Reklama
Reklama

Reklama

Biskup Ważny o skandalach w Kościele: To nie jest czas na odwracanie oczu i obronę instytucji

Reklama
TYLKO NA

Ponad 20 sprawców i 50 osób skrzywdzonych – to dotychczasowy bilans prac komisji, która bada przypadki wykorzystywania dzieci w diecezji sosnowieckiej. Biskup Artur Ważny mówi wprost: celem jest nie tylko ujawnienie prawdy, ale naprawa, w tym odpowiedzialność w Kościele. Wyjaśnia też, jak będą wyglądały prace komisji, która wkrótce ma objąć zasięgiem cały polski kościół.

biskup-glowne-foto
– To, co się działo do tej pory ze skrzywdzonymi, to była kwestia nieświadomości, lekceważenia, banalizowania skrzywdzenia seksualnego – mówi bp. Artur Ważny. (fot. Freepik / mat. własne)
  • Komisja ds. wyjaśnienia nadużyć w diecezji sosnowieckiej opublikowała raport z prac. Biskup Artur Ważny opowiada o tym, jak została powołana, ile skrzywdzonych osób i sprawców zidentyfikowano. 
  • Problemy dotyczyły nie tylko pojedynczych osób, ale też sposobu reagowania, nadzoru i prowadzenia spraw. W tle pojawiają się wątki możliwego krycia i układów.
  • Biskup wyjaśnia, jakie kroki podejmuje teraz diecezja. Mówi między innymi o drugim etapie prac, który ma wyjaśnić skandale obyczajowe. 
  • Polski kościół pracuje nad powołaniem podobnej ogólnopolskiej komisji. Wśród biskupów toczy się dyskusja nad mechanizmami jej działania. 
  • Biskup mówi też o rozpoczynającym się dziś Triduum Paschalnym. To test dla samego Kościoła, czy potrafi nie tylko mówić o odnowie, ale ją przeżyć.

Reklama

Wojciech Teister, portal Zero.pl: Trwa Triduum Paschalne. Dla osób wierzących to najważniejszy okres roku liturgicznego, w którym katolicy przeżywają tajemnice męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Czy w świecie, w którym coraz więcej osób szuka odpowiedzi na nurtujące je pytania w rozmowach z chatbotami AI jest jeszcze miejsce na wiarę, na duchowość?

Ks. biskup Artur Ważny, ordynariusz diecezji sosnowieckiej od 2024 r.: Chrześcijaństwo jest odpowiedzią na pytania człowieka w każdym czasie, w każdym miejscu. Mój ksiądz profesor, Michał Heller, znany kosmolog, opowiadał swego czasu taką historię: Kiedy rozpoczynały się igrzyska w Moskwie, pierwszy sekretarz miał rozpocząć je przemówieniem. Podano mu do czytania tekst i czyta „o, o, o”. Asystent podbiega i mówi: „Towarzyszu sekretarzu, tego się nie czyta, to są kółka olimpijskie”.

Dla mnie chrześcijaństwo to takich pięć „O”, które stanowią jakby symbol, znak, logo chrześcijaństwa. Pierwsze to jest obecność. Dzisiaj dla wielu ludzi Bóg nie istnieje, jest nieobecny, a chrześcijaństwo mówi: „Bóg jest, jest obecny”. Potem mamy drugie „O” - to jest Osoba. Niektórzy mówią, że Bóg jest energią czy jakimś innym doświadczeniem, a chrześcijaństwo mówi, że jest osobą, mogę wejść z Nim w relację. Ale to i tak jest mało – przecież są też inne religie, które mówią, że Bóg jest osobą. Chrześcijaństwo mówi jednak: Bóg ma oblicze – to trzecie „O”. Ma twarz, stał się człowiekiem. Jest tak blisko, że mogliśmy Go dotknąć i wciąż możemy mieć z Nim taką relację.


Reklama

Czwarte „O” to obrzęd. Bo kiedy naprawdę kogoś spotykasz, nie zostajesz przy samym spotkaniu. Szukasz sposobu, żeby je zatrzymać. Żeby do niego wracać. Tak rodzą się gesty, słowa, rytm. Miłość zawsze układa sobie formę. Dla nas tą formą jest liturgia. Zwłaszcza ta, w której wszystko jest najgęstsze –Triduum. Piąte „O” to obyczaj. Bo jeśli to spotkanie jest prawdziwe, zaczyna się coś zmieniać.Nie w teorii. W codzienności. Zaczynamy żyć tak, jak z tą osobą się umówiliśmy, bo nam zależy na niej.


Reklama

W jaki sposób Kościół chce przekonać człowieka XXI wieku, silnie zindywidualizowanego, który nie tyle odrzuca wiarę, co odrzuca jej wspólnotowe, zinstytucjonalizowane przeżywanie, do ponownego wejścia na orbitę wiary przeżywanej w Kościele?

Mam ciągle w głowie badania, które pokazują, że stopień naszego dobrostanu, dobrobytu się zwiększa, a jednocześnie zwiększyła się sześciokrotnie liczba młodych, którzy chcą popełnić samobójstwo. To pokazuje, że ten indywidualny sposób przeżywania czy to wiary, czy szukania szczęścia, na dłuższą metę i w szerokiej perspektywie nie zdaje egzaminu.

A jak pokazać wartość wspólnoty? To trudne wyzwanie. Mamy te pierwsze, najstarsze świadectwa chrześcijańskie, które mówią „popatrzcie jak oni się miłują”. Doświadczenie dobrych i pięknych relacji przyciąga. Idziemy tam, gdzie czujemy się bezpiecznie, gdzie czujemy się zaakceptowani, na swoim miejscu. I wiemy, że w Kościele takie wspólnoty funkcjonują, choć z drugiej strony wybrzmiewa też niestety problem różnych nadużyć i przemocy duchowej, psychicznej, finansowej, czy nawet seksualnej. Stoimy więc przed wyzwaniem, jak pokazać wspólnotę Kościoła jako wiarygodne miejsce tworzenia relacji, tak, żeby ludzi przyciągnąć, a nie przestraszyć.


Reklama

Co ustaliła pierwsza kościelna komisja ds. wyjaśnienia nadużyć? 

To doświadczenie nadużyć jest tutaj, w diecezji sosnowieckiej szczególnie mocno ciążące. Równocześnie jest ksiądz pierwszym biskupem ordynariuszem w Polsce, który powołał niezależną komisję do wyjaśnienia nadużyć w diecezji. Ta komisja nosi nazwę „Wyjaśnienie i naprawa” i jest już po publikacji częściowego raportu. Ile – jak dotąd - komisji udało się wyjaśnić i co naprawić?


Reklama

Te dwa słowa – wyjaśnienie i naprawa – najbardziej treściwie opisują cel prac komisji. Chodzi o pokazanie diagnozy tego, co się wydarzyło. Pełnej i bolesnej, po to, żeby mogło nastąpić uleczenie. To nie jest diagnoza dla diagnozy. Sama prawda daje wolność, ale potem trzeba w tej wolności umieć kochać, czyli ją zagospodarować właściwie. I temu ma służyć komisja. Już służy. Pierwszym zadaniem było odnalezienie możliwie wszystkich osób, które doznały cierpienia ze strony księży. Choć wiemy, że w tym raporcie wśród sprawców są też osoby świeckie. Zobaczyliśmy ogrom cierpienia, zobaczyliśmy konkretne twarze, imiona skrzywdzonych ludzi, próbowaliśmy do nich dotrzeć. Media często i chętnie pokazują statystyki – i dobrze to ich rola. Ale kiedy zaczynasz słuchać, osób skrzywdzonych – liczby nie mają znaczenia. Najpierw widzisz cierpienie, twarz i imię. I wiesz, że to już nie jest „sprawa”. To jest czyjeś życie.

To etap wyjaśniania. A naprawa?

Udało mi się z niektórymi Osobami Skrzywdzonymi spotkać i to jest dla mnie taka gorzka radość. Gorzka w tym sensie, że oni cierpią dalej i widzę, że ich losy są bardzo pogmatwane w związku z tym, co przeżyli. Ale też radość, że chcieli się spotkać, że wypiliśmy wspólnie kawę, czy porozmawialiśmy, że możemy niektórym pomóc wprost przez terapię czy odszkodowania. A te potrzeby pomocy są bardzo różne. Wydaje się, że niektórym udało się ułożyć życie. Są osoby, które oczekują bardzo konkretnej pomocy i zadośćuczynienia, są tacy, którzy nie chcą spotkania, ale są i tacy, do których jeszcze nie dotarliśmy.


Reklama

Naprawa następuje również w tym sensie, że zaczynamy porządkować procedury, tworzyć nowe struktury, które mają doprowadzić do tego, by nie dochodziło do nowych krzywd. Konieczne były więc też zmiany personalne. Komisja opracowała konkretne rekomendacje i w najbliższych dniach powołany zostanie człowiek odpowiedzialny za ich wdrażanie.


Reklama

To będzie osoba duchowna czy świecka? I jakie rekomendacje będą wdrażane?

Rekomendacje Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” nie są teorią. Dotykają tego, co nie zadziałało: sposobu reagowania, prowadzenia spraw, słuchania ludzi i formacji. Dlatego te podpowiedzi są konkretne – mówią o rzetelnym badaniu każdego sygnału, o porządku w procedurach i dokumentach, o realnym nadzorze, o traktowaniu Osób Skrzywdzonych poważnie, ale też o zmianie w formacji księży: superwizji, terapii, mierzeniu się z samotnością. I część z tych rzeczy już się dzieje. Zostali zatrudnieni archiwiści, żeby wprowadzić realny porządek w dokumentach. Odbywają się spotkania z Osobami Skrzywdzonymi. Ruszają dla nich warsztaty – konkretna pomoc, także w formie pracy terapeutycznej.  Rekomendacji nie zostawiamy na papierze. A jeśli chodzi o osobę, która będzie je wdrażała – mogę powiedzieć, że rozmowy trwają. Czy będzie to osoba duchowna czy świecka? To jest drugorzędne. Najważniejsze jest to, czy ten ktoś naprawdę weźmie odpowiedzialność i doprowadzi te zmiany do końca. Nie chodzi o to, żeby wyglądało. Chodzi o to, żeby już nigdy nie trzeba było tłumaczyć, dlaczego zawiedliśmy.


Reklama

W toku dotychczasowych prac komisja ustaliła ponad 20 sprawców spośród blisko 600 księży pracujących w diecezji w tym okresie i zidentyfikowała 50 ofiar. Są to krzywdy, do jakich dochodziło na przestrzeni kilkudziesięciu lat, począwszy od wczesnych lat 70. Czy skrzywdzone osoby zgłaszały się same, czy to raczej komisja do nich docierała, np. za pomocą kwerendy archiwów diecezjalnych? Jak wygląda kontakt diecezji czy księdza biskupa z tymi osobami?


Reklama

 

Każda z tych historii zaczyna się inaczej. Napisała do nas osoba, która wyraźnie poprosiła, żeby komisja się z nią nie kontaktowała. Bała się, że ktoś bliski dowie się o jej krzywdzie - a do tej pory nie wiedzą. Była też inna wiadomość. Ktoś napisał sam, słysząc, że coś dobrego zaczyna się dziać w diecezji na rzecz Skrzywdzonych. I zdecydował się mówić. Dziś mamy z tą osobą kontakt. Próbujemy robić jedno: stworzyć przestrzeń, w której można przyjść, bez presji, we własnym czasie. Bo zaufania nie da się ogłosić. Można je tylko powoli odzyskiwać. Dlatego te relacje są różne. Czasem wystarcza rozmowa. Jedno słowo: „przepraszam”. Inni potrzebują terapii, odszkodowania. Zawsze wspólnie szukamy formy zadośćuczynienia, choć wiemy, że cierpienia nie da się przeliczyć.

 


Reklama

Nie mówimy o tym publicznie. Bo dla niektórych to byłaby kolejna rana. Są też tacy, którzy przychodzą tylko po to, żeby opowiedzieć swoją historię. Albo powiedzieć: jeśli będzie trzeba, chcę pomóc. Swoje mam za sobą, może inni potrzebują wsparcia. To nie jest jeden schemat. To są przeróżne historie. Ponadto odbyły się już w naszej kurii dwukrotnie otwarte spotkania z Osobami Skrzywdzonymi. Za każdym razem były to dobre spotkania i rozmowy, chociaż bez wątpienia trudne i wymagające. Ale chcemy je kontynuować, ponieważ widzimy, że są oczekiwane.


Reklama

Co dalej z sosnowiecką komisją? Teraz sprawy obyczajowe

Ten etap prac komisji nie jest zamknięty i jeżeli byłyby osoby, które chciałyby się skontaktować z diecezją, komisja jest jak najbardziej nadal otwarta?

Komisja nadal działa. Tak samo Biuro Delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży. I to nie jest jedno miejsce ani jeden sposób kontaktu. W biurze jest osoba świecka, jest psycholog, terapeuta, jest siostra zakonna, żeby każdy mógł wybrać, z kim chce rozmawiać. Ja też jestem do dyspozycji. I nie tylko w kurii. Bo wiemy, że to miejsce nie dla wszystkich jest łatwe. Mówiliśmy przy publikacji raportu: to nie jest kropka. To jest dwukropek. I tak jest.

Powołanie komisji to był księdza biskupa pomysł, czy ktoś to zaproponował, a ksiądz to przyjął i zaczął realizować?


Reklama

Tu muszę zrobić ukłon w kierunku mediów, bo właśnie ze strony dziennikarzy czy publicystów wychodziły sugestie, że tego się nie da inaczej rozwiązać niż stworzyć niezależną komisję, która sprawę przeanalizuje, oczyści, sprawdzi – tak, jak zrobiono to w Stanach Zjednoczonych czy we Francji. Wzorcem było dla mnie działanie kard. Dolana, który otworzył wszystkie szafy do dyspozycji komisji.


Reklama

Rzeczywiście komisja ma pełny dostęp diecezjalnej dokumentacji?

 

Tak. Zresztą jestem tak umówiony z Przewodniczącym Komisji – koniec wolności i niezależności – koniec komisji. Choć też na początku nie miałem świadomości, jak trudne to będzie. Zwłaszcza kiedy zobaczyliśmy, w jakim stanie są akta. Był w tym duży nieporządek. I on nie wziął się znikąd. Młoda diecezja. Brak doświadczenia. Brak ludzi, którzy by się tym zajmowali profesjonalnie. Dziś porządkujemy. I sporo rzeczy jest już na swoim miejscu.


Reklama

Publikacja raportu częściowego nie kończy pracy komisji. Czym będzie się zajmowała na dalszym etapie?


Reklama

Teraz wchodzimy w sprawy, o których też było głośno – skandale obyczajowe. I to czasem są historie trudniejsze. Bo w nich często nie ma paragrafu, który wszystko porządkuje. A jednak zostaje karygodne zgorszenie. Pozostaje pytanie o odpowiedzialność.

 

Kiedy można spodziewać się raportu z tego etapu?


Reklama

Mam nadzieję, że po wakacjach.


Reklama

Czy konsultował ksiądz biskup powołanie tej komisji z innymi biskupami?

To było moja osobista decyzja, krótko po objęciu diecezji. Każdy biskup jest tutaj autonomiczny. Spotykałem się z ludźmi, którym ufałem. Poprosiłem ich o to, żeby zajęli się tworzeniem komisji.

Jak na tę decyzję zareagowali inni biskupi?


Reklama

Na początku, słyszałem, że powołuje „jakąś tam komisję”, która i tak nic nie wniesie. „Trudne sprawy w diecezji, coś trzeba zrobić”, że to pewnie takie PR-owe zagrania. Dziś mam nadzieję jasno widać, że nie chodziło nam o własny wizerunek.


Reklama

A spotykał się ksiądz biskup z otwartą krytyką powołania komisji? Czy to na gruncie Konferencji Episkopatu Polski czy w samej diecezji?

 

Samo powołanie komisji nie było krytykowane, czasami natomiast krytykowano sposób jej działania. Pojawiały się natomiast pytania o sposób jej działania – o zakres dostępu i kompetencje. Były też, anonimowe zarzuty, że świeccy mają dostęp do akt personalnych księży. Ale tę komisję naprawdę tworzą dojrzali, kompetentni i godni zaufania ludzie. Reguły jej funkcjonowania są jasno sprecyzowane – mamy statut, regulamin, zasady, procedury. Nie ma innego sposobu dotarcia do prawdy.


Reklama

Powstanie ogólnopolska komisja ds. nadużyć. Co o niej wiemy? 

W marcu Konferencja Episkopatu Polski poinformowała, że powstanie również komisja ogólnopolska, której praca będzie dotyczyła całego Kościoła w Polsce. Na ile jest realne – w księdza biskupa opinii, jako człowieka, który ma w swojej diecezji doświadczenie pracy komisji - żeby kilkuosobowy zespół mógł rzetelnie zbadać tak szeroki zakres spraw dotyczących ponad 40 diecezji?


Reklama

To jest ogromne zadanie. Nie da się go udźwignąć samą strukturą ani liczbą osób. Dlatego wiele będzie zależało od tego, kto stanie na czele tej komisji. Tę osobę mamy poznać w czerwcu.

Kto będzie wybierał skład zespołu, kto wskaże przewodniczącego?

 Rolę „ojca chrzestnego” komisji pełni prymas i zapewne to on przedstawi kilku kandydatów, ale zatwierdzał będzie cały episkopat. Liczę na konsensus, bo bez jedności nawet najlepsza komisja zostanie tylko pomysłem.


Reklama

W jaki sposób ma wyglądać współpraca z diecezjami? Będą jakieś wspólne zobowiązania, na mocy których komisja otrzyma dostęp do archiwów kościelnych w całej Polsce?


Reklama

 

Wybrany przewodniczący skompletuje skład komisji, która będzie opracowywać regulamin współpracy, tak, z Episkopatem, jak i z poszczególnymi biskupami diecezjalnymi. To od tego regulaminu będzie zależało, jak ta współpraca będzie wyglądać w praktyce, także w kwestii dostępu do archiwów. I tu jest kluczowa rzecz: w mojej ocenie regulamin, nad którym wcześniej głosowaliśmy i który został odrzucony, nie gwarantował w wystarczającym stopniu niezależności przewodniczącego.

Proponowany regulamin komisji nie dawał gwarancji niezależności?


Reklama

Powiedzmy, że gwarancje były niedostateczne. I na szczęście większość biskupów rozumiała, że komisja powołana na takich zasadach będzie fikcyjna i najprawdopodobniej nawet nie znajdziemy człowieka, który zgodziłby się na takich zasadach jej przewodniczyć. Dlatego te zapisy zostały odrzucone w głosowaniu. Cieszę się natomiast, że w Episkopacie mieliśmy poważną rozmowę na ten temat, że doszło do pokazania pewnych zagrożeń związanych z takimi ramami pracy komisji.


Reklama

Pozorowane działania już nas nie interesują. Za dużo już kosztowały. Teraz potrzeba czegoś innego: realnej współpracy w całym kraju. Jednych zasad. Jednej metodologii. Wymiany dokumentów między diecezjami. I włączenia w to także zgromadzeń zakonnych. Bez tego nie odzyskamy wiarygodności.

Dopytam jednak raz jeszcze: czy wszystkie diecezje będą w jakiś sposób zobligowane do takiej współpracy?

Jest porozumienie, które komisja będzie podpisywać bezpośrednio z poszczególnymi diecezjami i zgromadzeniami zakonnymi. I to jest już zależne indywidualnie od danego przełożonego.


Reklama

Czy będzie jawne, które diecezje się zgodziły na takie porozumienie?


Reklama

 

Będzie widać, gdzie komisja pracuje. Myślę, że tutaj wiarygodność jest ważna. Fundamentalna. A ta zależna jest od niezależności, od koncepcji komisji, czy ma dostęp do wszelkich dokumentów, czy ma dostęp do świadków i czy będzie mogła ich wysłuchiwać. Jeśli jakiś ordynariusz lub przełożony powie „nie”, no to nie ma takich narzędzi, które by mogły go do tego zmusić. Ale też będzie widać, że tam przezroczystość nie jest zachowana, więc w odniesieniu do takiego obszaru komisja nie ma sensu. Mam nadzieję, że nie będzie takich diecezji, bo ta cisza kwerendy też byłaby odpowiedzią.

Co w takim razie w sytuacji, gdy jakaś diecezja decyzją swojego biskupa nie będzie chętna współpracować z komisją? Wierni będą zmuszeni czekać na wyjaśnienie do czasu zmiany ordynariusza na bardziej otwartego?


Reklama

Czerwcowe Zebranie KEP więcej określi. Pojawi się osoba przewodniczącego Komisji. To on pokaże, jak ta współpraca ma wyglądać w praktyce. Ale ja bym nie zaczynał od pytania, kto może odmówić. Raczej od tego, czy naprawdę chcemy stanąć w prawdzie. Bo podpisanie takiego regulaminu to nie jest formalność. To jest decyzja. I wierzę, że biskupi ją podejmą i nie zagłosują za komisją, która zostawia furtki. To nie jest czas na odwracanie oczu i na obronę instytucji, ale na bezwarunkową obronę godności człowieka, którego nierozpoznana jeszcze twarz ukryta jest w archiwach i czeka na sprawiedliwość.


Reklama

Komisja bada wątek dotyczący struktur krycia nadużyć

Chciałbym wrócić jeszcze do komisji diecezjalnej. Udało się jak dotąd ustalić konkretnych sprawców i wiele ich ofiar, stworzyć jakąś przestrzeń zaufania. Czy na tym etapie prac komisji pojawiły jakieś wątki sugerujące pewną strukturalną formę wewnętrznego zorganizowania sprawców, mechanizmu wzajemnego krycia czy wspierania na ścieżkach kościelnej kariery, czegoś w rodzaju „państwa w państwie”?

Wiadomo, że jeśli chodzi o diecezję, (każdą) to głównym odpowiedzialnym zawsze jest biskup. To jest ta pierwsza osoba, od której wszystko zależy. Czasami może jednak nie mieć pełnej świadomości co do spraw, które dzieją się w diecezji. Zdarza się, że pewne działania dzieją się na niższych szczeblach. Nadużycia, krycie kolegów czy koterie, koneksje, znajomości i tak dalej. O pewnych takich historiach już wiemy. W związku z tym do Stolicy Apostolskiej zostały sformułowane i wysłane stosowne pisma. Zatem te kwestie będą cały czas procedowane.

Czyli wątek tego rodzaju struktur krycia jest badany przez komisję?


Reklama

Tak, chociaż na tym etapie trudno mówić o nich w sposób rozstrzygający. W dużej mierze to, co się działo do tej pory ze Skrzywdzonymi, to była kwestia nieświadomości, lekceważenia, banalizowania skrzywdzenia seksualnego. Natomiast pewne kwestie zostały zgłoszone przeze mnie, czy przez Komisję WiN do Stolicy Apostolskiej, ponieważ nie mam koniecznych kompetencji, żeby być sędzią w sprawie, zwłaszcza, jeśli chodzi o biskupów.


Reklama

W jaki sposób te doświadczenia przekładają się na formację księży? Czy w proces ich formowania, czy to na etapie seminarium duchownego czy formacji już wyświęconych księży włączani są również świeccy?

Tak, cały czas jestem na etapie kształtowania stałej formacji księży. I oprócz regularnych spotkań w gronie duchowieństwa, są również spotkania formacyjne prowadzone przez świeckich. Na przykład jedno z ostatnich spotkań prowadziła psychoterapeutka, która mówiła o stracie, o doświadczeniu straty ze strony rodziców dziecka, na przykład poronienia. Pokazywała, jak rozmawiać, w jaki sposób podchodzić do takich osób, by okazać zrozumienie i stworzyć przestrzeń spotkania. Za nami są też spotkania m. in. o uzależnieniach, żebyśmy wiedzieli, na czym to polega sami dla siebie, ale też w relacji do innych. Więc poszerzamy te swoje kompetencje, również korzystając z fachowej wiedzy świeckich specjalistów.

Diecezja chce odbudować zaufanie wiernych 

Jaką rolę w odbudowie zaufania do Kościoła w diecezji sosnowieckiej odgrywa rozpoczynający się synod?


Reklama

Tam, gdzie kończy się „ja”, zaczyna się Kościół. Synod ma służyć wspólnemu zaangażowaniu w budowę wspólnoty Kościoła, także wspólnej odpowiedzialności za jego kształtowanie, żeby ksiądz nie był w tym sam, żeby również ta perspektywa, jaką mają świeccy była obecna. Szczególnie, że księży będzie coraz mniej. W praktyce potrzebujemy więc większego wsparcia, nie tylko po to, żeby diecezja mogła sprawnie funkcjonować, ale też, żeby była rzeczywistą wspólnotą. Dlatego liczę na synod, że pojawią się zespoły synodalne, rady duszpasterskie, gdzie ta odpowiedzialność będzie wspólna. I księża zobaczą, że świeccy są kompetentni i to w niektórych kwestiach dużo bardziej niż duchowni, że można współpracować. To – mam nadzieję – stworzy większą przestrzeń do zaangażowania się księży w sprawy duchowe i duszpasterskie, do których w pierwszej kolejności zostali powołani.


Reklama

Wróćmy do tematu świąt. Triduum paschalne wywodzi się z żydowskiej Paschy, czyli przejścia. Kto, skąd, dokąd przechodzi w tym czasie? I dlaczego dla chrześcijan to właśnie te trzy dni od czwartkowego wieczoru do niedzieli zmartwychwstania są najważniejszym świętem?

U początku chrześcijaństwa, tak napisał kiedyś papież Benedykt, jest spotkanie z wydarzeniem i Osobą. I to wydarzenie – Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa – i spotkanie z Nim pokazuje nam, że można ze śmierci przejść do życia, że można ze zła przejść do dobra, że można z niewoli przejść do wolności. Sami nie jesteśmy w stanie pokonać zła, pokonać pychy, egoizmu, które w sobie widzimy. Nie potrafimy zmierzyć się też dostatecznie ze złem wokół nas – wojny, kataklizmy, choroby, śmierć. Jest Ktoś, kto zna się na cierpieniu. Nie wyjaśnia go teoretycznie, ale w nim z nami uczestniczy i nam chce pomóc nadać mu sens.

Trudno w prosty sposób wyjaśnić to człowiekowi, który szuka dzisiaj pomocy w sztucznej inteligencji. Niemniej w realnym życiu, potrzebujemy kogoś, kto jest realnie obecny, kto trzyma nas za rękę w ciemności czy w cierpieniu.


Reklama

Syn Boży stał się człowiekiem po to, żeby przez materię, przez ciało móc komunikować nam życie, komunikować nam miłość. To się dzieje w Paschę. Patrzymy na przyrodę – może to najlepszy taki przykład – która właśnie na wiosnę się budzi. Tak, ona umarła, ale widzimy, że wstaje do życia, że coś się tam dokonuje, że w ziemi jest śmierć, że ziarno umiera, ale ono potem kiełkuje. I to jest jakby Pascha, to jest to przejście z czegoś, co umarło do tego, co ma życie. I to odkrywamy w Chrystusie, w tej Osobie właśnie, w tym wydarzeniu, które się stało.


Reklama

Jaki obraz Kościoła jest księdzu biskupowi najbliższy i chciałby go realizować?

Nieraz mówiłem, że dla mnie, gdy tu przychodziłem do nowej diecezji, ważnym fragmentem Ewangelii było słowo „jedenastu”. Jedenastu spotkało się na górze wniebowstąpienia. Jezus ich pobłogosławił i wstąpił do nieba. I tych jedenastu posłał. Nie dwunastu. Kościół od początku był taki niedokończony, taki trochę połamany z trudną historią. Z ucieczką uczniów spod krzyża, z Judaszem, który podkradał pieniądze ze wspólnej sakwy, z jego zdradą. Z obcinaniem uszu w Ogrójcu przez pierwszego papieża, z jego nieprzyznaniem się do Jezusa. Taki niedoskonały Kościół Jezus posłał, by Go ogłaszał całemu światu. Takich wątpiących, przestraszonych, niekompetentnych uczniów. Stworzył ten niedoskonały Kościół dla ludzi, którzy sami są grzeszni. Nie jest idealnie i nie będzie, ale Jezus mimo wszystko nas posyła. I to w drodze dokonują się upadki i nawrócenia, zranienia i uzdrowienia. Wciąż trzeba zbierać to, co połamane i iść dalej. To jest takie paschalne właśnie, życie Kościoła jest paschalne.

Wracając do Triduum – ono zawsze się wiąże z umieraniem egoizmu i pychy, po to, żeby nowy człowiek w nas się rodził. Bardziej skłonny do kochania i do pokory. I tu jest może też istota Paschy? Umiera śmierć, umiera egoizm i pycha, żeby zmartwychwstały w nas miłość i pokora. Taki Kościół będzie wciąż potrzebny, takiego Kościoła ludzie – nawet nieświadomie – szukają. Pokornego i kochającego człowieka.


Reklama

Bp Artur Ważny – ordynariusz diecezji sosnowieckiej od 2024 r., wcześniej, w latach 2021-2024 biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej, w której to diecezji utworzył duszpasterstwo związków niesakramentalnych. W ramach Konferencji Episkopatu Polski jest przewodniczącym Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji, przewodniczącym Zespołu Roboczego ds. Katechezy Parafialnej, ponadto pracuje w ramach Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży.


Reklama