Reklama

Pensje w PAN to tylko wierzchołek góry lodowej. „Nikt nie będzie pracować za miskę ryżu”

Reklama
TYLKO NA

Najniższa krajowa – taką pensję ma do zaoferowania naukowcom wiele uczelni publicznych. Niskie płace to nie tylko problem instytutów Polskiej Akademii Nauk, ale całego sektora szkolnictwa wyższego i nauki. Rektorzy i związkowcy domagają się od rządu natychmiastowych zmian. 

Młodzi naukowcy
Naukowcy (fot. Peter M. Fisher / Getty Images)
  • Wiele instytutów i uczelni proponuje naukowcom pensje na poziomie płacy minimalnej. Naukowcy alarmują, że polska nauka się starzeje i trzeba pilnie zatrzymać ten trend.
  • Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego deklaruje, że robi wszystko, aby poprawić warunki pracy polskich naukowców, szczególnie młodych.
  • W trakcie konsultacji jest projekt rozporządzenia, który podwyższa pensje w szkolnictwie wyższym o 3 proc. Efekt? Młodzi naukowcy będą mieli zapewnione jedynie 19 zł brutto podwyżki.

Reklama

Aaaaaaaaaaa — naukowca za najniższą krajową zatrudnię

Media niedawno obiegła informacja o ofercie pracy w jednym z instytutów Polskiej Akademii Nauk.

Instytut PAN chce zatrudnić fizyka, który zajmie się badaniem nanostruktur zaawansowanymi metodami TEM. Wystarczy „tylko” posiadać m.in.: doktorat z fizyki; udokumentowane kompetencje operatora transmisyjnego mikroskopu elektronowego; dobrą znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie; udokumentowaną publikacjami znajomość i wykorzystanie metod badawczych mikroskopii elektronowej w badaniach materiałowych.


Reklama

Zakres obowiązków? Trzeba będzie zająć się np.: badaniem heterostruktur półprzewodnikowych i hybrydowych; interpretacją uzyskanych wyników z zastosowaniem zaawansowanych technik komputerowych opartych na programach do rekonstrukcji funkcji falowej; analizą odkształceń sieci krystalicznej metodą GPA, big data itp., czy poszukiwaniem bezpośredniego związku realnej struktury lokalnej i własności fizycznych materiałów 1D (nanorurki węglowe), 2D (grafenopodobne) oraz heterostruktur na nich opartych. I wiele, wiele więcej. Pensja? Najniższa krajowa (obecnie 4806 zł brutto).


Reklama

Wierzchołek góry lodowej

Takie oferty pracy dla naukowców to nie wyjątki, lecz standard. Dla osób, które dopiero rozpoczynają karierę naukową, podobnych ogłoszeń jest na pęczki. Wystarczy przejrzeć oferty zamieszczane przez instytuty czy uczelnie na ich stronach internetowych i w ogólnodostępnych bazach. Na przykład te, które trafiają do Akademickiej Bazy Ogłoszeń o Pracę. Zero.pl sprawdziło tylko oferty pracy na pełny etat.

I tak: Wydział Nauk Medycznych i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Radomskiego im. Kazimierza Pułaskiego poszukuje pracownika na stanowisko asystenta. Wymagania? Tytuł zawodowy magistra albo równorzędny w dziedzinie nauk medycznych; specjalizacja z zakresu urologii; posiadanie prawa wykonywania zawodu lekarza; doświadczenie w prowadzeniu zajęć dydaktycznych na kierunkach medycznych z przedmiotu urologia; znajomość języka angielskiego. Pensja? 4825 zł brutto.

Z kolei Wydział Ekonomiczny Uniwersytetu Gdańskiego poszukuje asystenta na stanowisko badawczo-dydaktyczne. Wymagania? Tytuł magistra (lub stopień doktora) w dziedzinie nauk społecznych lub technicznych oraz certyfikowana znajomość języka angielskiego. Zakres obowiązków? Praca w pełnym wymiarze godzin; przygotowanie i prowadzenie zajęć dydaktycznych w języku polskim i angielskim; inicjowanie i realizacja prac badawczych itd. Pensja? 4500–5500 zł brutto.


Reklama

Ciekawą ofertę pracy przedstawił ostatnio też Instytut Architektury i Urbanistyki Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zatrudni asystenta do prowadzenia ćwiczeń, laboratoriów, przygotowywania i oceniania prac studenckich oraz uczestnictwa w projektach badawczych i organizacyjnych. Wystarczy mieć dyplom architekta i znać angielski w stopniu umożliwiającym prowadzenie zajęć. Pensja? 4685 zł brutto.


Reklama

Często zatrudnienie na stanowiskach asystenckich podejmują doktoranci, bo równolegle mogą pobierać stypendium naukowe, które wynosi od ok. 3,4 tys. zł lub ok. 5,3 tys. zł (w zależności od etapu kształcenia w szkole doktorskiej). Paradoksalnie w gorszej sytuacji są asystenci, którzy już doktorat mają. Wówczas zostaje im jedynie wynagrodzenie z etatu. 

– Nikt nie będzie pracować za miskę ryżu – komentuje Janusz Szczerba, prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Najzdolniejsi młodzi naukowcy, nie chcą pracować na uczelniach i w instytutach. O wiele lepsze stawki zaproponuje im biznes. Inni wyjeżdżają za granicę. Już teraz na niektóre oferty pracy nie ma chętnych. Rząd powinien pilnie przyjąć politykę państwa dla tego sektora, żeby zapobiec dalszemu tzw. drenażowi mózgów i zwiększyć nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę – dodaje.

W tym przypadku związkowcy i pracodawcy mówią jednym głosem. Rektorzy uczelni publicznych zaznaczają, że chcieliby zaproponować więcej kandydatom do pracy, ale ich główne źródło finansowania to pieniądze z budżetu państwa.


Reklama

– Musimy pamiętać, że podstawowym źródłem naszego finansowania jest subwencja. Uniwersytet Gdański otrzymał subwencję bazową niemal 1 do 1, porównując ją wartościowo z 2024 r. Za te stawki faktycznie nie jest łatwo zatrudniać osoby wykształcone, kompetentne – przyznaje prof. Paweł Antonowicz, prorektor ds. rozwoju i finansów Uniwersytetu Gdańskiego. – Poziom wynagrodzeń w sektorze nauki i szkolnictwa wyższego jest absolutnie nieadekwatny do nakładu pracy oraz wysiłku intelektualnego związanego z awansem naukowym – podkreśla.


Reklama

Nawet te szkoły wyższe, które pozyskują dodatkowe pieniądze, nie są w stanie zaproponować stawek konkurencyjnych z sektorem komercyjnym (patrz opinia prof. Arkadiusza Wójsa, rektora Politechniki Wrocławskiej, na dole tekstu). Pieniędzy i tak jest zdecydowanie za mało.

Kropla w morzu potrzeb

Do tematu wynagrodzeń dla naukowców odniósł się minister nauki.

– To są wieloletnie zaniedbania, przede wszystkim Prawa i Sprawiedliwości. (…) Pracujemy w resorcie nad tym, aby zarobki nauczycieli akademickich, szczególnie młodych naukowców, były na tyle wysokie, aby młodzi ludzi chcieli uprawiać naukę – powiedział Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego, w programie Graffiti w Polsacie.


Reklama

Portal Zero.pl sprawdził, nad czym faktycznie pracuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Okazuje się, że resort właśnie zakończył konsultacje projektu nowelizacji rozporządzenia, który rzeczywiście zakłada podwyżki dla naukowców. Pensje gwarantowane przepisami wzrosną o 3 proc. Ile to w praktyce?


Reklama

W tym roku minimalna pensja (stawki brutto):

  • profesora tytularnego wzrośnie z 9370 zł do 9650 zł,
  • profesora uczelni z 7777,10 zł do 8009,50 zł,
  • adiunkta z 6840,10 zł do 7044,50 zł,
  • asystenta z 4685 zł do 4825 zł.

Oznacza to, że osoby, które zaczynają karierę naukową (asystenci), będą miały zagwarantowane 19 zł więcej niż dziś wynosi minimalne wynagrodzenie za pracę.


Reklama

W żadnym razie ten plan podwyżek nie poprawia naszej sytuacji. Prawdą jest, że poziom wynagrodzeń w szkolnictwie wyższym i nauce to efekt wieloletnich zaniedbań. Ale te zaniedbania trwają już 30 lat – mówi Janusz Szczerba. – Niezależnie od tego, kto rządzi w Polsce, nauka i szkolnictwo wyższe nie mają dla rządzących większego znaczenia – uważa.


Reklama

Jego zdaniem postawa władz spowodowała, że realnie obniżają się wynagrodzenia pracowników szkolnictwa wyższego i nauki. – Wieloletnia polityka niedofinansowania doprowadziła do tzw. odwróconej piramidy wieku na polskich uczelniach, w związku z bardziej atrakcyjnymi warunkami płacy w innych sektorach gospodarki. Struktura wiekowa w szkolnictwie wyższym stworzyła lukę pokoleniową o bardzo poważnych konsekwencjach w przyszłości – ostrzega.

Opinia

Za takie pieniądze trudno rozwijać potencjał naukowy

prof. Arkadiusz Wójs, rektor Politechniki Wrocławskiej


Reklama

Wysokość wynagrodzeń asystentów wynika z przepisów prawa oraz obowiązującego systemu finansowania szkolnictwa wyższego. Resort nauki ustala minimalne wynagrodzenie profesora, a od tego poziomu obliczane są minimalne stawki na pozostałych stanowiskach akademickich.


Reklama

Największy wpływ na poziom wynagrodzeń ma wysokość subwencji przyznawanej uczelni. Ale nie jest to jedyny wyznacznik. Na Politechnice Wrocławskiej wynagrodzenia asystentów są wyższe niż ministerialne minima. Wynika to m.in. z dodatkowych przychodów uczelni uzyskiwanych poza subwencją, przede wszystkim z projektów badawczych i współpracy z gospodarką. Ostateczny poziom pensji zależy także od kondycji finansowej danego wydziału oraz korelacji wynagrodzeń na różnych stanowiskach (asystent, adiunkt, profesor uczelni, profesor).

Poziom wynagrodzeń w szkolnictwie wyższym od lat pozostaje problemem systemowym, wynikającym z niedofinansowania nauki. Każda decyzja o podnoszeniu płac jest oczywiście krokiem w dobrą stronę, jednak realna poprawa sytuacji wymaga długofalowego i stabilnego zwiększania finansowania całego systemu, a nie tylko wyrównywania wynagrodzeń do poziomu inflacji.

Bez trwałych decyzji o strategicznych inwestycjach w naukę trudno będzie utrzymać konkurencyjność polskich szkół wyższych i rozwijać potencjał naukowy kraju.


Reklama