
Nadciąga wzrost cen żywności. Splot drogiej energii i czynników pogodowych, które uderzają w zbiory, zaowocuje wyższymi rachunkami w sklepach spożywczych. Jak prognozują ekonomiści, popularne towary zdrożeją już przed świętami. – Ale prawdziwe przyspieszenie nastąpi w roku przyszłym – mówi Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole.
- Powoli kończy się okres niskich wzrostów lub wręcz spadków cen produktów spożywczych.
- Żywność będzie drożeć. Powodem jest splot niekorzystnych trendów na rynkach surowców energetycznych, ekstremalnych zjawisk pogodowych i geopolityki.
- Ekonomiści mówią Zero.pl, że wyższe ceny zobaczymy w sklepach już w okresie przedświątecznych zakupów. Zdrożeją m.in. cukier, ziemniaki i pieczywo.
We wrześniu żywność i napoje bezalkoholowe w Polsce jeszcze taniały. Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) spadek cen w ujęciu rocznym wyniósł 0,4 proc. Deflacja cen żywności miała też miejsce w sierpniu (spadek o 0,9 proc. rok do roku) i lipcu (spadek o 0,4 proc.). Ale już wkrótce ten trend się odwróci.
– Deflacja cen żywności zakończy się jeszcze przed grudniem, w którym to miesiącu nie będziemy już notować spadków cen – mówi Zero.pl Jakub Olipra, starszy ekonomista Credit Agricole Banku Polska.
Eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej też nie mają dobrych wieści. „Rosnąca presja kosztowa związana z wyższymi cenami energii, paliw i nawozów może skutkować podwyżkami cen żywności jeszcze w IV kwartale 2026 r.” – piszą w najnowszej syntezie rynkowej.
Czytaj też: Które produkty najbardziej zdrożały? Najnowszy raport pokazuje wzrost cen
Czynniki globalne: wojna na Bliskim Wschodzie, wojna w Ukrainie, ekstremalne zjawiska pogodowe takie jak El Niño i susza – już podbijają światowy indeks cen żywności FAO. We wrześniu wyniósł on 136 pkt, co oznacza wzrost o 7,4 pkt względem września ub.r. i wzrost o 2 pkt w porównaniu ze zrewidowanym sierpniowym odczytem. Uwagę zwraca fakt, że w ujęciu miesięcznym w górę poszły sub-indeksy dla cukru, zbóż i olejów roślinnych.
Ceny cukru w górę, słodko nie będzie
Cukier drożeje, bo w sezonie 2026/2027 prognozowany jest spadek produkcji – wskazuje w nowym raporcie „Agro Nawigator” Mariusz Dziwulski, analityk rynków rolnych PKO BP. Światowa produkcja cukru może zmaleć o 0,6 proc. rok do roku (po tym, jak wzrosła o 3,5 proc. do rekordowych 186,1 mln ton w ubiegłym sezonie). Tymczasem globalna konsumpcja ma zwiększyć się o 0,4 proc. do historycznego poziomu 180 mln ton. Według prognoz Komisji Europejskiej, w Unii produkcja cukru zmniejszy się o 19 proc., a w Polsce o 14 proc.
Podaż cukru obniża El Niño – ale też fakt, że przez drożejące paliwa kopalne rośnie popyt na biopaliwa. W efekcie większa część trzciny cukrowej z Brazylii na początku tego sezonu została przekierowana na produkcję biopaliw właśnie.
Drożejący cukier sprawi, że bożonarodzeniowe zakupy będą mniej słodkie.
– Rosnące ceny cukru mogą przyczyniać się do wzrostu cen słodyczy i wyrobów cukierniczych już przed świętami, ale pamiętajmy, że ceny surowca są tutaj tylko jednym z czynników – mówi Zero.pl Mariusz Dziwulski. – Przy produktach, które charakteryzują się wyższym stopniem przetworzenia, duży wpływ na ceny będą miały także inne składowe kosztów, m.in. koszty energii. W przypadku czekolady warto też pamiętać o cenach kakao. Wprawdzie jego ceny są wciąż niższe rok do roku, ale notowania cen mocno zyskały w ostatnim półroczu. Istnieje ryzyko dalszych podwyżek cen, związane z czynnikami pogodowymi, m.in. z El Niño.
Spadną zbiory ziemniaków, za to ceny wzrosną
Słodycze w większych ilościach kupujemy przed świętami, cukier – na co dzień. Na co dzień Polacy kupują też ziemniaki. One również mogą zdrożeć.
– Ceny ziemniaków były w ostatnich miesiącach niskie, aczkolwiek w ujęciu rocznym już widzimy, że spadek cen wyhamował. W lipcu mieliśmy do czynienia z przejściowym wzrostem cen tego warzywa w detalu – mówi Mariusz Dziwulski. Jak wyjaśnia, powodem są dwa czynniki.
– Pierwszy to spadek produkcji w Polsce. GUS pod koniec września oszacował, że tegoroczne zbiory ziemniaków będą mniejsze o ponad 15 proc. w porównaniu z 2025 r. Stoi za tym mniejsza powierzchnia upraw, związana z tym, że w poprzednim sezonie opłacalność produkcji była niska (zmniejszenie areału upraw widać zresztą także w innych krajach UE). Ale plony ziemniaków w Polsce są też mniejsze m.in. z uwagi na suszę.
Drugi czynnik, według eksperta PKO BP, to sytuacja na rynku unijnym. – NEGP (Stowarzyszenie Producentów Ziemniaków w Europie Północno-Zachodniej) prognozuje, że ich zbiory w Niemczech, Francji, Belgii i Holandii będą niższe o jedną czwartą w ujęciu rok do roku. Tymczasem te cztery kraje odpowiadają za ponad połowę unijnej produkcji ziemniaków. Ta mniejsza podaż pozwala zakładać, że ceny w najbliższych miesiącach będą kształtowały się powyżej poziomów z sezonu 2025/26.
Ziemniaki nie są jedynymi warzywami gruntowymi, co do których prognozowany jest kilkunastoprocentowy spadek produkcji w tym sezonie. GUS przewiduje, że będzie on dotyczył także zbiorów kapusty, marchwi czy kalafiorów.
Drożej w piekarni, z czasem być może w mięsnym
Gorsze prognozy zbiorów dotyczą też zbóż. Ale ich dostępność na światowych rynkach już teraz jest mniejsza. Powodem są ataki Rosji na statki i infrastrukturę portową Ukrainy (m.in. w Odessie) i ukraiński odwet (uderzenia dronami na port w Noworosyjsku).
– Ograniczona podaż zbóż i ich rosnące ceny wynikają w dużej mierze z sytuacji na Morzu Czarnym – mówi Mariusz Dziwulski. – Kluczowe jest więc pytanie, jak długo Ukraina i Rosja nie będą mogły w pełnym zakresie eksportować swoich towarów rolnych, bo obecne utrudnienia podbiły ceny zbóż o kilkanaście procent. Jeśli sytuacja wojenna się uspokoi, to możliwa jest korekta i spadek cen. Niemniej, w kierunku podwyżek cen oddziałuje również mniejsza podaż zbóż wynikająca m.in. ze zmniejszonej produkcji w UE.
– Możliwe jest, że do końca 2026 r. roczna dynamika cen skupu zbóż utrzyma się na poziomie dwudziestu kilku procent, a to będzie oddziaływało na ceny produktów przetwórstwa zbóż, m.in. pieczywa – dodaje analityk. – Z danych GUS wynika, że pieczywo drożeje w ujęciu rocznym, ale może zacząć drożeć szybciej. Do przyspieszenia wzrostów mogą przyczynić się również koszty pozasurowcowe, m.in. droga energia. Droższe zboża wpłyną też na ceny mąki i kasz, które obecnie tanieją w relacji rocznej, ale już niedługo możemy zobaczyć sytuację odwrotną.
Rosnące ceny zbóż oddziałują na inflację cen żywności jeszcze jednym kanałem.
– Zboża jako składnik pasz będą miały wpływ na koszty produkcji zwierzęcej, a co za tym idzie, na ceny mięsa – wyjaśnia Mariusz Dziwulski. – Nie będzie to jednak dotyczyło każdego rodzaju mięsa w takim samym stopniu. Szybciej zobaczymy ten efekt w przypadku drobiu, bo tu cykl produkcyjny jest krótki. Obecnie ceny hamowane są przez rosnącą produkcję w UE, m.in. w Polsce. Dopiero w dalszej perspektywie możemy zobaczyć efekt droższych pasz w cenach wieprzowiny, a potem wołowiny – tu cykl chowu jest o wiele dłuższy. Niezależnie od tego, zakładamy że ceny detaliczne mięsa do końca 2026 r. będą utrzymywać się na niższym poziomie w ujęciu rok do roku.
Czytaj też: Polska się bogaci, a coraz mniej dzieci dostaje zasiłek rodzinny
Mocne wzrosty cen przed nami
Wzrost cen żywności będzie powoli nabierał tempa w końcówce tego roku. – Ale prawdziwe przyspieszenie nastąpi w roku przyszłym – zastrzega Jakub Olipra z Credit Agricole.
– Zwłaszcza w drugiej połowie 2027 r. podwyżki cen żywności staną się już zauważalne i odczuwalne dla konsumentów – wskazuje. – Nie będą to, oczywiście, takie poziomy jak po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy dynamika wzrostu sięgała nawet 20 proc. – niemniej inflacja cen żywności i napojów bezalkoholowych może w pewnym momencie nawet przekroczyć 7 proc. w ujęciu rok do roku.
Może zainteresuje Cię także:

