Kraj

Polityczny nokaut w Krakowie. Prezydent odwołany

Kraków pokazał coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe – nawet w bastionie Koalicji Obywatelskiej wyborcy potrafią szybko i zdecydowanie rozliczyć „swojego” prezydenta.

Karol Wałachowski
Opinia autorstwa: Karol Wałachowski
Dzisiaj 22:04
3 min
Kraków, 24.05.2026. Uczestnicy wieczoru referendalnego ReferendumKRK w Krakowie. W Krakowie zakończyło się referendum, w którym mieszkańcy Krakowa decydowali, czy odwołają prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego i czy odwołana zostanie rada miejska. (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
TYLKO NA

Przez lata wydawało się, że w największych polskich miastach wystarczy mieć poparcie Koalicji Obywatelskiej i dystans wobec PiS, by rządzić niemal bezkarnie. Kraków pokazał jednak, że miejski elektorat zaczyna tracić cierpliwość także wobec „swoich”.

Jacek Majchrowski o Miszalskim: „Sam sobie zapracował na referendum”

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego po zaledwie dwóch latach prezydentury jest wydarzeniem wręcz bezprecedensowym. Przez ostatnie dekady utarło się bowiem, że największe miasta w Polsce są twardymi bastionami KO – dziś w 9 z 10 największych miast rządzą politycy związani z tym obozem. Niezależnie od jakości kampanii, pomysłów na rozwój miasta czy osobistych kompetencji kandydatów, poparcie Koalicji Obywatelskiej bardzo często okazywało się czynnikiem decydującym o wyborczym zwycięstwie.

Bez przełożenia

Po objęciu urzędu dawało ono dodatkowo polityczny parasol ochronny. Nawet narastające kontrowersje, konflikty czy zarzuty dotyczące sposobu zarządzania miastem rzadko przekładały się w największych ośrodkach na realne zagrożenie utraty władzy. W praktyce wielu wyborców traktowało wybory samorządowe przede wszystkim jako element szerszego sporu politycznego między KO a PiS. Strach przed „prawicą u bram” przez lata skutecznie przykrywał błędy, afery i słabe rządzenie.

Reklama
Reklama

Jedziemy z Łatwogangiem dla Maksa. Relacja live z charytatywnego streama

Prezydentura Aleksandra Miszalskiego stała się więc precedensem – sytuacją, w której mieszkańcy dużego polskiego miasta bardzo szybko rozliczyli swojego prezydenta z nieudolnych rządów. Powodów było wiele: podwyżki cen biletów, wody, ścieków i parkingów, brak wyraźnej wizji rozwoju Krakowa czy narastające poczucie arogancji w kontaktach z mieszkańcami, widoczne choćby podczas dyskusji wokół Strefy Czystego Transportu.

Kluczowe mogło jednak okazać się coś jeszcze – wrażenie, że dla Miszalskiego ważniejsza od lojalności wobec mieszkańców była lojalność wobec partyjnego środowiska. Tak odbierano między innymi falę nominacji dla politycznych znajomych oraz zarzuty dotyczące obchodzenia procedur przy zatrudnianiu. Co gorsza dla samego prezydenta, na kolejne kontrowersje reagował z wyraźnym przekonaniem, że polityczny szyld zapewni mu bezpieczeństwo.

Reklama
Reklama

Koniec nietykalności

Udane referendum w Krakowie – jednym z najważniejszych bastionów KO – może być sygnałem znacznie szerszej zmiany. Prezydenci największych miast nie mogą już zakładać, że poparcie partyjne zagwarantuje im polityczną nietykalność. Mieszkańcy zaczynają coraz uważniej patrzeć władzy na ręce, a przy odpowiedniej skali błędów i afer nawet „serduszko” Koalicji Obywatelskiej w klapie marynarki może nie wystarczyć do utrzymania władzy. Dla polskiego samorządu to akurat dobra wiadomość – demokracja lokalna działa najlepiej wtedy, gdy politycy naprawdę obawiają się reakcji swoich wyborców.

Źródło: Zero.pl
Karol Wałachowski
Karol WałachowskiDoktor ekonomii, adiunkt na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Specjalizuje się w tematyce rozwoju miast i polityk publicznych. Doradza instytucjom publicznym, mając w swoim CV m.in. Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, POT i samorządy terytorialne. Autor „Poza Największymi. Studium o byłych stolicach województw” - autor zewnętrzny