Reklama
Reklama
Reklama

Ropa za pokój? Negocjatorzy Trumpa i rosyjski Łukoil

Steve Witkoff, Jared Kushner, logo Łukoil
Ropa za pokój? Negocjatorzy Trumpa i rosyjski Łukoil (fot. paparazzza, MDart10 / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Rozmowy USA z Rosją o zakończeniu wojny w Ukrainie objęły transakcję wartą miliardy dolarów: sprzedaż zagranicznych aktywów Łukoilu. Według „New York Timesa” zyskać mogą biznesmeni powiązani ze Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem, choć sami negocjatorzy mają nie zarabiać.

  • Putin sam podsunął pomysł: sprzedaż światowych aktywów Łukoilu ma pokazać Rosjanom, że z USA można robić interesy.
  • Wśród kupujących są miliarder Todd Boehly, dwie grupy z Bliskiego Wschodu powiązane z Kushnerem lub rodziną Witkoffa oraz amerykańska agencja DFC.
  • Biały Dom i Witkoff odrzucają zarzut konfliktu interesów, a krytycy pytają, czy prywatne sieci powiązań nie mieszają się z dyplomacją.

Carlson podważa sens obrony Polski w 1939 r. Ostra riposta Brytyjczyka

Negocjacje administracji Donalda Trumpa z Rosją w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie objęły wielomiliardową transakcję naftową. Według „New York Timesa” skorzystaliby na niej bliskowschodni biznesmeni powiązani z głównymi amerykańskimi negocjatorami, Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Gazeta opisała sprawę w sobotę, 3 października.

Przedmiotem umowy są aktywa rosyjskiego koncernu Łukoil. To rozległy zestaw pól naftowych, rafinerii i stacji paliw na całym świecie. Transakcja wymaga zgody zarówno rządu USA, jak i Kremla. Pomysł, według źródeł NYT, pojawił się już 5 września w Moskwie.

Reklama
Reklama

Tego dnia Władimir Putin poruszył temat podczas spotkania z Witkoffem i Kushnerem na Kremlu. Miał przekonywać, że finalizacja umowy pokaże Rosjanom, iż mogą robić interesy ze Stanami Zjednoczonymi. Wysłannicy Trumpa mieli zgodzić się na pracę nad projektem. Według Mediaite wierzyli, że transakcja poprawi relacje z Moskwą i pomoże obniżyć ceny energii.

Kto stoi po stronie kupujących?

Grupa zainteresowana zakupem obejmuje amerykańskiego inwestora i miliardera Todda Boehly'ego oraz dwie bliskowschodnie firmy, które współpracowały z Kushnerem lub rodziną Witkoffa. Uczestniczyć ma też amerykańska Międzynarodowa Korporacja Finansowania Rozwoju (DFC), instytucja państwowa. Powiązania kupujących sięgają głęboko w otoczenie prezydenta.

Reklama
Reklama

Według relacji NYT transakcja jest korzystna również dla strony amerykańskiej. Wysoki urzędnik administracji potwierdził, że Witkoff i Kushner współnegocjowali warunki inwestycji rządu USA. Chodzi o znaczną płatność z góry oraz udział w zyskach dla państwa. Przedstawiciele władz podkreślają więc interes publiczny.

Nie ma jednak dowodów, że sami negocjatorzy mają się na tym wzbogacić. Gazeta zaznaczyła, że nic nie wskazuje, by Witkoff czy Kushner osobiście zarobili na transakcji. Rzeczniczka Witkoffa zapewniła, że nie ma on konfliktu interesów ani udziałów finansowych w tej sprawie. Sedno sporu leży więc w relacji między dyplomacją a prywatnymi kontaktami.

Pokój, biznes i pytania o granice

Sprawa wpisuje się w szerszy obraz. Krytycy już wcześniej zarzucali Witkoffowi i Kushnerowi, że w rozmowach z Moskwą mieszają politykę z perspektywą zysków. Wcześniejszy, 28-punktowy plan pokojowy budził sprzeciw w Europie jako zbyt korzystny dla Rosji. Teraz do tej dyskusji dochodzi konkretny interes naftowy.

Dla Kremla transakcja ma wymiar nie tylko finansowy. Pokazałaby, że współpraca gospodarcza z Waszyngtonem jest możliwa mimo wojny.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama