Reklama
Świat

Największa schizma w Kościele od lat. Czy rozłam pociągnie za sobą tradycyjnych katolików?

To miał być dialog prowadzący do pojednania, a skończył się kolejnym rozłamem. Wyświęcając nowych biskupów wbrew woli papieża, lefebryści przekreślili lata rozmów z Watykanem. Czy stworzą odrębną wspólnotę religijną?

Wojciech Teister
Opinia autorstwa: Wojciech Teister
Dzisiaj 17:30
11 min
Wielki rozłam wśród tradycjonalistów. Co nowa schizma oznacza dla wiernych? (fot. Iacobucci Marco/IPA/ABACA / East News)
TYLKO NA
  • Mimo dramatycznych apeli papieża, Bractwo św. Piusa X samowolnie wyświęciło czterech nowych biskupów w szwajcarskim Ecône. Watykan zareagował, nakładając na uczestników tego aktu surową karę ekskomuniki.
  • Główną osią konfliktu pozostaje odrzucenie przez lefebrystów reform Soboru Watykańskiego II oraz nowej liturgii. Decyzja o samowolnych święceniach w praktyce grzebie dekady trudnych negocjacji ze Stolicą Apostolską.
  • Decyzja ta stawia pod znakiem zapytania przyszłość tysięcy katolików o tradycyjnej wrażliwości. Otwartym pozostaje pytanie, czy wybiorą oni wierność Rzymowi, czy zasilą szeregi formalnej schizmy.

Po wyświęceniu przez Bractwo św. Piusa X bez zgody papieża czterech nowych biskupów Watykan opublikował dekret obejmujący ekskomuniką biskupów konsekratorów, nowo wyświęconych, księży należących do Bractwa i niektórych wiernych świeckich. Jak doszło do tej schizmy?

Przeczytaj także: Czy relikwie Jezusa są prawdziwe? Nie gaśnie spór o koronę cierniową i całun turyński

W ubiegłą środę (1 lipca) w alpejskim miasteczku Ecône, założone w wyrazie protestu przeciw reformom Soboru Watykańskiego II tradycjonalistyczne Bractwo św. Piusa X wyświęciło bez zgody papieża czterech nowych biskupów. W praktyce udzielenie święceń biskupich bez papieskiej zgody jest w Kościele katolickim aktem schizmatyckim, czyli odłączeniem się wspólnoty od jedności z papieżem i wspólnotą rzymskokatolicką.

Reklama
Reklama

Pomimo wieloletniego dialogu oraz ustępstw ze strony Watykanu Bractwo postanowiło pójść drogą Marcina Lutra czy Henryka VIII, praktycznie wypowiadając posłuszeństwo papieżowi. Na stanowczą, ale i zapowiadaną wcześniej reakcję Watykanu nie trzeba było długo czekać. Już w czwartkowy poranek Dykasteria Nauki Wiary opublikowała dekret, w którym stwierdza objęcie ekskomuniką (czyli wyłączeniem z Kościoła) dwóch biskupów konsekratorów, czterech nowo wyświęconych i wszystkich kapłanów należących do Bractwa. Jeżeli chodzi o wiernych świeckich, ekskomunika obejmuje tych spośród nich, którzy formalnie przystąpili do Bractwa.

Mamy więc do czynienia z najpoważniejszą od lat 80. XX wieku schizmą w Kościele. Jak do niej doszło, skąd wzięło się Bractwo św. Piusa X i czy za lefebrystami pójdą dziesiątki tysięcy katolików o tradycjonalistycznej wrażliwości?

Skąd się wzięli lefebryści?

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X powstało w 1970 r., założone przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a jako wyraz sprzeciwu części duchownych wobec reform Soboru Watykańskiego II. Głównymi punktami, w których ta tradycjonalistyczna grupa różniła się z Watykanem, była reforma liturgiczna (lefebryści sprawują liturgię według starego, przedsoborowego rytu, który wyróżnia nie tylko język łaciński, ale również inna perspektywa teologiczna). Dla członków Bractwa nieakceptowalna była również istotna część soborowych reform otwierających Kościół na dialog z innymi wyznaniami (ruch ekumeniczny) oraz religiami (dialog międzyreligijny).

Reklama
Reklama

Wraz z upływem lat i coraz ostrzejszą krytyką reform soborowych ze strony Bractwa napięcie między lefebrystami a Stolicą Apostolską narastało, aż do wybuchu prawdziwej bomby atomowej, jaką było wyświęcenie przez abpa Lefebvre’a w 1988 r. bez zgody papieża czterech biskupów. W Kościele katolickim akt konsekracji biskupa zawsze musi być zatwierdzony przez biskupa Rzymu, co jest jednym z istotnych narzędzi zachowania jedności wspólnoty.

Przeczytaj także: Biskup Ważny o skandalach w Kościele: To nie jest czas na odwracanie oczu i obronę instytucji

Pomimo tego Marcel Lefebvre zdecydował się na ten akt wobec coraz bardziej pogarszającego się stanu własnego zdrowia i chęci zachowania ciągłości trwania Bractwa, bo tylko biskupi zachowujący sukcesję apostolską, czyli ciągłość święceń otrzymywanych z rąk innych biskupów, sięgającą aż do apostołów, mają prawo ważnego wyświęcania nowych księży. Po wyświęceniu przez założyciela Bractwa czterech biskupów Lefebvre i kapłani, którzy przyjęli z jego rąk święcenia biskupie, zostali ekskomunikowani. Nie oznacza to, że z perspektywy Watykanu przestali być biskupami – ich święcenia były ważne, ale przyjęte w sposób niegodny. Doszło więc do realnego rozłamu.

Ekskomunika i schizma

Po tym akcie Bractwo działało właściwie poza Kościołem. Z punktu widzenia prawa kanonicznego ich sytuacja nie różniła się istotnie pod tym względem od sytuacji, w jakiej w pierwszych latach po schizmie znalazł się choćby Marcin Luter. Choć sami lefebryści bardzo się od tego porównania odżegnywali, utrzymując, że po reformach soborowych to właśnie oni, a nie Watykan, są strażnikami prawdziwej wiary katolickiej. W ten zresztą sposób abp Lefebvre uzasadniał wyższą konieczność konsekracji biskupów wbrew woli Jana Pawła II.

Reklama
Reklama

Przez kilka dekad powstały niezależne struktury Bractwa, z siecią kaplic, w których sprawowano liturgię według starego rytu, z seminarium duchownym w szwajcarskim Ecône na czele. Po trudnych i chłodnych relacjach z Watykanem za pontyfikatu Jana Pawła II, w czasach Benedykta XVI Stolica Apostolska wyszła naprzeciw z szeregiem ustępstw, z których najbardziej doniosłym było zdjęcie ekskomuniki z biskupów wyświęconych przez Lefebvre’a (sam założyciel Bractwa już wówczas nie żył) oraz ułatwienie wiernym dostępu do mszy sprawowanej według liturgii przedsoborowej nie tylko przez księży należących do Bractwa, ale także przez tych, których status w Kościele jest jasny.

Przeczytaj także: Prof. Matczak o tym, czy świat stracił „kompas moralny”: To jest rzecz, która postępuje

Bractwo te decyzje przyjęło z zadowoleniem, jednocześnie jednak ze swojej strony nie zmieniło podejścia do soboru, nadal nie uznając znacznej części jego reform, w tym reform liturgicznych, co zasadniczo uniemożliwiało pełne pojednanie z Rzymem. W języku prawa kanonicznego mówiono o nieuregulowanym statusie Bractwa.

Franciszek mówi „sprawdzam”

Niewygasły, ale drzemiący od czasów Benedykta XVI wulkan wzajemnych oskarżeń zaczął na nowo sączyć lawę za pontyfikatu Franciszka, gdy po serii nieodwzajemnionych ustępstw Watykan postanowił powiedzieć „sprawdzam”. Zrobił to poprzez publikację instrukcji Traditiones Custodes, która w praktyce mocno ograniczyła możliwości sprawowania starej liturgii.

Reklama
Reklama

Myślą przewodnią tego dokumentu było rozgraniczenie wspólnot sprawujących „starą” mszę wyłącznie ze względu na wrażliwość liturgiczną od tych, które robiły to dlatego, bo w gruncie rzeczy kwestionowały ważność liturgii posoborowej – druga sytuacja była dla Rzymu nieakceptowalna, ponieważ uderza w rzeczywistą jedność wspólnoty Kościoła, której liturgia jest najważniejszym elementem. W praktyce bowiem grupy, które nie uznają mszy posoborowej, pomimo deklaratywnej przynależności do Kościoła, idą własną drogą schizmy nieformalnej. Chodziło więc o to, by odróżnić przysłowiowe owce od wilków w owczej skórze.

Tyle tylko, że w praktyce wdrożenie dokumentu wyglądało – delikatnie mówiąc – bardzo różnie i w wielu diecezjach biskupi poszli na skróty, ograniczając możliwość sprawowania liturgii przedsoborowej bez wnikliwego rozeznania sytuacji konkretnych wspólnot. To spotkało się z silnym niezrozumieniem wielu katolików o tradycyjnej wrażliwości, i to nie tylko tych, którzy odrzucali reformy soboru. Niektórzy z nich, wobec braku dostępności sprawowanej w zwykłych strukturach Kościoła starej mszy, zaczęli korzystać z „oferty” miejscowych kaplic Bractwa św. Piusa X.

Przeczytaj także: Episkopat alarmuje. Biskupi nie zgadzają się na nową edukację zdrowotną

Reklama
Reklama

Równocześnie w wielu miejscach świata tradycyjna liturgia zyskiwała coraz większe grono zwolenników, a najbardziej wyrazistym tego przykładem stała się coroczna pielgrzymka środowisk tradycjonalistycznych do francuskiego Chartres, która co roku gromadzi kilkadziesiąt tysięcy osób, a liczba ta regularnie rośnie.

Nowa schizma

W takim właśnie kontekście napięć na początku lutego 2026 r. obecny przełożony Bractwa ogłosił zamiar święcenia 1 lipca nowych biskupów. Na brak papieskiej zgody ks. Davide Pagliarani odpowiadał, że zachodzi stan wyższej konieczności dla zachowania ciągłości tradycji katolickiej, jednocześnie sugerując, a czasami mówiąc wprost, że Rzym i papież trwają w soborowym błędzie. Już sama zapowiedź święceń wywołała burzę. W wydanym w maju oświadczeniu prefekt watykańskiej Dykasterii Wiary (która w Watykanie odpowiada za przekaz doktryny) kard. Victor Manuel Fernández ostrzegł Bractwo, że wyświęcenie nowych biskupów bez papieskiego mandatu będzie stanowiło akt schizmatycki.

– Z punktu widzenia prawa kanonicznego upomnienie kogoś, kto planuje czyn zdefiniowany przez kodeks jako przestępstwo, ma podwójną funkcję – tłumaczy w rozmowie z Agnieszką Huf na łamach „Gościa Niedzielnego” ks. dr Mateusz Markiewicz, prawnik kanonista.

I dodaje, że komunikat wysłany przez kard. Fernándeza w praktyce oznaczał, że samowolna konsekracja biskupów zakończy się takimi samymi konsekwencjami jak ta z 1988 r.
Jeszcze bardziej dramatyczny wydawał się apel Leona XIV: „Nie rozdzierajcie tuniki Chrystusa!” – wzywał papież jeszcze dwa dni przed zaplanowanymi na 1 lipca święceniami. „Kościół uznaje przywiązanie do życia liturgicznego, zaangażowanie w formację kapłańską, gorliwość apostolską oraz pragnienie wierności Tradycji (...). W tym duchu wzywam was i proszę z całego serca: zawróćcie z tej drogi” – pisał papież w ostatnim liście skierowanym do przełożonych Bractwa.

Reklama
Reklama

Ci jednak papieskie wezwanie odrzucili.

W homilii wygłoszonej w czasie konsekracji biskupów w Ecône dominował nastrój triumfalizmu. Podkreślano, że to Bractwo zachowało prawdziwą doktrynę, a Watykan ma na sumieniu liczne błędy w tym zakresie. Trudno więc mówić w tym kontekście o woli poszukiwania jedności ze strony Bractwa, chyba że byłaby to jedność polegająca na jednostronnym podporządkowaniu się przez Stolicę Apostolską postulatom lefebrystów.
Rozłam między Bractwem a Kościołem stał się znowu faktem.

Przeczytaj także: Mocny głos papieża: Algorytmy nie powinny należeć wyłącznie do właścicieli big techów

Co dalej?

Jedną decyzją lefebryści cofnęli dialog prowadzony ze Stolicą Apostolską do sytuacji z 1988 roku. Lata starań poszły na marne, a sytuacja wydaje się bardziej skomplikowana niż w czasach arcybiskupa Lefebvre’a, ponieważ po odrzuceniu przez Bractwo wyciągniętej dłoni drugie jej wyciągnięcie może być obarczone większą nieufnością.

Reklama
Reklama

Samo Bractwo określiło też w ten sposób swoje miejsce na religijnej mapie świata – wbrew deklaracjom i słowom nie utożsamia się z Kościołem powszechnym, przynajmniej rozumianym jako wspólnota wiernych, której przewodniczy papież – biskup Rzymu. I nie zmienia tego wywieszona w czasie święceń papieska flaga na gmachu seminarium w Ecône.

Problemem nie są tylko różnice w rozumieniu tego, czym jest Kościół, ale również brak otwartości na zrozumienie drugiej strony sporu. W praktyce więc może się okazać, że czeka nas stopniowe rozbudowywanie przez Bractwo św. Piusa X swoich struktur, które zaczną funkcjonować jako całkowicie niezależna wspólnota religijna. Otwartym pozostaje pytanie, jakie stanowisko wobec wiernych o wrażliwości tradycjonalistycznej przyjmie Watykan oraz ilu z nich postanowi pójść drogą lefebrystów.

Czy ta historia mogła potoczyć się inaczej? Zapewne mogła, ale w takich sytuacjach do tanga zawsze potrzeba dwojga, na co zwrócił uwagę w swoim wpisie w mediach społecznościowych ks. Grzegorz Strzelczyk, dogmatyk z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach:

Reklama
Reklama

„Dialog w przypadku schizmy (formalnej czy materialnej) to ekumenizm w ścisłym sensie tego słowa. Nie mógł się udać, jeśli jedna ze stron go nie uznaje za uprawnione narzędzie”.

Źródło: Zero.pl
Wojciech Teister
Wojciech TeisterKierownik działu nauka w tygodniku „Gość Niedzielny”, dziennikarz i publicysta „Gościa Niedzielnego”, portalu Gosc.pl i felietonista magazynu „Historia Kościoła”. Publikował także m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Aletei”, „NaTemat.pl” - autor zewnętrzny