Reklama
Reklama
Reklama

Wielki powrót węgla. Starczy dla każdego, ale cena opału uderzy po kieszeni

TYLKO NA
Rynek wraca do węgla, ceny mogą rosnąć
Rynek wraca do węgla, ceny mogą rosnąć (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Rynek wraca do węgla. Rośnie import, a jednocześnie krajowe kopalnie starają się zwiększyć wydobycie. Czarne paliwo wraca do łask przed zimą, bo gaz przez wojnę na Bliskim Wschodzie jest coraz droższy. W tle są pytania o stan zapasów w kraju. Mówił o nich w alarmistycznym tonie prezes spółki Orlen Termika, który stracił już stanowisko.

  • Węgiel energetyczny przed nadchodzącą zimą znów staje się filarem bezpieczeństwa. 
  • Triumfalny powrót czarnego paliwa na rynek ma związek z wystrzałem cen gazu, spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie.
  • Fizycznego braku surowca w kraju nie będzie, ale ceny będą rosły. Odbiorcy indywidualni powinni szykować się na drogi sezon grzewczy.

Węgiel energetyczny z przytupem wrócił do gry. Prezes Polskiej Grupy Górniczej (PGG), Łukasz Deja, na niedawnych Targach Górnictwa Przyszłości (Future Mining Forum & Expo) w Katowicach powiedział wprost:  – W porównaniu z tym, co zakładaliśmy w grudniu ub. roku, wyprodukujemy do końca roku ponad 1 mln ton (węgla – red.) więcej, niż planowaliśmy, mimo tego, że jesteśmy w gruntownym procesie transformacji (cytat za PAP – red.).

Popyt na węgiel dawno nie był tak duży

Rząd przeprosi się z węglem? Padły ważne słowa o bezpieczeństwie Polski

Jak dodał, popyt na węgiel ze strony energetyki jest tak duży, że zwały węgla, czyli zapasy PGG, które jeszcze w grudniu 2025 r. przekraczały 2 mln ton, na koniec 2026 r. spadną niemal do zera.

Reklama
Reklama

– Czyli sprzedamy więcej, niż zakładaliśmy w grudniu ub. roku o prawie 3 mln ton – podkreślił prezes największej spółki górniczej w kraju.

Węgiel stał się chodliwy, bo koszty gazu dla elektrowni i elektrociepłowni są dziś zabójcze. Przez blokadę cieśniny Ormuz i uszkodzenie instalacji gazowych w Katarze – który był wiodącym dostawcą skroplonego gazu ziemnego (LNG) na globalne rynki, w tym do Polski –  ceny „błękitnego paliwa” na światowych rynkach szybują. Kontrakty z dostawą na listopad w holenderskim hubie TTF w czwartek 17 września wyceniane są na ponad 77,8 euro za MWh. Trzy miesiące temu było to niecałe 40,8 euro za MWh. To wzrost o prawie 90,7 proc.

Krajowe kopalnie fedrują, jednocześnie rośnie import

Zapotrzebowanie na węgiel starają się pokryć nie tylko śląskie kopalnie. Także na Lubelszczyźnie widoczne jest dążenie do utrzymania dużej skali produkcji.

Kopalnia Bogdanka podtrzymała niedawno plan wydobycia w 2026 r. ok. 8 mln ton węgla. Chwaląc się wynikami za I półrocze br., spółka pokazała, że zwiększyła produkcję węgla handlowego w okresie styczeń-czerwiec o 13,1 proc. rok do roku, do ponad 4,38 mln ton. W samym tylko II kw. wzrost produkcji był jeszcze bardziej imponujący i wyniósł ponad 92 proc. (wolumen sięgnął 2,35 mln ton).

Reklama
Reklama

Jednocześnie szybuje import. W I półroczu 2026 r. do Polski przypłynęło 3,06 mln ton węgla energetycznego – to wzrost aż o 168 proc. rok do roku. Ale Jakub Szkopek, analityk Erste Securities, ocenia, że import nie będzie już rósł znacząco.

– Ten węgiel z importu jest po prostu droższy – tłumaczy. – Porównując jabłka do jabłek, czyli węgiel o takiej samej kaloryczności na gigadżula, węgiel w portach ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia – red.), po uwzględnieniu kosztów transportu, kosztuje dziś 22 zł za GJ, a węgiel krajowy 14 zł za GJ. Pojawia się zatem pytanie, po co sprowadzać droższy surowiec?

W tej sytuacji ciężar zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego weźmie na siebie polskie górnictwo.

Na wzrost popytu na węgiel – wynikający z tego, że gaz jest coraz droższy – odpowiedzą krajowe kopalnie – mówi Szkopek.

– To już się dzieje, czego przykładem może być niedawna wypowiedź prezesa PGG. Problem w tym, że nie mogą one istotnie zwiększyć wydobycia, bo działają tu ograniczenia natury technicznej. Trzeba przygotować ściany wydobywcze, zamówić maszyny, a na to potrzeba roku z kawałkiem. Poza tym pamiętajmy, że z górnictwa odchodzą ludzie na skutek procesów restrukturyzacyjnych.

Z PGG do końca roku odejdzie ponad 5 tys. pracowników, z kolei z Jastrzębską Spółką Węglową (wydobywa ona przede wszystkim węgiel koksowy, ale energetyczny też) w 2026 r. ma rozstać się ponad 4,2 tys. górników.

Reklama
Reklama

Pytania o węglowy blackout

Czy to oznacza, że węgla, mimo rosnącego zapotrzebowania, nie będzie jak i komu wydobywać? Ostatnio w alarmistyczne tony uderzył Andrzej Gajewski, były już prezes spółki Orlen Termika (dawniej PGNiG Termika; zarządza ona pięcioma elektrociepłowniami w aglomeracji warszawskiej), Andrzej Gajewski. – Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie – stwierdził we wtorek 15 września na Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach. W środę 16 września stracił stanowisko.

Analitycy rynku surowców energetycznych z firmy Plentra, Kamil Moskwik i Antoni Fałkowski, uspokajają: węglowego paliwa nie zabraknie.

Scenariusz braku węgla w elektrowniach lub elektrociepłowniach jest mało realny – mówi Kamil Moskwik.

Reklama
Reklama

– Duże elektrownie zawodowe chronione są stabilnymi umowami wieloletnimi oraz przepisami prawa. Prawo energetyczne oraz rozporządzenie Ministra Gospodarki w sprawie obowiązku utrzymywania zapasów paliw przez przedsiębiorstwa energetyczne nakładają na nie obowiązek utrzymywania zapasów na 20–30 dni ciągłej pracy.

– Także w przypadku elektrociepłowni ryzyko braku dostaw węgla pozostaje relatywnie niskie, ale trzeba dodatkowo pamiętać i zaradzić konieczności pozyskania i przetransportowania z importu dedykowanego węgla o wyższych parametrach jakościowych – dodaje Antoni Fałkowski.

Jakub Szkopek z Erste Securities także wypowiada się w uspokajającym tonie.

– Blackout węglowy raczej nam nie grozi, bo wszyscy będą dmuchać na zimne i zwiększać zakupy. Nikt nie chce ryzykować przed rokiem wyborczym, że paliwa zabraknie zimą. Z drugiej strony – stan zapasów na zwałach to obecnie nieco ponad 3 mln ton wobec ponad 5 mln ton rok wcześniej.

Według oficjalnych danych Agencji Rozwoju Przemysłu, stan zapasów węgla w Polsce na koniec lipca (najnowsze dostępne dane) wyniósł 3,174 mln ton wobec 3,118 mln ton w czerwcu i wobec 5,655 mln ton rok wcześniej.

Węgla wystarczy, ale tanio nie będzie. Jakie ceny?

– Podsumowując, rosnący popyt przy napiętej sytuacji podażowej spowoduje oczywiście wzrost cen węgla energetycznego – mówi analityk Erste Securities.

Reklama
Reklama

Jak podaje „Rzeczpospolita”, były prezes Orlen Termiki Andrzej Gajewski na Forum Ciepłowników Polskich zdradził także, że PGG i Bogdanka przesłały do kontrahentów informacje, że chcą renegocjować cenę kontraktów i dostaw węgla jeszcze na ten sezon grzewczy. Oczywiście renegocjować w górę, czyli po prostu żądać wyższych cen.

Wyższe ceny mogą też dotknąć indywidualnych nabywców węgla. Choć w ostatnich latach znacząco wzrosła popularność pomp ciepła czy kotłów gazowych, to wiele gospodarstw domowych wciąż ogrzewa się węglem.

Według danych Centralnej Ewidencji emisyjności Budynków w Polsce jest ponad 2,87 mln kotłów na paliwo stałe (węgiel, drewno, pellet lub inny rodzaj biomasy) z ręcznym podawaniem paliwa, ponad 1,39 mln kotłów na paliwo stałe z automatycznym podawaniem paliwa i ponad 1,6 mln kominków i piecyków typu koza na paliwo stałe. Ponieważ ceny pelletu też obecnie są bardzo wysokie, wielu posiadaczy takich źródeł ciepła może przerzucić się na węgiel.

W sklepie PGG ceny poszły w górę. Przykładowo, za tonę węgla Karlik/Pieklorz (groszek 5–25 mm) trzeba dziś zapłacić 1300 zł, a jeszcze 31 sierpnia cena wynosiła 1250 zł za tonę. Węgiel Orzech kosztuje teraz 1300-1500 zł/t wobec 1229–1279 zł/t na koniec sierpnia. Za tonę węgla Kostka zapłacimy obecnie 1400–1450 zł – także więcej niż na koniec ubiegłego miesiąca, kiedy cena kształtowała się w przedziale 1250–1400 zł/t.

Reklama
Reklama

– W przypadku mroźnej zimy, przy niskich stanach zapasów gazu ziemnego w Europie i przy bardzo niestabilnej sytuacji geopolitycznej, w sytuacji nagłego wzrostu zapotrzebowania na węgiel trzeba będzie się liczyć z wyraźnymi wzrostami cen spot (na rynku dostaw natychmiastowych – red.) węgla, w tym i ekogroszku – podsumowuje Kamil Moskwik.

Źródło: Zero.pl
Katarzyna Dybińska
Katarzyna DybińskaDziennikarka
Reklama
Reklama