Reklama

Posiedzenie RBN już w środę. Udział Cenckiewicza pod znakiem zapytania

Reklama

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz twierdzi, że ma prawo dostępu do informacji niejawnych. Argumentuje to m.in. przejściem szkolenia prowadzonego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Rzecznik prasowy koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński nazywa tłumaczenia Cenckiewicza dezinformacją i manipulacją.

Sławomir Cenckiewicz
Szef BBN Sławomir Cenckiewicz (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Prezydent Karol Nawrocki zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Tematem mają być m.in. program SAFE, inicjatywa Donalda Trumpa oraz wschodnie kontakty Włodzimierza Czarzastego.
  • Kontrowersje budzi udział szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, który półtora roku temu stracił poświadczenie bezpieczeństwa. Tomasz Siemoniak twierdzi, że jego obecność wyklucza przekazywanie informacji niejawnych.
  • Cenckiewicz odpiera zarzuty i powołuje się na przepisy oraz wyrok WSA w Warszawie. Utrzymuje, że jako szef BBN ma ustawowy dostęp do informacji „zastrzeżonych”. Nie zgadza się z tym Jacek Dobrzyński, który przywołane argumenty nazywa manipulacją i dezinformacją.

Reklama

 

Na środę, 11 lutego o godz. 14, zwołane zostało przez prezydenta Karola Nawrockiego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dotyczyć ma m.in. programu SAFE, zaproszenia Polski do organizowanej przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa Rady Pokoju oraz kwestii rzekomych wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Jedną z osób, które mają uczestniczyć w posiedzeniu, jest szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Kontrowersje budzi jednak fakt, że półtora roku temu historyk został pozbawiony poświadczenia bezpieczeństwa, które wymagane jest przy dostępie do informacji niejawnych.


Reklama

Komentując potencjalny udział szefa BBN w posiedzeniu RBN minister, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak stwierdził nawet przed kilkoma dniami na antenie TVN24, że jeżeli Cenckiewicz faktycznie się na nim pojawi, to nie będzie można przekazać żadnej niejawnej informacji.


Reklama

Inną opinię o sprawie ma sam zainteresowany. – Dyskusja o tym, czy ja mogę uczestniczyć w posiedzeniu RBN-u, które jest zapowiedziane przez prezydenta jako posiedzenie w trybie niejawnym, zastrzeżonym, jest albo nieznajomością prawa, albo zwykłą złą intencją – mówił na antenie Radia Zet Cenckiewicz.

Cenckiewicz twierdzi, że ma dostęp do informacji niejawnych. Argumentuje to szkoleniem

We wtorek szef BBN odniósł się do sprawy w szerokim wpisie w mediach społecznościowych, oceniając opinię Siemoniaka jako „pozbawioną logiki, wiedzy prawniczej i sensu”.

Powołując się na przepisy postępowania sądowego oraz wydany w ubiegłym roku nieprawomocny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, Cenckiewicz stwierdził, że decyzje Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz premiera o odebraniu mu poświadczenia wojskowego nie wywołują skutków prawnych i nie mogą uniemożliwiać mu dostępu do informacji niejawnych.


Reklama


Reklama

„Niezależnie od powyższego – nawet jeśli przyjęto by pozbawione podstaw prawnych stanowisko Siemoniaka – należy podkreślić, że jako kierownik jednostki organizacyjnej (jaką jest Biuro Bezpieczeństwa Narodowego) posiadam dostęp do informacji niejawnych o klauzuli »zastrzeżone« z mocy ustawy o Ochronie Informacji Niejawnych” – napisał.

Zdaniem szefa BBN takie samo stanowisko prezentuje Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dowodem na to ma być zaświadczenie wystawione mu przez agencję i dotyczące odbycia szkolenia o ochronie informacji niejawnych.


Reklama

Dobrzyński odpowiada Cenckiewiczowi. Zarzuca mu manipulację

Z tłumaczeniami Cenckiewicza nie zgadza się rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, który wprost nazwał je „dezinformacją”. Jak stwierdził, przeszkolenie szefa BBN wynikało nie z przyznania mu dostępu do informacji niejawnych, a „z uwagi na konieczność zapewnienia ciągłości realizacji zadań BBN”.


Reklama

„Przywołane wybiórczo przez S. Cenckiewicza przepisy nie prezentują pełnego stanowiska ABW w tej konkretnej sprawie i są przez niego zmanipulowane” – stwierdził Dobrzyński, podkreślając, że szef BBN „nie posiada dostępu do informacji i nie może brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą niejawności”. Do wpisu dołączył pismo ABW skierowane do BBN w tej sprawie.

Szef BBN bez poświadczenia bezpieczeństwa. W tle wizyta u specjalisty i leki

Cenckiewicz utracił poświadczenie bezpieczeństwa 30 lipca 2024 r., rok przed powołaniem na stanowisko szefa BBN. „Przekazano mi uzasadnienie powyższej decyzji, w której znalazły się informacje wrażliwe w postaci fragmentów wywiadu lekarskiego z 2020 r., co jest sytuacją bez precedensu” – pisał wówczas historyk.


Reklama

SKW oficjalnie nie informowała o tym, co było podstawą cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa. Rzekomy powód ujawniła dopiero w październiku ub.r. „Rzeczpospolita”. Chodzić miało o zatajenie przez Cenckiewicza w ankiecie bezpieczeństwa informacji o konsultacji u specjalisty i przyjmowaniu leków działających na ośrodkowy układ nerwowy.


Reklama

Dwa miesiące później „Gazeta Wyborcza” wskazała dokładnie, o jakie leki miało chodzić. „Oba działają na ośrodkowy układ nerwowy, jeden jest zaliczany do psychotropów, drugi ma charakter psycholeptyczny i przy przedawkowaniu jest groźny dla życia” – pisał na łamach dziennika Wojciech Czuchnowski. SKW wszczęło po publikacji postępowanie wyjaśniające.

Jeszcze przed pojawieniem się medialnych doniesień, w czerwcu 2025 r., Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję kontrwywiadu. Jego zdaniem Cenckiewicz ani nie zataił informacji w ankiecie bezpieczeństwa, ani nie przyjmował „substancji psychotropowej”. Wyrok sądu nie jest jednak prawomocny, a odwołanie od niego złożył premier Donald Tusk.


Reklama