
Rząd zrobił to, czego oczekiwali obywatele – zainterweniował na rynku paliw obniżając ceny. Ale rachunek za tańszą benzynę czy olej napędowy i tak może być wysoki. Zapłacą go finanse publiczne i statystyczny Kowalski, przed czym już ostrzegają eksperci. Skutki uboczne mogą pojawić się nawet w przyszłych emeryturach Polaków.









