Reklama
Reklama

Reklama

Dług rośnie, rząd szuka ratunku w kieszeniach podatników. Przeszkodzić może prezydent

Reklama

Według najnowszych prognoz Ministerstwa Finansów, dług publiczny Polski przekroczy w tym roku unijny próg ostrożnościowy. Stan finansów państwa pozostawia wiele do życzenia, jednak rząd nie chce ciąć wydatków, tylko szukać nowych źródeł dochodu. W planach są podwyżki podatków, ale zawetować je może Karol Nawrocki. Takie weto pozbawiłoby budżet zakładanych wpływów.

Dług publiczny rośnie, rząd chce ratować się podwyżkami podatków
Dług publiczny rośnie, rząd chce ratować się podwyżkami podatków (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Rząd wciąż ma problem z długiem publicznym i dziurą budżetową. Pokazują to najnowsze prognozy Ministerstwa Finansów.
  • Dług już w tym roku przekroczy unijny próg ostrożnościowy. To dzwonek alarmowy dla finansów państwa.
  • Chcąc podreperować stan publicznej kasy, rządząca koalicja chce sięgnąć głębiej do kieszeni Polaków. Temu mają służyć zmiany w podatkach, które miałyby wejść w życie od 2027 r., ale na przeszkodzie realizacji tych planów może stanąć Karol Nawrocki.

Reklama

Według najnowszych prognoz Ministerstwa Finansów, opublikowanych we wtorek 28 kwietnia, dług publiczny wyniesie 65,1 proc. PKB, w 2026 r. Przekroczy tym samym unijny próg ostrożnościowy (60 proc. PKB).

Lista hańby publicznego systemu ochrony zdrowia. 10 krytycznych obszarów

Niewesoły stan finansów państwa

Deficyt budżetowy wyniesie zaś 6,8 proc. PKB – to wprawdzie mniej w porównaniu z wynikiem 7,3 proc. PKB „osiągniętym” w 2025 r., ale jeszcze we wrześniu ubiegłego roku rząd zakładał, że deficyt w 2026 r. ukształtuje się na poziomie 6,5 proc. PKB.


Reklama

Szybki przyrost długu i gigantyczny deficyt budżetowy skłaniają rząd do poszukiwania dodatkowych źródeł wpływów do państwowej kasy, trudno bowiem wyobrazić sobie rezygnację z wydatków na świadczenia rodzinne i socjalne (800 plus, „babciowe”, 13. i 14. emerytura) czy nakładów na obronność.


Reklama

Wyższe podatki na ratunek budżetu

To dlatego rząd planuje m.in. dużą nowelizację przepisów dotyczących PIT i CIT w 2027 r. Prace nad zmianami toczą się pod hasłem uszczelnienia podatków i ograniczenia optymalizacji podatkowych. Intencją gabinetu Donalda Tuska jest, aby nowe przepisy weszły w życie od 1 stycznia 2027 r.

Zakres projektowanych zmian jest bardzo szeroki. Warto wspomnieć chociażby o ograniczeniu możliwości korzystania z ulgi mieszkaniowej – chodzi tutaj o zwolnienie z 19-proc. podatku przy szybkiej sprzedaży nieruchomości (tj. przed upływem 5 lat od jej nabycia) na własne cele mieszkaniowe. Po nowelizacji ulga ta będzie dostępna maksymalnie raz na 3 lata.

Planowane zmiany obejmują też preferencję IP Box, popularną w branży IT. Pozwala ona na obniżenie opodatkowania dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej do 5 proc. Po modyfikacjach, aby skorzystać z prawa do IP Box, podatnik będzie musiał zatrudniać co najmniej 3 pracowników (na pełny etat) przez nie mniej niż 300 dni w danym roku podatkowym.


Reklama


Reklama

Rząd planuje też zmiany w ryczałcie. Jak pisaliśmy na łamach Zero.pl, jeśli modyfikacje wejdą w życie, mogą one dotknąć m.in. podatników, którzy obecnie płacą 8,5-proc. daninę od przychodu. Jeśli podatnik nie zatrudni pracownika, a osiągnie przychody powyżej 100 tys. rocznie, zapłaci 15 proc. podatku od nadwyżki.

Rząd nie rezygnuje też z planów podwyższenia akcyzy na alkohol i opłaty cukrowej, mimo iż pod koniec 2025 r. zamiary te zderzyły się z twardą rzeczywistością prezydenckiego weta. Choć gabinet Donalda Tuska wskazywał, że podwyżki danin mają skutkować większymi przychodami na ochronę zdrowia, Karol Nawrocki kontrował te argumenty, podkreślając, że gdyby rząd faktycznie miał takie intencje, to w projektach ustaw znalazłby się zapis, że każda złotówka z dodatkowych wpływów trafi na cele związane ze zdrowiem Polaków.

Koalicja rządząca nie składa jednak broni. Na początku kwietnia na antenie TOK FM minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, powiedział: „Będziemy pracować nad budżetem na 2027 rok i do tych projektów, zarówno opłaty cukrowej, jak i wyższej akcyzy na alkohol będziemy wracać”.


Reklama

Przypomnijmy, że MF proponowało, aby z początkiem 2026 r. akcyza na napoje alkoholowe wzrosła o 15 proc., a w 2027 r. o 10 proc. Z kolei proponowane podwyżki opłaty cukrowej zakładały m.in. wzrost stawki z 50 gr do 70 gr na litrze napoju z cukrem/słodzikiem (do 5 gr w litrze) i z 10 gr do 1 zł na litrze dla napojów z dodatkiem kofeiny lub tauryny.


Reklama

Prezydenckie weto dla podatków ma swoją cenę

Dla realizacji planów MF kluczowa jest jednak postawa prezydenta. Karol Nawrocki jeszcze jako kandydat na najwyższy urząd w państwie zapowiadał, że będzie wetował projekty ustaw podnoszące podatki. Obietnicę tę realizuje – wyjątek zrobił dla podwyżki podatku CIT dla sektora bankowego.

Prezydent przejmuje stery. Będzie rozmawiał o energetyce z Amerykanami

Jeśli kolejne propozycje podwyżek podatków zostaną zawetowane przez prezydenta, rząd będzie miał problem z podreperowaniem stanu finansów publicznych.


Reklama

Prezydenckie weta dotyczące ustaw podnoszących podatki nie pozostają bowiem bez wpływu na państwową kasę. Kiedy Karol Nawrocki powiedział „nie” podwyżkom akcyzy na alkohol i opłaty cukrowej, MF szybko policzyło straty. Wiceminister finansów Jarosław Neneman podczas wystąpienia w Sejmie w styczniu br. wskazał, że przez weto do Narodowego Funduszu Zdrowia nie trafi 855 mln zł (z podwyżki opłaty cukrowej, z której wpływy w ponad 96 proc. zasilają budżet NFZ), a wpływy do budżetu zmniejszą się o 1,8 mld zł w 2026 r. i o 2,8 mld zł w 2027 r.).


Reklama

Z kolei planowane przez rząd zmiany w PIT i CIT od 1 stycznia 2027 r. miałyby przynieść budżetowi ok. 7,3 mld zł w perspektywie 10 lat – takie są szacunki resortu finansów. Prezydenckie weto miałoby więc w tym przypadku również wysoką cenę.

 


Reklama