Reklama
Reklama
Biznes

Praca kurierów. Kto naprawdę płaci za tanią dostawę?

Miliony zamówień, miliardowe wyceny i brak pracodawcy. Rynek dostaw jedzenia działa dziś jak precyzyjna maszyna do generowania zysku, której kluczowym, lecz pozbawionym ochrony elementem jest niewidzialny pracownik.

Mateusz Grzesiak
Felieton autorstwa: Mateusz Grzesiak
Dzisiaj 19:22
5 min
Platformy oferują elastyczność: pracuj, kiedy chcesz, ile chcesz. W praktyce decyzje o tym, kto dostaje zlecenia, za ile i jak często, podejmuje algorytm. (fot. StoryTime Studio / Shutterstock)

Reklama

TYLKO NA

Platformy, takiej jak Uber Eats, Glovo i Wolt, obsługują miliony zamówień miesięcznie w Polsce. Formalnie jednak większość platform nie zatrudnia nikogo. To nie jest błąd systemu. To jest system. Oto logika modelu biznesowego, w którym efektywność operacyjna opiera się na przeniesieniu ryzyka na najsłabsze ogniwo łańcucha – pracownika.


Reklama

Architektura braku odpowiedzialności

Platformy dostaw jedzenia nie zatrudniają kurierów. Kurier pracuje dla „partnera flotowego" – pośrednika, który sam jest podwykonawcą platformy. Ta wielowarstwowa konstrukcja nie jest przypadkiem. Jest świadomym rozwiązaniem biznesowym, które pozwala na redukcję kosztów stałych, eliminację zobowiązań pracowniczych i pełną elastyczność w zarządzaniu podażą pracy. Żadna ze stron nie odpowiada za warunki pracy, wynagrodzenie ani zabezpieczenie socjalne kuriera.

Z perspektywy zarządzania to klasyczny model outsourcingu ryzyka. Różnica polega na tym, że w tradycyjnym outsourcingu podwykonawca ma strukturę, zasoby i zdolność negocjacyjną. Tutaj końcowym „podwykonawcą" jest pojedynczy człowiek na rowerze – bez umowy, bez ubezpieczenia.


Reklama

Algorytm jako niewidzialny szef

Platformy oferują elastyczność: pracuj, kiedy chcesz, ile chcesz. W praktyce decyzje o tym, kto dostaje zlecenia, za ile i jak często, podejmuje algorytm. Kurier z niższą oceną traci dostęp do lepszych zamówień – bez wyjaśnienia i bez procedury odwoławczej.


Reklama

To jest psychologiczna pułapka. Formalna niezależność daje poczucie kontroli, ale realna zależność od systemu, którego zasad się nie zna, generuje chroniczny stres i bezradność. W psychologii zarządzania ten mechanizm jest dobrze opisany: poczucie braku wpływu przy jednoczesnym ponoszeniu pełnej odpowiedzialności za wynik to jeden z najsilniejszych predyktorów wypalenia zawodowego.

Wysoka obecność cudzoziemców w sektorze dostaw nie jest przypadkiem – jest efektem strukturalnym. Często wykształcony człowiek przyjeżdża do Polski z ambicją pracy biurowej. Bariera językowa, brak sieci kontaktów i zależność od pośredników legalizacyjnych kierują go do jedynej dostępnej opcji – dostaw.

Co istotne, wielu kurierów-cudzoziemców jest zadłużonych jeszcze przed pierwszym zleceniem. Koszty przyjazdu, opłaty za studia i usługi pośredników tworzą zobowiązania finansowe, które uniemożliwiają rezygnację z pracy nawet w warunkach fizycznego wyczerpania.


Reklama

Zakaz telefonów w szkołach. Czy jest potrzebny?


Reklama

Z perspektywy biznesowej platforma zyskuje pracownika o najniższej możliwej pozycji negocjacyjnej – kogoś, kto nie odejdzie, bo nie może sobie na to pozwolić. To nie jest celowe działanie żadnej konkretnej firmy. To jest emergentna właściwość systemu, który premiuje niskie koszty i nie internalizuje konsekwencji społecznych.

Kto za to płaci

Z perspektywy konsumenta model działa doskonale: szybka, tania, dostępna usługa. Ale ta efektywność jest finansowana przez przesunięcie kosztów. Kurier ponosi wydatki na sprzęt, paliwo i ryzyko zdrowotne. Restauracja oddaje platformie znaczną część marży. Platforma subsydiuje wzrost kapitałem inwestycyjnym.


Reklama

Końcowa wygoda użytkownika opiera się więc na obniżeniu bezpieczeństwa i stabilności pozostałych uczestników rynku. To jest model, w którym nikt nie ponosi pełnego kosztu usługi – ale ktoś zawsze go pokrywa.


Reklama

Dyrektywa platformowa UE 2024/2831, którą Polska ma wdrożyć do grudnia 2026 roku, wprowadza domniemanie stosunku pracy tam, gdzie platforma sprawuje faktyczną kontrolę. To krok w dobrym kierunku, ale sama regulacja nie wystarczy. Potrzebne są konkretne rozwiązania.

Po pierwsze, transparentność algorytmu. Jeśli algorytm decyduje o zarobkach, dostępie do zleceń i de facto o zatrudnieniu, jego zasady powinny być jawne i podlegać kontroli.

Cieśnina Ormuz jako narzędzie presji. Strategia USA wobec Iranu


Reklama

Po drugie, odpowiedzialność na poziomie platformy, nie partnera flotowego. Dopóki odpowiedzialność jest rozmywana przez warstwy pośredników, żaden kurier nie ma realnego adresata swoich roszczeń.


Reklama

Po trzecie, ochrona przed pułapką zadłużeniową. System, w którym pracownik jest uzależniony od pracy przez dług zaciągnięty na wejście do tego systemu, wymaga interwencji – regulacyjnej lub instytucjonalnej.

55 proc. kurierów poniżej minimalnej. 41 proc. nieopłaconego czasu pracy. Miliony zamówień miesięcznie. Te liczby nie opisują marginesu rynku pracy. Opisują jego nowy, rosnący segment – segment, w którym pracownik jest niewidzialny, a zysk jak najbardziej widzialny. Pytanie nie brzmi, czy ten model się utrzyma. Pytanie brzmi, kto poniesie jego rzeczywisty koszt.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Mateusz Grzesiak
Mateusz GrzesiakPsycholog, wykładowca akademicki, doradca strategiczny - autor zewnetrzny