Dron morski nieznanego pochodzenia eksplodował w piątek w pobliżu rumuńskiego portu w Konstancy nad Morzem Czarnym. Jak poinformowało ministerstwo obrony Rumunii, wybuch nastąpił w wyniku samozniszczenia bezzałogowca. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, nie odnotowano również strat materialnych. Uruchomiono tzw. Czerwony Plan Interwencyjny.

- W pobliżu terminalu naftowego w Konstancy eksplodował dron morski tego samego typu, co wykorzystywane podczas wojny na Ukrainie.
- Po zdarzeniu ewakuowano część portu, a nad region wysłano śmigłowce patrolowe sprawdzające, czy w okolicy nie znajdują się kolejne bezzałogowce.
- Incydent wpisuje się w serię zdarzeń związanych z wojną rosyjsko-ukraińską, które coraz częściej dotykają terytorium Rumunii.
Eksplozja drona morskiego koło rumuńskiego portu. Ewakuowano część Konstancy
Dron morski nieznanego pochodzenia eksplodował w piątek w pobliżu terminalu naftowego w porcie Konstanca nad Morzem Czarnym. Jak poinformowało rumuńskie ministerstwo obrony, bezzałogowiec samoczynnie się zdetonował. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał, nie odnotowano również strat materialnych.
Resort obrony przekazał, że była to konstrukcja tego samego typu, która wykorzystywana jest podczas wojny na Ukrainie. Nie podano jednak, do kogo należała maszyna ani w jaki sposób znalazła się w pobliżu rumuńskiego wybrzeża.
Po eksplozji podjęto działania prewencyjne. Władze zarządziły ewakuację części portu w Konstancy, a mieszkańcy rumuńskiego wybrzeża Morza Czarnego otrzymali ostrzeżenia i zalecenie schronienia się w bezpiecznych miejscach.
Wiceminister spraw wewnętrznych Rumunii Raed Arafat poinformował, że nad rejonem zdarzenia skierowano dwa śmigłowce, które patrolowały okolicę w poszukiwaniu kolejnych bezzałogowców.
W trakcie działań poszukiwawczych prowadzonych po eksplozji służby natrafiły na kolejne bezzałogowce. Jak podała agencja Reuters, powołując się na rumuński portal Digi24, w rejonie zdarzenia odnaleziono trzy morskie drony. Nie przekazano dotąd szczegółowych informacji na temat ich pochodzenia ani stanu technicznego.
W związku z incydentem uruchomiono tzw. Czerwony Plan Interwencyjny, czyli stosowaną przez rumuńskie służby procedurę przewidzianą na wypadek poważnych zagrożeń dla bezpieczeństwa.
Kolejny incydent związany z wojną
Do zdarzenia doszło zaledwie tydzień po innym niebezpiecznym incydencie na terytorium Rumunii. 29 maja rosyjski dron rozbił się o budynek mieszkalny w mieście Galați, położonym niedaleko granicy z Ukrainą.
W wyniku uderzenia wybuchł pożar, a dwie osoby zostały lekko ranne. Był to pierwszy od początku pełnoskalowej wojny przypadek, gdy bezzałogowiec uderzył w gęsto zaludniony obszar państwa należącego do NATO.
Rumunia, będąca członkiem NATO i Unia Europejska, graniczy z Ukrainą na odcinku około 650 km. Od czasu rozpoczęcia rosyjskich ataków na ukraińskie porty nad Dunajem rumuńskie władze wielokrotnie informowały o incydentach związanych z rosyjskimi bezzałogowcami.
Według danych rumuńskiego ministerstwa obrony od początku tych działań odnotowano już 28 przypadków naruszenia rumuńskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.