Reklama
Reklama
Biznes

Miliony złotych na Cancer Fighters i jedno niewygodne pytanie

Polacy potrafią w jednej chwili zebrać setki milionów złotych. Potrafią też latami godzić się na słabe państwo i niedofinansowane instytucje. Sukces zbiórki na Cancer Fighters boleśnie pokazuje tę sprzeczność.

Mateusz Perowicz
Felieton autorstwa: Mateusz Perowicz
Dzisiaj 20:39
10 min
Pojawia się pytanie: jak gigantyczny jest kapitał Polaków trzymany na co dzień w skarpecie, skoro możemy spontanicznie zebrać 250 mln zł? (fot. Rubberball/Mike Kemp / Getty Images)

Reklama

TYLKO NA

250 mln zł to kwota, która robi wrażenie. Pytanie, ile udałoby się zebrać, gdyby ten stream trwał dłużej? Ile osób i firm mających środki z różnych powodów nie dołożyło się do zbiórki? Jak gigantyczny jest kapitał Polaków trzymany na co dzień w skarpecie, skoro możemy spontanicznie zebrać 250 mln zł? I dlaczego wciąż wolimy hetmański model zarządzania zamiast kompleksowych reform?


Reklama

Nie potrafimy inwestować

Najlepszą możliwą inwestycją jest kupienie kilku mieszkań. Masz pieniądze z wynajmu, a mieszkanie nie straci na wartości i zawsze sprzedasz je drożej. To ludowa, polska mądrość na temat inwestowania i jedna z realnych przyczyn trudnej sytuacji mieszkaniowej w Polsce.

Mamy awersję do inwestowania, nie wierzymy, że kapitał można łatwo pomnożyć. Nic w tym dziwnego. Okres PRL i przemian ustrojowych zabił w narodzie poczucie zaufania. Za sprawą chociażby unicestwienia w Polsce spółdzielczości.

Warto wspomnieć, że do ruchu „Społem” w 1926 r. należało ponad 850 stowarzyszeń, 1670 sklepów i 550 tys. członków. Panowało powszechne przekonanie, że wspólny wysiłek może przynieść realne korzyści materialne w przyszłości. Majątek spółdzielców najpierw został zagrabiony, a później odsprzedany innym właścicielom. Ta dziejowa niesprawiedliwość transformacji ustrojowej to fundament obecnego braku zaufania społecznego.


Reklama


Reklama

Współcześnie co kilka lat wybucha w Polsce afera na temat kolejnej piramidy lub oszustwa finansowego. Od SKOK-ów, GetBack i Amber Gold po dzisiejszą ZondaCrypto. Do tego budząca liczne kontrowersje sprawa Otwartych Funduszy Emerytalnych. Pokoleniowe doświadczenie utraty prywatnego majątku w połączeniu z nieufnością do polityków, instytucji publicznych i finansowych skutkuje permanentnym brakiem zaufania, a zaufanie w kontekście inwestycji jest przecież kluczowe.

Wielkim i oblanym niestety testem były Pracownicze Plany Kapitałowe. Każdy z nas może miesięcznie odkładać określoną kwotę na przyszłość, a dokładają się do tego jeszcze pracodawca i państwo. Ustawodawca podszedł do sprawy ambitnie i każdy był automatycznie zapisany do PPK, a należało podjąć wysiłek, by z tego zrezygnować.

Mimo tak kuszących zapowiedzi i formalnej komplikacji Polacy masowo rezygnowali z PPK. Powodem był raczej brak zaufania do systemu niż trudna sytuacja ekonomiczna. Polacy mają bowiem rekordowe oszczędności.


Reklama

Według danych Narodowego Banku Polskiego z lutego 2026 r. Polacy trzymają na rachunkach bankowych gospodarstw domowych łącznie 1,47 bln zł depozytów. Ta kwota to nowy rekord i jest wyższa o 8 proc. niż rok wcześniej.


Reklama

Łatwogang i Cancer Fighters przejdą do historii. Ta zbiórka pokazała coś ważnego

„Głównym wnioskiem płynącym z raportu jest fakt, że niska aktywność inwestycyjna Polaków to nie tylko kwestia zasobności portfela, ale przede wszystkim lęku przed ryzykiem i braku poczucia sprawczości” – czytamy z kolei w Barometrze Gotowości Inwestycyjnej Polaków 2025 wydanym przez Bankier.pl i „Puls Biznesu”.

O inwestycyjnej mentalności Polaków dobitnie pisał też Michał Żuławiński ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych na łamach Money.pl:


Reklama

„Zmobilizowanie prywatnych oszczędności to jeden z warunków wejścia przez polską gospodarkę na wyższy poziom rozwoju. Państwo i kapitał zagraniczny wszystkiego za nas nie zrobią”.


Reklama

Kwota zebrana w charytatywnym streamie pozwala nam zobrazować, jak wielkim, niewykorzystanym kapitałem dysponują Polacy. Pieniądz, który nie pracuje, traci na wartości. Dlatego trzymane przez Polaków oszczędności to wielki marnowany potencjał. Pomyślmy, o ile więcej dobra moglibyśmy sprawić, gdybyśmy na zbiórki charytatywne nie wpłacali zaskórniaków, tylko część dywidendy.

Niestety to mało realistyczny scenariusz, bo zamiast systemowych działań wolimy zrywy i spontaniczne łatanie systemu.

Hetmański model zarządzania

Można pisać epopeje o heroizmie polskiego oręża i wielu bitwach wygranych przez polską husarię. Pytanie tylko, dlaczego w obliczu tak wielu kryzysów nie powołaliśmy regularnego, stałego wojska strzegącego granic, tylko bazowaliśmy na pospolitym ruszeniu i zaradności hetmana. To ofiarność pospołu i charyzma wodzów, a nie sprawność instytucji, były powodem wielu sukcesów. I niestety tak jest do dziś.


Reklama

Odczuwamy wręcz wstręt do systemowych, długoterminowych rozwiązań. Koncepcje ich wprowadzenia zawsze wywołują społeczne oburzenie. Przecież złodziejskie państwo zabiera mi co miesiąc jedną trzecią pensji. Co z tego, że budowane są za to drogi, tory kolejowe i lotniska. Co z tego, że za te środki wyposażane są szkoły i szpitale. Po co nam sprawnie działające państwo, skoro możemy się zrzucić, jak będzie realna potrzeba.


Reklama

Podczas charytatywnego streamu ogłoszono, że jego organizatorzy wystąpią w reklamie największego donatora. Do akcji przyłączyło się wiele osób i finalnie w reklamie największego donatora mają zagrać: Łatwo, Bedoes, Fox Gotuje, Grzegorz Hyży, Roksana Węgiel, Jan Błachowicz, Maryla Rodowicz, Gawronek, Tede, Andziaks, Nowaciax, Błażej Augustyn, Jakub Patecki, Ignacy Liss, Mieczysław Hrynkiewicz, Natan Czyżewski, Mini Majk i Brokies, Eryk Mroczko, Edyta Górniak, Karolina Mrozińska, Wojtek Przeździecki, Michał Wermiński, Besties, Liber, Waima, Gabriela Bednarz, Miłosz Kulesza, Siles, Julia Żugaj, Klaudia Sadownik, Kamil Owczarek, Michalina Zagórska, Lena Olszewska, Lili Antoniak, Wojtek, Jessica Mercedes, Friz + Wersow, White 2115, Michał Wrzosek, Bagi, Sound’n’Grace, Jeremi Sikorski, Artur Sikorski, Oliwia Misztal, Tomek Tomanek, Zbyt Mocne, Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, Shadow Muzyka i Misiek Koterski.

Wszystkie te osoby powinny wystąpić w spocie edukacyjnym Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ to właśnie ta instytucja jest największym donatorem ochrony zdrowia. ZUS wpłaca rocznie na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia 154,5 mld zł. To kwota 618 razy większa niż ta zebrana w charytatywnej zbiórce.

Inicjator akcji, Piotr Garkowski, mówił podczas streamu, że chciałby pomóc trwale, tak aby takie zbiórki nie były potrzebne. Może warto więc przygotować dwa spoty reklamowe? Jeden dla największego donatora tej konkretnej zbiórki – firmy XTB – a drugi dla największego donatora całego systemu ochrony zdrowia, czyli ZUS?


Reklama

Cieszy fakt, że jedną z firm, które najbardziej zyskały wizerunkowo na tej akcji, jest WK Dzik. W ubiegłym roku firma zapłaciła 15 mln zł podatku cukrowego. Kłopot w tym, że w ich napojach nie ma cukru! Prezes spółki pisał wówczas, że to bez sensu, ale dobrze, że te pieniądze zostaną w Polsce. Co więcej, Michał Owczarzak przyznał w jednym z wywiadów, że doskonale wiedzą, jak to obejść, ale nie chcą tego robić.


Reklama

Zrzutka z ZUS

Niestety nie wszyscy uczestnicy charytatywnej akcji Łatwoganga mogą się pochwalić taką postawą. Karol Wiśniewski „Friz” z rozbrajającą szczerością chwalił się, że dzięki fundacji rodzinnej nie płaci się w Polsce żadnego podatku. Nie wspiera więc służby zdrowia w sposób systemowy, ale chętnie wspiera jednorazową zrzutkę. Pytanie, kto z osób biorących udział w streamie Łatwoganga płaci konsekwentnie podatki?

Mamy dwie firmy. Pierwsza z nich zatrudnia wszystkich na umowie o pracę, płaci uczciwie podatki. Druga wypycha ludzi na B2B i rejestruje spółkę na Cyprze, by uniknąć podatków, ale wpłaca 5 mln zł na zbiórkę charytatywną. Większym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia jest ta pierwsza firma, ale nikt nie nagra dla niej spotu reklamowego. Może każda akcja charytatywna powinna się zaczynać od pokazania oświadczeń podatkowych? Najpierw udowodnij, że wspierasz ochronę zdrowia na co dzień, a później możemy przejść do punktowego jej wspierania.


Reklama

Sytuacja nie jest wyimaginowana. Rafał Brzoska regularnie zwraca uwagę, że InPost płaci w Polsce większe podatki niż cała jego konkurencja razem wzięta. Dobrze, że do akcji Łatwoganga nie dołączyła żadna z sieci handlowych. Robert Gwiazdowski w Kanale Zero wyjaśniał, jak to jest z podatkami w przypadku tych firm.


Reklama

Narracja w stylu: złodziejskie państwo mnie okrada, każąc płacić podatki, ale jednorazowe zbiórki na cele charytatywne są OK, to kompletny absurd. Zwłaszcza jeśli dodamy do tego prowizje platform, na których organizowane są zbiórki. Nie oszukujmy się – ktoś na tym zbiórkowym mechanizmie zarabia.

Tylko odpowiednie instytucje są w stanie zapewnić poprawne działanie systemu ochrony zdrowia. Pamiętajmy, że często fundacje zajmują się wyłącznie grupą swoich podopiecznych. Oczywiście nie jest też tak, że każdy obywatel Polski zawsze otrzyma od Narodowego Funduszu Zdrowia należytą pomoc. Niestety zbyt często zbiórka charytatywna jest jedyną szansą na zapewnienie kompleksowego leczenia.

Jeśli wiemy, że w systemie ochrony zdrowia jest za mało pieniędzy, to może trzeba podnieść składkę zdrowotną? Niestety nikt zatroskany o losy osób potrzebujących pomocy medycznej tego nie postuluje. Wręcz przeciwnie – w ubiegłym roku byliśmy o krok od jej obniżenia! W toku kampanii wyborczej rząd wyszedł z taką inicjatywą. Gdyby nie zaangażowanie Adriana Zandberga w zablokowanie reformy, projekt mógłby przejść po cichu, w cieniu kampanii wyborczej.


Reklama

Upadła też pierwotna wersja reformy Państwowej Inspekcji Pracy, a wraz z nią propozycje, by zakończyć proceder unikania umów o pracę. Wiele etatów spełniających formalne warunki umowy o pracę wypychanych jest na jednoosobową działalność gospodarczą, bo dzięki temu koszt utrzymania pracownika jest niższy. Jest niższy, bo m.in. składka zdrowotna jest mniejsza, mniejsze są więc wpływy do wielu polskich szpitali. Nie ma jednak społecznego przyzwolenia, by to zmienić.


Reklama

Nie spodobał się też pomysł podniesienia wynagrodzeń parlamentarzystów i najwyższych urzędników państwowych forsowany w 2020 r. Projekt był potocznie nazywany „Koryto+”. Wybuchło wielkie społeczne oburzenie. Chcielibyśmy, aby w instytucjach publicznych pracowali najlepsi fachowcy, ale nie jesteśmy skłonni płacić za tę pracę rynkowych stawek.

Czarnek z propozycją ws. pustostanów. Chce, żeby zapłaciło za nie państwo

Sprawne państwo kosztuje, a my nie chcemy tych kosztów ponosić. Nie inwestujemy nagromadzonych pieniędzy, bo boimy się ryzyka. Nie chcemy większych podatków, chociaż widzimy braki usług publicznych. Wolimy akcyjność. Cały czas funkcjonujemy w logice zrywów narodowych. To pożyteczne zjawisko, o ile jest uzupełnieniem sprawnych instytucji, a nie ich alternatywą.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Mateusz Perowicz
Mateusz PerowiczEkspert ds. patriotyzmu gospodarczego Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego - autor zewnętrzny