Reklama
Reklama
Reklama

Rada Przyszłości Donalda Tuska. Strategia państwa czy kolejna atrapa PR-owa?

Donald Tusk ogłosił powstanie Rady Przyszłości w futurystycznej scenerii i z typowym dla siebie rozmachem językowym. Jednak, jak przekonuje Igor Zalewski na Kanale Zero, za patetyczną nazwą i medialnym szumem może nie kryć się realna strategia państwa. Czy Rada Przyszłości to narzędzie zmiany, czy jedynie kolejny element politycznego PR-u?

Igor Zalewski w programie Kanału Zero opowiada o Radzie Przyszłości Donalda Tuska
Igor Zalewski w programie Kanału Zero opowiada o Radzie Przyszłości Donalda Tuska (fot. Kanał Zero)

– Każdy Donald ma swoją Radę – zauważa ironicznie Igor Zalewski, zestawiając Radę Przyszłości Donalda Tuska z Radą Pokoju Donalda Trumpa. Już na wstępie publicysta Kanału Zero podkreśla, że obie inicjatywy działają zbyt krótko, by ocenić ich realny sens, ale jedno rzuca się w oczy od razu: skala patosu.

Premier ogłosił powołanie Rady Przyszłości niemal dokładnie w rocznicę zapowiadanego wcześniej „Roku Przełomu”. Igor Zalewski zauważa, że Donald Tusk ma wyraźną skłonność do „wielkich, przesadnych słów, które trzeba koniecznie pisać dużą, a najlepiej wielką, a nawet gigantyczną literą”.

Sama inauguracja odbyła się w futurystycznej scenerii warszawskiego wieżowca, co miało podkreślać nowoczesność i ambicje projektu.

Krótkie przemówienie, długa propaganda sukcesu

Co ciekawe, Igor Zalewski przyznaje, że premier zaskoczył go zwięzłością wystąpienia.
– „To było akurat sympatyczne. Obawiałem się, że trzeba będzie spędzić wiele minut propagandy sukcesu” – mówi publicysta.

Reklama
Reklama

Propaganda jednak się pojawiła. Donald Tusk mówił m.in.: „Nie chcemy być jednym z wielu liderów, chcemy być jedynym liderem”, „ nie interesuje nas tylko wygrywanie”

 

Dziennikarz Kanału Zero zauważa, że to klasyczna narracja sukcesu, oparta na hasłach i ambicjach, ale pozbawiona konkretów wykonawczych.

Rok Przełomu, rok przyspieszenia i polityczne déjà vu

Premier ochrzcił rok 2026 mianem „roku przyspieszenia”. Zdaniem Igora Zalewskiego brzmi to nie tylko patetycznie, ale też historycznie znajomo.

Reklama
Reklama

Publicysta przypomina, że pierwszym politykiem, który mówił o „przyspieszeniu”, był Jarosław Kaczyński w 1990 r., gdy chciał przyspieszyć odejście od komunizmu.

– Jest to dosyć zabawne – komentuje Igor Zalewski, bo termin używany dziś przez Donalda Tuska pochodzi od jego „odwiecznego wroga”.

Kim są członkowie Rady Przyszłości?

Rada Przyszłości składa się z naukowców, ekspertów od nowych technologii, startupów i innowacji. To, jak podkreśla Igor Zalewski, ludzie z realnymi osiągnięciami, choć mało rozpoznawalni medialnie.

– To nie są ludzie z pierwszych stron gazet – mówi publicysta i dodaje, że być może jest to również wina mediów, które wolą skupiać się na postaciach kontrowersyjnych, a nie merytorycznych.

Źródło: Kanał Zero
Reklama
Reklama