Bycie w opozycji do prawicowego, neoliberalnego rządu ma sens, tak jak w innych krajach Unii Europejskiej. Tymczasem Razem jest krytykowane przez Nową Lewicę za nierobienie niczego. W myśl tej logiki robieniem czegoś jest wyłącznie współrządzenie. I to nawet wtedy, gdy ma się prawie żaden wpływ na sposób rządzenia.
Czarzasty swoim twierdzeniem o nicnierobieniu przez Razem, bo jest w opozycji, zaprzecza użyteczności wszelkiej opozycji. Historycznie ta optyka jest uzasadniona, bo w czasach słusznie minionych, żeby coś robić, trzeba było należeć do partii. Wszyscy ci, którzy współrządząc, nie wytyczają krajowi drogi, to zwykłe darmozjady i lenie niepotrzebnie przejadający pensje poselskie.
Do marszałka jakoś nie dotarło, że demokracja polega na istnieniu opozycji.
Nowy sondaż partyjny. KO prowadzi, PSL i Polska 2050 pod progiem
Kto upomni się o gorzej sytuowanych?
Polska jest krajem o największym w UE rozwarstwieniu dochodowym i majątkowym. Obecny rząd zaniedbał ochronę zdrowia, próbuje ją zagłodzić i nie wydaje potrzebnych sum na społeczne budownictwo mieszkaniowe. Jednocześnie właśnie obniżył podatki zamożnej części naszego społeczeństwa, ograniczył do symbolicznych sum podwyżkę płacy minimalnej i nie zwiększa kwot będących podstawą wypłat z pomocy społecznej. Żeby skutecznie zabiegać o zasiłek, trzeba przymierać głodem, bo nie można mieć dochodu większego niż 823 zł na osobę w rodzinie, aby uzyskać pomoc.
Dla mnie jako lewicowca to dobrze, że jest w Sejmie ugrupowanie krytykujące rząd z pozycji lewicowych, socjalnych. A nazwanie takiej socjalnej opozycyjności koryciarstwem sugeruje, że dla lewicy głównym celem jest walka z prawicą z pozycji liberalnych.
„Premier wybrał zły kierunek”. Polityk koalicji komentuje nominację dla Domańskiego
Cała ta retoryka marszałka Czarzastego i innych posłów Nowej Lewicy sprowadza się do zasady: kto nie z nami, ten przeciw nam. To prawda, że jeżeli Razem przekroczy próg wyborczy, to zagrodzi Tuskowi drogę do utrzymania się u władzy. Jednak bilans rządów Tuska nie jest pozytywny. Ludziom żyje się coraz ciężej. Coraz trudniej związać koniec z końcem.
W mediach pełno jest lamentów z powodu rosnącego deficytu budżetowego państwa. To, że budżety domowe połowy Polaków ledwo się domykają albo nie domykają się wcale, nie jest przedmiotem debaty publicznej. Tylko niewielka partia lewicowa Razem w ogóle odważa się patrzeć na sprawy Polski z perspektywy tych 40 proc., którzy nie mają oszczędności, i tych, którzy odłożyli najwyżej na trzy miesiące życia bez dochodu.
Czarzasty stosuje szantaż: albo my, albo Braun, Kaczyński, Bosak, cała ta prawicowa hałastra. Tylko że programowo obie Konfederacje są całkiem blisko obecnego obozu rządowego. Różnica między Koroną Brauna optującą za likwidacją płacy minimalnej a koalicją rządzącą, która w tym roku jej prawie nie podniosła, nie jest znów tak wielka.
Prawica przeciw prawicy, interes ten sam
Podobnie jak różnica między prawicą, która nie budowała mieszkań komunalnych, a koalicją, która ich nie buduje. Jedni i drudzy siedzą w kieszeni deweloperów, którzy zarabiają na drożyźnie mieszkaniowej.
Trump popiera Putina i skrajną prawicę. Szefowa Alternatywy dla Niemiec grzmiała w Bundestagu, że skoro USA może importować paliwo z Rosji, to Niemcy też mogą. Tę właśnie skrajną niemiecką prawicę wspiera Trump, komentując zwycięstwa wyborcze AfD frazą o budzeniu się Niemiec. „Deutschland, erwache!” nawoływał Adolf Hitler.
Figurski i Słowik wygrali prawomocnie. Nie trzeba autoryzować pisemnej wypowiedzi
Skrajna prawica wykorzystuje radykalizację mas w wyniku ubożenia, by rozbić projekt europejski. A Putin i Trump wspierają demontaż Unii Europejskiej przez neofaszystów, w tym Brauna, który nie tylko wspiera wojnę Putina przeciwko Ukrainie, ale także rozgrzesza Niemców, głosząc, że żadnego Holokaustu nie było.
W myśl sejmowej arytmetyki negacyjności Brauna mogą zacząć rządzić w obozie patriotycznym, choć zasadniczo podważają oni żądania odszkodowań za ludobójstwo i komory gazowe, których według Korony wcale nie było.
Prawica próbuje się jakoś wymknąć konsekwencjom wspierania Donalda Trumpa, który pomaga Władimirowi Putinowi zawojować Ukrainę. Szczując na Ukraińców, prawica współpracuje z imperium rosyjskim starającym się odzyskać tereny i wpływy, które utraciło w wyniku pieriestrojki. Ta szczujnia antyukraińska zdążyła już sprawić, że nasz kraj tylko od końca czerwca opuściło ponad 100 tys. Ukraińców. Skutek będzie taki, że wzrost gospodarczy zmaleje, a w wielu sektorach zabraknie rąk do pracy.
Dyktatura dziadków. Dlaczego młodzi przegrywają z KO i PiS?
Polską rządzi neoliberalna prawica, która napędza jeszcze większe rozwarstwienie. Prawica, która przejmie władzę, nic w tej sprawie nie zmieni, bo ona też jest kupiona przez polskich oligarchów. Na tym tle lewica upominająca się o pieniądze dla milionów, a nie milionerów, jest jedynym elementem zdrowia psychicznego w naszej polityce. Bo koktajl z nazioli i miliarderów narodowi nie posłuży. Europa płonie z przyczyn socjalnych, a polscy politycy naparzają się o symbole, bo sprawy społeczne w ogóle ich od siebie nie odróżniają. Jedni i drudzy, liberałowie i narodowcy, będą nadal zdzierać z pracujących ostatnią koszulę.


