
Donald Trump wychodzi z założenia, że nie potrzebuje prawa międzynarodowego, a jedynymi ograniczeniami jego globalnych decyzji są jego własna moralność i umysł. A więc hulaj dusza, piekła nie ma, a interes amerykański stoi ponad prawem.

Donald Trump wychodzi z założenia, że nie potrzebuje prawa międzynarodowego, a jedynymi ograniczeniami jego globalnych decyzji są jego własna moralność i umysł. A więc hulaj dusza, piekła nie ma, a interes amerykański stoi ponad prawem.

Nadchodząca kampania wyborcza pokaże kim jest prezydent. Ojcem narodu czy karierowiczem. Bo od jego decyzji i działań może zależeć w jakim kierunku uda się Polska. Okaże się czy spróbuje nie zawieść nadziei niezamożnej większości społeczeństwa, która mu zaufała. Uda się, jeżeli PiS przypomni sobie o swych pomysłach socjalnych a prezydent je poprze.

Polski cud gospodarczy miał często swoją ciemną stronę: etaty ukryte pod zleceniami i fikcyjnym samozatrudnieniem. Jedni na tym zarabiali miliardy, inni tracili prawa, które powinny być oczywistością. Wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy jest próbą przywrócenia na rynku pracy elementarnej równowagi.

Bezkarność możnych, bierność instytucji i strach zwykłych ludzi tworzą system zniechęcający do buntu. Od warszawskiej reprywatyzacji po konflikty pracownicze powraca to samo pytanie: czy warto przeciwstawiać się układom? Gdy silni pozostają bezkarni, a odważni płacą wysoką cenę, strach staje się narzędziem kontroli. Mimo to ktoś musi zrobić pierwszy krok. Bez niego nic się nie zmieni.

Od pacyfistycznego buntu przeciw wojsku i zbrojeniom po członkostwo Polski w NATO i wojnę u granic kraju. Historia pokazuje, jak dramatycznie zmienił się świat – i jak wielu dawnych przeciwników militaryzmu trafiło później do centrum państwowej polityki.

Porozumienie między USA a Iranem wywołało polityczną burzę w Izraelu. Krytycy alarmują, że Tel Awiw może próbować storpedować proces pokojowy, obawiając się utraty wpływów i militarnej przewagi w regionie.

Kiedy państwo nie zapewnia dostępu do leczenia, ciężar ratowania życia spada na obywateli. Zrzutki, prywatne wizyty i zadłużanie się stają się codziennością, a jednocześnie publiczne pieniądze płyną gdzie indziej, pozostawiając tysiące ludzi bez realnego wsparcia.

Chcemy wierzyć, że jesteśmy otwarci i tolerancyjni. A jednak w zwykłych sytuacjach – na lotnisku, w kolejce czy na ulicy – ujawniają się w nas lęki wobec inności. Te drobne odruchy mówią o nas więcej niż deklaracje o równości i akceptacji.

Kłamstwo w polityce nie szokuje już nikogo – ot, stały element kampanii i rządzenia. Obietnice bez pokrycia, wygodne narracje i selektywna prawda stały się nową normą, którą wyborcy zdają się akceptować z rezygnacją.

Świat, w którym USA były niekwestionowanym liderem, właśnie się kończy. Seria decyzji Donalda Trumpa – od Ukrainy po Tajwan – pokazuje, że Ameryka traci wolę i zdolność do podtrzymywania globalnego porządku, a jej miejsce coraz śmielej zajmują inni.

Strajk solidarnościowy był i jest źródłem realnej siły świata pracy – od międzywojnia, przez Sierpień ’80, aż po współczesne konflikty w zagranicznych fabrykach w Polsce. Dziś, choć prawo ten instrument blokuje, potrzeba solidarności pracowniczej wraca z nową siłą.

Donald Trump nie jest politycznym wypadkiem przy pracy ani przejściową anomalią, którą wystarczy przeczekać. Jest symptomem głębokiej zmiany w amerykańskiej polityce – zmiany, która może ostatecznie zamienić wieloletniego sojusznika Europy w jej największe zagrożenie.

Jeszcze niedawno uchodźców „ludzie prawie sobie wyrywali”. Dziś ich obecność w przychodni czy szpitalu bywa uznawana za skandal. Co się stało z polską gościnnością?