Reklama
Reklama

Reklama

Uczyli śledczych. Kontrowersje wokół Zondacrypto

Reklama

Sprawa szkoleń prowadzonych przez przedstawicieli branży kryptowalut dla organów ścigania wraca ze zdwojoną siłą w kontekście postępowania dotyczącego Zondacrypto. Okazuje się, że wiedza zdobywana przez prokuratorów i policjantów, choć niezbędna do walki z cyberprzestępczością, może w praktyce prowadzić do trudnych decyzji procesowych, w tym wykluczeń z prowadzenia spraw.

white-82
Organy ścigania od lat szkolą się u prywatnych firm technologicznych. (fot. Shutterstock)
  • Prokurator specjalizujący się w kryptowalutach wyłączył się ze śledztwa ws. Zondacrypto z powodu wcześniejszych kontaktów z firmą.
  • Organy ścigania od lat szkolą się u prywatnych firm technologicznych.
  • Sprawa ujawnia napięcie między potrzebą wiedzy a ryzykiem konfliktu interesów.

Reklama

Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest sytuacja prokuratora Sławomira Soli z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, uznawanego za jednego z czołowych specjalistów w Polsce w dziedzinie kryptowalut. To właśnie jemu początkowo powierzono śledztwo w sprawie Zondacrypto. Szybko jednak sam złożył wniosek o wyłączenie, powołując się na uzasadnione wątpliwości co do swojej bezstronności.

Powód? Udział w konferencjach współorganizowanych przez Zondacrypto, a także relacje zawodowe i towarzyskie z osobami związanymi z firmą. Choć, jak podkreślają przedstawiciele prokuratury, sam udział w szkoleniu nie przesądza o konieczności wyłączenia, to w tym przypadku zestaw okoliczności został uznany za potencjalnie problematyczny.

Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego, śledczy powinien zostać odsunięty od sprawy, jeśli istnieją uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności – zarówno w jego własnej ocenie, jak i w odbiorze zewnętrznym. Jak podkreślają rozmówcy z prokuratury, z którymi rozmawiał dziennikarz „Rzeczpospolitej”, taka decyzja, choć trudna, była korzystna dla wiarygodności całego postępowania.


Reklama

Nie będzie miał kto walczyć. Demografia i zdrowie młodych rozbrajają Polskę


Reklama

Szkolenia od BitBay i Zondacrypto

Problem ma jednak szerszy wymiar. Organy ścigania od lat korzystają ze wsparcia sektora prywatnego, szczególnie w obszarach nowych technologii. Kryptowaluty, blockchain czy cyberprzestępczość to dziedziny, w których wiedza praktyczna często znajduje się właśnie po stronie firm działających na rynku.

Już w 2016 r. przedstawiciele giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto, prowadzili szkolenia dla policjantów i prokuratorów. Wśród prelegentów był m.in. założyciel platformy, Sylwester Suszek, który tłumaczył mechanizmy działania rynku kryptowalut oraz sposoby wykrywania przestępstw finansowych.

Szkolenia te cieszyły się dużym uznaniem uczestników. Jak wspominają prokuratorzy, były one merytoryczne i praktyczne, a sama współpraca z giełdą przy zabezpieczaniu środków pochodzących z przestępstw przebiegała sprawnie. Firmy z branży często same zgłaszały podejrzenia dotyczące prania pieniędzy czy wykorzystywania tzw. „słupów”.


Reklama

W tamtym czasie nie było też publicznych sygnałów wskazujących na potencjalne nieprawidłowości w działalności tych podmiotów. Dla śledczych były one raczej partnerem niż przedmiotem zainteresowania.


Reklama

Lex Smród. Czy naprawdę musimy wybierać między wsią a rolnictwem?

Granice relacji państwo–sektor prywatny

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Wraz z pojawieniem się zarzutów wobec Zondacrypto oraz zmianą postrzegania rynku kryptowalut, wcześniejsza współpraca budzi pytania o jej granice. Szczególnie w latach 2022–2024, gdy szkolenia z udziałem przedstawicieli branży nadal się odbywały.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, Prokuratura Krajowa zapewnia jednak, że obecnie ciężar edukacji spoczywa głównie na wyspecjalizowanych jednostkach państwowych, takich jak departamenty ds. cyberprzestępczości czy Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Jednocześnie nadal korzysta się z wiedzy podmiotów zewnętrznych – od instytucji finansowych po globalne firmy technologiczne.


Reklama


Reklama

Zdaniem śledczych całkowite odcięcie się od sektora prywatnego byłoby błędem. – Aby skutecznie prowadzić postępowania, musimy rozumieć mechanizmy działania nowych technologii. Tej wiedzy nie da się zdobyć wyłącznie z podręczników – podkreślają.

 


Reklama