wspomniany wcześniej Fritz! i łotewski MikroTik. O ile pierwsza firma faktycznie produkuje swoje routery w Europie, tak drugiej zdarza się korzystać z technologii chińskiej.
W USA mamy Netgear, Cisco, Ubiquiti, Amazona czy Motorolę – marki drogie, mało popularne w Europie lub specjalizujące się raczej w sprzęcie przemysłowym niż konsumenckim. Do tego często nie jest to sprzęt produkowany w USA, a głównie w Chinach, na Tajwanie, w Wietnamie, ale również Meksyku.
W Polsce nie bardzo mamy wybór. Z ciekawości otworzyłem jeden z popularnych internetowych sklepów komputerowych i wyfiltrowałem routery w niewygórowanej cenie do 400 zł. Strona pokazała mi 53 routery TP-Link (Chiny), 23 Cudy (Chiny), 20 Totolink (Chiny), 19 Mercusys (Chiny, marka TP-Link), 16 MikroTik (Łotwa), 11 Tenda (Chiny), 8 Asus (Tajwan), 7 D-Link (Tajwan), 7 GL.Inet (Chiny), 7 Xiaomi (Chiny), 6 ZTE (Chiny) i 4 Huawei (Chiny).
Aż dziwne, że skoro lęk przed chińskim sprzętem jest tak duży, nie próbuje tej sytuacji wykorzystać żaden duży gracz z Europy.
