Reklama
Reklama
Reklama

Pożegnanie z węglem odłożone. Rząd zmienia kurs, patrzy na wschód Polski

TYLKO NA
Rząd na nowo definiuje swoje podejście do węgla
Rząd na nowo definiuje swoje podejście do węgla (fot. Shutterstock / Zero.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Podejście do węgla w rządzie zmieniło się w ostatnim czasie o 180 stopni. Najnowszych przykładów dostarczyły dwie duże konferencje energetyczne z końca września. Można było usłyszeć, że nie możemy obrażać się na węgiel, a wręcz musimy wytypować kopalnie, w których będzie można poczynić nowe inwestycje w wydobycie. Ważnym kierunkiem w tej nowej narracji jest wschód kraju – a konkretnie Lubelszczyzna.

  • Węgiel zostanie z nami na dłużej? Rządzący coraz częściej mówią o tym, że powinniśmy określić, które kopalnie mogą nadal pracować w sposób opłacalny i inwestować w wydobycie.
  • Wskazują w tym kontekście na wschód kraju, gdzie znajduje się Lubelskie Zagłębie Węglowe, a także na północne kopalnie JSW.
  • Czy w scenariuszu „przeprosin z węglem” możliwa jest dziś w Polsce budowa nowych zakładów?
  • Są eksperci, którzy widzą takie możliwości na Lubelszczyźnie. Ale rachunek ekonomiczny nie jest zerojedynkowy.

Popyt na węgiel rośnie na całym świecie w związku z trwającą wojną na Bliskim Wschodzie, która spowodowała uszczuplenie globalnej podaży gazu i wzrost cen tego surowca. Energetyka, ciepłownictwo i przemysł przestawiają się więc z „błękitnego paliwa” na „czarne złoto”. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że w 2026 r. zapotrzebowanie na węgiel wzrośnie o 1,2 proc. do rekordowych 8,94 mld ton.

Wielki powrót węgla. Starczy dla każdego, ale cena opału uderzy po kieszeni

Idzie zima, rośnie napięcie i pytania o węgiel

Polska nie jest wyjątkiem. W pierwszym półroczu br. sprowadziliśmy z zagranicy 3,06 mln ton węgla energetycznego – o 168 proc. więcej rok do roku. Im bliżej zimy, tym większe napięcie. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun i minister energii Miłosz Motyka zgodnie zapewniają, że w sezonie grzewczym w Polsce nie zabraknie węgla.

Reklama
Reklama

Ważną częścią tego uspokajającego przekazu są informacje o szukaniu możliwości zwiększenia wydobycia w krajowych kopalniach. Spółki górnicze dostały już stosowne wytyczne. Na zamkniętym spotkaniu z dziennikarzami mówił o tym minister Balczun, wskazując na kilka podmiotów, które mogą tu odegrać ważną rolę. Wśród nich jest pogrążona w kryzysie finansowym Jastrzębska Spółka Węglowa.

– Należy pamiętać, że JSW – choć kojarzona głównie z węglem koksowym – jest także ważnym producentem węgla energetycznego, który może być wykorzystywany w polskim systemie energetycznym – powiedział dziennikarzom Wojciech Balczun. – Jeśli chodzi o możliwości zwiększenia wydobycia węgla energetycznego w bieżącym roku, przed sezonem zimowym, to jest drobna rezerwa w północnych kopalniach JSW (Knurów-Szczygłowice, Budryk), a także w Polskiej Grupie Górniczej.

– Mamy pełną świadomość konieczności restrukturyzacji i realizacji umowy społecznej w górnictwie, ale też nie możemy pozbyć się węgla jako kluczowego elementu stabilizującego system energetyczny – dodał szef MAP. – Sytuacja ta dotyczy także JSW, która wydobywa zarówno węgiel koksowy, jak i energetyczny. Uruchomiliśmy już wsparcie płynnościowe dla spółki z Ministerstwa Finansów – za pośrednictwem Agencji Rozwoju Przemysłu – w wysokości 1,9 mld zł, a równolegle zarząd JSW pracuje nad pozyskaniem swoistego bezpiecznika, czyli finansowania komercyjnego, które stabilizowałoby spółkę w średnim horyzoncie czasowym.

Reklama
Reklama

Lubelska kopalnia w centrum uwagi

Minister zasugerował, że zwiększenie wydobycia węgla jest możliwe również w Bogdance. W położonej na Lubelszczyźnie kopalni zaplanowano już jednak na drugą połowę roku prace związane ze zbrojeniami i przezbrojeniami. Ale – jak zapewnia Zero.pl resort aktywów państwowych – to nie jest najistotniejsza przeszkoda.

– Jeśli chodzi o Bogdankę, spółka może przystąpić do większych inwestycji, kluczowym warunkiem jest jednak ustabilizowanie długoterminowych prognoz cenowych – doprecyzowuje nam MAP.

Bogdanka od lat cieszy się reputacją najbardziej dochodowej kopalni, ale przegrywa z sytuacją rynkową. Położona na wschodzie kopalnia wypracowała w I poł. 2026 r. 5,1 mln zł zysku netto. W tym sensie jest ofiarą własnego sukcesu. Rząd od lat kieruje bowiem wsparcie do nierentownych zakładów na Śląsku, należących do PGG. Oficjalnie nazywa się to „dopłatą do redukcji zdolności produkcyjnych”. Dotowanie wydobycia w zakładach PGG sprawa, że śląski węgiel jest tańszy. Węgiel z Lubelszczyzny nie jest w stanie konkurować z nim cenowo. Związkowcy z Bogdanki od dawna mają o to żal do polityków.

Politycy coraz częściej jednak o Bogdance mówią, i to w sposób coraz bardziej przychylny. Oprócz ministra Balczuna także wiceszef MAP, Grzegorz Wrona, wykonał pod jej adresem ukłon. Podczas Konferencji Instytutu Polityki Energetycznej w Rzeszowie zauważył, że najbliższe lata pozwolą na inwestycje w wydobycie węgla w Bogdance – pod warunkiem, że działania te będą opłacalne (w podobny sposób wypowiedział się o inwestowaniu w niektóre kopalnie JSW i PGG).

– Ostatnio na konferencji w Rzeszowie ministrowie wręcz prześcigali się w deklaracjach dotyczących wydłużenia wsparcia dla bloków węglowych klasy 200MW i rozmawiali o dłuższym wykorzystaniu krajowych zasobów węgla, także na Lubelszczyźnie – mówi Zero.pl Jadwiga Emilewicz, w latach 2015-2023 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, minister przedsiębiorczości i technologii, a także wicepremier, obecnie członek zarządu Instytutu Sobieskiego, którą zapytaliśmy o perspektywy dla polskiego węgla w kuluarach konferencji Energy & Resilience 2026 (ang. Energia i Odporność) w Warszawie.

Reklama
Reklama

Węgiel – reaktywacja?

Na tej samej konferencji wiceminister energii Konrad Wojnarowski powiedział: – W ciepłownictwie, jak i w energetyce, nie można obrażać się na żadne źródło energii.

Trudno nie dopatrzeć się tu nawiązania do węgla i nie zadać pytania o realizację wciąż obowiązującej umowy społecznej, wedle której górnictwo węgla kamiennego energetycznego w Polsce ma zostać wygaszone do 2049 r. Dokument, podpisany przez rząd Mateusza Morawieckiego ze związkami zawodowymi w 2021 r., zawiera szczegółowy harmonogram zamykania kopalń. Jako ostatnie, właśnie w 2049 r., mają zakończyć pracę kopalnie należące do Lubelskiego Węgla „Bogdanka”.

Tymczasem na Lubelszczyźnie udokumentowanych jest kilkanaście złóż węgla kamiennego i czasem pojawiają się głosy, że po te nieeksploatowane zasoby Polska powinna sięgnąć. Mówił o tym m.in. w rozmowie z Zero.pl  (w kwietniu br.) Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu i handlu, a także wiceminister gospodarki w drugiej połowie lat 90. (i budowniczy kopalni węgla kamiennego Budryk). – Należy zacząć prace nad otwieraniem nowych kopalń węgla w Lubelskim Zagłębiu Węglowym – powiedział. – Tam geologia jest komfortowa i jest szansa na dodatnie wyniki spółek górniczych, czego dowodzą wyniki Bogdanki.

Reklama
Reklama

– Czy wydobywać w Polsce węgiel? Robiłam kiedyś tę analizę na potrzeby ministerstwa – mówi Jadwiga Emilewicz. – Wiemy, że wydobycie na Śląsku jest bardzo drogie i niebezpieczne. Nie bez powodu przez całe lata sprowadzany był węgiel z Mozambiku, Kolumbii czy z Donbasu – nie dlatego, że ktoś miał taką fanaberię, tylko dlatego, że był tańszy.

Właśnie dlatego warunki geologiczne w Bogdance są – jeśli można użyć tego słowa – kuszące w porównaniu ze Śląskiem (głębokość eksploatacji 860-1100 m wobec nawet 1300 m na Śląsku, mniej uskoków).

– Wedle wszystkich dostępnych danych wydobycie węgla na Śląsku staje się coraz bardziej kłopotliwe i kosztowne – potwierdza Jadwiga Emilewicz. – Surowiec musimy pozyskiwać z bardzo głębokich pokładów, sięgających ponad tysiąca metrów, gdzie temperatura dochodzi do 40 stopni, a poziom metanu jest niebezpieczny. W tej sytuacji nie ma racjonalnych powodów, by wydobywać tam więcej węgla.

– Z kolei jeśli geologowie wskazują gdzieś nowe zasoby, to mówią o Lubelszczyźnie. Warto jednak postawić pytanie, czy to jest rzeczywiście wykonalne i opłacalne.

Jadwiga Emilewicz, Instytut Sobieskiego

Czytaj także: Renesans węgla. Polska odrzuca, Chiny korzystają

– Szukając odpowiedzi na to, czy budować nową kopalnię, zapytałabym mieszkańców Lubelszczyzny, czy są gotowi, żeby w zapleczu żywnościowym Polski uruchamiać taką inwestycję – zastrzega. – Musimy patrzeć na pełne jej koszty. Czy możemy sobie pozwolić na obniżenie poziomu wód gruntowych? Mieliśmy przecież przykład elektrociepłowni w Siekierkach w te wakacje, kiedy podczas rekordowych upałów, z powodu niskiego poziomu Wisły, były kłopoty z generacją. Nie patrzmy więc na węgiel, nie rozpatrując planów jego wydobycia i wykorzystania w kontekście innych strategicznych zasobów.

Reklama
Reklama

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama