Wiceministra rodziny Katarzyna Nowakowska powiedziała w wywiadzie dla Zero.pl, że najważniejszy projekt jej resortu od ponad roku czeka na zielone światło Kancelarii Premiera. Na pytanie, kto go blokuje, odpowiedziała: „To nie jest pytanie do mnie". To zdanie powinno zakończyć karierę eufemizmów. Pora powiedzieć wprost, o co chodzi.
Zepsuty termometr
W Polsce pomoc społeczna ma być ostatnią deską ratunku dla ludzi w ubóstwie. W praktyce system robi coś niezrozumiałego: wyklucza z pomocy finansowej część tych, którym ma pomagać.
Mechanizm jest prosty. Próg skrajnego ubóstwa – minimum egzystencji wyliczane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych – rośnie co roku razem z cenami. Kryterium dochodowe w pomocy społecznej, które decyduje, kto dostanie zasiłek, a kto odejdzie z pustymi rękami, ale też ile wynoszą zasiłki, zmienia się raz na trzy lata. W przerwach między weryfikacjami powstaje luka, która powiększa się z każdym miesiącem inflacji. W latach 2023–2024 doszło do sytuacji, w której próg ubóstwa skrajnego po raz drugi w historii polskiej pomocy społecznej przekroczył kryterium dochodowe. System zaczął oficjalnie traktować część najuboższych jako zbyt zamożnych na pomoc.
W 2024 roku ta luka pochłonęła 975 tys. osób. Niemal milion ludzi żyjących poniżej minimum biologicznego przetrwania – za mało na jedzenie, leki, ogrzewanie – zostało formalnie wykluczonych z systemu, którego jedynym zadaniem jest im pomagać. To tak, jakby szpitalna izba przyjęć odmawiała leczenia pacjentom, bo nie spełniają formalnego kryterium przyjęcia.
Od 1 stycznia 2025 roku rząd podniósł kryteria – do 1010 zł dla osoby samotnej i 823 zł dla osoby w rodzinie. Podwyżka o 30–37 proc. po trzech latach zamrożenia, podczas których ceny wzrosły łącznie o ponad 30 proc., to nie hojność, to tylko wyrównanie straty. I to niepełne. Kryterium 823 zł na osobę w rodzinie było już w 2025 roku zapewne poniżej minimum egzystencji dla par bezdzietnych (szacuję na około 847 zł), rodzin z dwojgiem dzieci (858 zł) i rodzin z trojgiem dzieci (883 zł). Dla tych rodzin podwyżka nie naprawiła nawet bieżącej sytuacji.
Wynagrodzenie minimalne w 2027 r. Pracownicy tracą kolejny rok
W UE granica ubóstwa jest wyznaczana jako 60 proc. mediany dochodu na osobę w gospodarstwie domowym. W Polsce stosuje się 50 proc. średniej. Gdyby zastosować takie podejście do danych GUS za 2025 r. (dochód na osobę 3500 zł), to granica ubóstwa wyniosłaby 1750 zł. Oznacza to, że kryterium dla samotnej osoby było niższe aż o 740 zł. Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu Polska proponuje zerwanie z fałszywym przekonaniem, że sukcesem pomocy społecznej ma być to, iż jej świadczenia utrzymują ludzi na poziomie biologicznego przetrwania, gdy dla minimalnie godnego życia trzeba dwa razy więcej.
Ktoś powie: inflacja spadła, 500+ to teraz 800+, kryteria podniesiono, ubóstwo nie rośnie, po co zmieniać system? Po to, żeby nie wracać do tego samego kryzysu co trzy lata. Przy inflacji 4 proc. rocznie kryterium dla osoby samotnej spadnie poniżej minimum egzystencji już w bieżącym 2026 roku – margines po podwyżce wynosi zaledwie 22 zł. Do 2027 roku kryteria będą poniżej minimum egzystencji dla wszystkich typów gospodarstw domowych bez wyjątku. Reforma nie jest odpowiedzią na kryzys z 2023 roku. Miała ona zapobiec następnemu kryzysowi kryteriów, o którym już wiemy, że się zaczyna.
Projekt, którego nikt nie chce
W Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wiedzą o tym doskonale. Wiedzą, bo sami ten projekt przygotowali.
Latem 2024 roku powołano zespół do spraw reformy pomocy społecznej. W jego ramach interdyscyplinarna grupa ekspertów – z Uniwersytetu Warszawskiego, z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, z organizacji związkowych i pozarządowych – opracowała projekt nowelizacji ustawy. Wiem to, bo uczestniczyłem w tych pracach. Istota zmiany: odejście od trzyletniej weryfikacji kryteriów na rzecz corocznej, automatycznej waloryzacji, opartej o obiektywne wskaźniki, z docelowym zbliżeniem do minimum socjalnego. Nie rewolucja. Korekta mechanizmu, który w obecnej formie generuje wykluczenie.
Projekt trafił na początku 2025 roku do zespołu ds. programowania prac rządu w Kancelarii Premiera z wnioskiem o wpis do wykazu prac legislacyjnych. Zamiast tego reforma weryfikacji kryteriów została wpisana jesienią 2025 r. na listę 58 priorytetów polityki członków Rady Ministrów. Nie chodziło jednak o jej wpisywanie do kolejnego symbolicznego dokumentu, ale o pilne podjęcie prac, aby zmiana mogła obowiązywać od 2026 r.
Minęło piętnaście miesięcy. Projekt został wysłany ponownie na początku 2026 r., ale nadal nie został wpisany do wykazu. Nie rozpoczęto nad nim prac legislacyjnych. Nie odbyło się żadne posiedzenie komisji sejmowej. W ogóle nie wiemy, co w nim jest. Nawet gdyby został wpisany, to jego procedowanie będzie trwało kolejne miesiące. Czterdzieści osiem organizacji obywatelskich podpisało w lipcu 2025 r. list do ministra Macieja Berka z prośbą o włączenie projektu do wykazu. Minister Berek nie odpowiedział. Priorytet rządu okazał się priorytetem, na który nikt nie ma czasu.
Wiceministra Katarzyna Nowakowska powiedziała o tym publicznie w wywiadzie dla redakcji Zero.pl:
Projekt ustawy dotyczący kryteriów dochodowych przygotowaliśmy i przekazaliśmy do Kancelarii Premiera już na początku 2025 r. Do tej pory jednak nie znalazł się w wykazie prac rządu. Ubolewam nad tym.
Zapytana, dlaczego tak się dzieje, odpowiedziała: „To nie jest pytanie do mnie”.
A do kogo? Zapewne do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Szacunkowy koszt reformy – podany przez ministrę Nowakowską – to około 600 mln zł, czyli tyle samo, ile oszacowano w liście organizacji do ministra Berka. To mniej niż jeden procent rocznych wydatków na program Rodzina 800+. Ktoś powie: waloryzacja to stały wzrost wydatków. Tak. Ale stały wzrost wydatków na najuboższych to nie problem – to cel polityki społecznej.
Zegar tyka
W 2027 roku rząd i tak będzie musiał podjąć decyzję o weryfikacji kryteriów dochodowych w pomocy społecznej – standardowy trzyletni cykl tego wymaga. Będzie to rok kryzysu kryteriów, podobny jak w 2023 r. Podwyżka zacznie obowiązywać po wyborach w 2028 roku. Bez zmiany ustawy będzie to kolejna jednorazowa podwyżka, po której kryteria znowu zaczną erodować.
Ale 2027 rok to także rok wyborów parlamentarnych. I tu pojawia się pytanie, które powinni sobie zadać doradcy polityczni koalicji: z jakim komunikatem idą do wyborców?
Wariant A: „Zreformowaliśmy pomoc społeczną. Wprowadziliśmy coroczną waloryzację kryteriów. Zasiłki rodzinne wreszcie rosną. Nie zostawiamy najuboższych w tle.”
Wariant B: „Zamroziliśmy 800+ i zasiłki rodzinne na kolejne trzy lata. Pozwoliliśmy, żeby milion najuboższych nie miał prawa do pomocy społecznej. Projekt reformy był, ale inne sprawy były ważniejsze.”
Na razie koalicja zmierza ku wariantowi B.
Co trzeba zrobić
Na biurku leży gotowy projekt ustawy. Czterdzieści osiem organizacji obywatelskich go oficjalnie poparło. Ministerstwo Rodziny go popiera. Eksperci go popierają. Rzecznik Praw Obywatelskich też zwracał uwagę na nieadekwatność kryteriów. Koszt jest marginalny w skali budżetu. Beneficjentami będzie niemal dwa miliony najuboższych Polaków, w tym setki tysięcy dzieci.
Co powinno się wydarzyć?
Po pierwsze – wpisanie projektu corocznej waloryzacji kryteriów dochodowych do wykazu prac legislacyjnych rządu. Nie za pół roku. Teraz. Każdy miesiąc zwłoki przybliża kolejną kompromitację kryteriów w 2027 r.
Po drugie – jednorazowa, skokowa podwyżka zasiłków rodzinnych zamrożonych od 2016 roku. Nie o 10 procent. O 100 procent – żeby zrekompensować dekadę inflacji i zamrożenie 800+ oraz przywrócić tym świadczeniom jakikolwiek sens. Docelowo zasiłki powinny zostać włączone do programu 800+ jako filar zależny od dochodu – tak aby ubogie rodziny z dziećmi otrzymywały proporcjonalnie wyższe wsparcie razem z 800+. To lepsza droga niż wchłonięcie zasiłków przez pomoc społeczną, która jest systematycznie zaniedbywana przez rządzących.
Rekord w systemie kaucyjnym. 15-letni Wiktor z Krakowa oddał 3388 butelek i zarobił ponad 1600 zł
Po trzecie – przygotowanie wiarygodnej strategii przeciwdziałania ubóstwu i zakończenia bezdomności na lata 2028–2034. Nie kolejnego dokumentu do szuflady, ale strategii z mierzalnymi celami, z udziałem osób doświadczających ubóstwa, z mechanizmem autentycznej ewaluacji. W maju tego roku Unia Europejska ogłosi pierwszą w historii Strategię UE Przeciw Ubóstwu. Polska będzie musiała odpowiedzieć na nią krajowym dokumentem. Jest to też warunek dostępu do funduszy spójności na nowy okres.
Milion ludzi za szybą
975 tys. ludzi, których system pomocy społecznej traktuje jak nieistniejących, nie zorganizuje marszu na Warszawę. Nie wystąpi w telewizji. Nie napisze listu do premiera. Większość z nich nie wie nawet, że jest wykluczona – bo nikt im tego nie powiedział. Po prostu przychodzą do ośrodka pomocy, słyszą, że ich dochód jest za wysoki, i wracają do domu, w którym nie wystarcza na leki. To matka, która mówi badaczom:
Kiedyś wychodziło się z portfelem z banknotem stuzłotowym na większe zakupy. Teraz sto złotych to mała torebka, a nawet nie wiesz, co w niej jest.
To emerytka, która siedzi w ciemności z lęku przed rachunkiem za prąd.
To jest test. Nie dla systemu – dla ludzi, którzy za ten system odpowiadają. Wiceministra Nowakowska przyznała, że projekt jest gotowy. Przyznała, że jest blokowany. Nie chciała powiedzieć przez kogo – „nie chcę mówić w imieniu moich kolegów".
Zostało osiemnaście miesięcy do wyborów. Projekt leży na biurku.

