Nie ma szans, aby najniższa krajowa na 2027 r. była określana zgodnie z unijnymi wymogami – potwierdza Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. „To bardzo zła wiadomość dla wszystkich zatrudnionych” – mówi przedstawiciel NSZZ „Solidarność”.

- Rząd nie zdąży wdrożyć unijnej dyrektywy o płacy minimalnej, dlatego najniższa krajowa na 2027 r. będzie ustalana według dotychczasowych zasad.
- Związkowcy krytykują opóźnienie, wskazując, że przyjęcie unijnych przepisów poprawiłoby sytuację pracowników, którzy otrzymują najniższą krajową.
- Pracodawcy popierają wolniejsze tempo prac nad wdrożeniem dyrektywy, argumentując przeciążenie firm licznymi równoległymi zmianami w prawie. Jednocześnie ostrzegają, że przez opóźnienie grożą Polsce wysokie kary ze strony UE.
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapewnia, że Polska prowadzi dialog z Komisją Europejską w sprawie implementacji dyrektywy.
Rząd ma czas na przedstawienie propozycji minimalnego wynagrodzenia za pracę (oraz minimalnej stawki godzinowej) do 15 czerwca Radzie Dialogu Społecznego. W tym terminie Polska nie zdąży wdrożyć unijnych przepisów, które określają nowe zasady ustalania pensji. A to oznacza, że wysokość najniższej krajowej na 2027 r. zaproponuje zgodnie z dotychczasowymi zasadami.
– To bardzo zła wiadomość dla wszystkich zatrudnionych, bo obecne regulacje są mniej korzystne dla pracowników – komentuje dla Zero.pl Bartłomiej Mickiewicz, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. – Z uwagi na sytuację na rynku pracy, która jest coraz gorsza dla pracowników, rząd powinien szczególnie troszczyć się o godne płace, tymczasem zwleka z tak ważnymi dla nas regulacjami – dodaje.
Spóźnione wdrożenie dyrektywy
Przypomnijmy: Polska już półtora roku spóźnia się z wdrożeniem unijnych przepisów, które określają nowe zasady ustalania płacy minimalnej. Termin na ich przyjęcie upłynął 15 listopada 2024 r. I choć projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę jest już gotowy, to poszczególne ministerstwa od blisko dwóch lat spierają się o kształt przepisów.
– Przez spory między resortami kolejny rok tracą pracownicy – mówi Mickiewicz. I przypomina, że Unia chce, aby rząd, ustalając płacę minimalną, brał pod uwagę m.in. siłę nabywczą minimalnego wynagrodzenia, koszty życia, poziom płac w gospodarce oraz tempo wzrostu wynagrodzeń.
Przewóz 10 par butów wymaga monitoringu GPS. Te przepisy naprawdę istnieją
Unijna dyrektywa wymaga jednak przede wszystkim, aby Polska określiła punkt odniesienia, z którym będzie porównywana płaca minimalna. Zgodnie z propozycją resortu najniższa krajowa nie powinna być niższa niż 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Nie oznacza to jednak automatycznego osiągnięcia tego poziomu – to punkt odniesienia, a nie sztywny wskaźnik.
– Mówiąc wprost, nowe regulacje zobowiązują rząd do tego, aby określić taką płacę minimalną, za którą można nie tylko się utrzymać, ale godnie żyć – podkreśla Mickiewicz.
W odpowiedzi na pytanie Zero.pl Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej potwierdza, że nie ma szans, aby najniższa krajowa na 2027 r. była określana zgodnie z unijnymi wymogami.
„Najbliższa waloryzacja minimalnego wynagrodzenia za pracę zostanie przeprowadzona według dotychczasowych zasad – oznacza to stabilność dla pracowników i pracodawców” – wynika z odpowiedzi MRPiPS dla Zero.pl.
Polsce grożą milionowe kary
O ile związkowcy są rozczarowani obrotem spraw, o tyle przedsiębiorcy przyjmują tę sytuację ze zrozumieniem. Z punktu widzenia pracodawców pospieszne uchwalanie kolejnych przepisów nie byłoby wskazane.
– W tej chwili zbyt wiele się dzieje. Pracodawcy są przeciążeni kolejnymi zmianami w prawie. Chodzi np. o reformę Państwowej Inspekcji Pracy, projekt ustawy o tzw. jawności wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, trwają też prace nad projektem ustawy, która będzie regulowała zasady zatrudniania na tzw. platformach (np. Uber, Glovo), a Sejm zajmie się ustawą, która na nowo definiuje mobbing. Tego jest za dużo. Zatem teraz szybkie procedowanie kolejnej ustawy nie jest dobre dla firm – uważa Joanna Torbé-Jacko, ekspertka Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.
UE i Australia zakończyły negocjacje w sprawie umowy handlowej. Co zakłada porozumienie?
Przedstawiciele firm ostrzegają jednak przed konsekwencjami.
– Za zwłokę we wdrażaniu unijnych przepisów płacimy spore kary. Można np. przypomnieć przepisy o sygnalistach. Termin na ich implementację upłynął 17 grudnia 2021 r., tymczasem w Polsce regulacje te weszły w życie dopiero 25 września 2024 r. Nie udało się uchylić nałożonej na Polskę sankcji, za co ostatecznie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Polskę karę 7 mln euro. Teraz obawiam się, że historia może się powtórzyć. Przepisy o płacy minimalnej to kolejna dyrektywa, z którą się spóźniamy, więc Komisja Europejska może wszcząć postępowanie przeciwko Polsce – ostrzega Joanna Torbé-Jacko.
Na pytania: jakie kary grożą Polsce za brak implementacji dyrektywy w terminie oraz czy już toczy się przeciwko Polsce postępowanie, MRPiPS odpowiada lakonicznie:
„Polska pozostaje w dialogu z Komisją Europejską w zakresie wdrożenia dyrektywy. Naszym celem jest przyjęcie rozwiązań trwałych, dobrze wyważonych i korzystnych społecznie, dlatego prace prowadzone są w sposób odpowiedzialny i kompleksowy”.
Ceny paliw na stacjach. Czy rząd Donalda Tuska powinien interweniować w sprawie drożyzny?
Obecnie płaca minimalna w Polsce wynosi 4806 zł. Gdyby już dziś miała osiągnąć poziom 55 proc. „średniej krajowej”, to przekroczyłaby próg 5 tys. zł – według proponowanych wskaźników wyniosłaby przynajmniej 5024,63 zł. Wynagrodzenie minimalne otrzymuje ponad 3 mln osób.
