Reklama

Magdalena Sobkowiak: Na rynku nie ma lepszych pożyczek niż SAFE

Reklama
TYLKO NA

Chcemy, aby jak najwięcej pieniędzy zostało w polskim przemyśle zbrojeniowym – przekonuje w rozmowie z Zero.pl Magdalena Sobkowiak, pełnomocniczka rządu ds. SAFE. Wskazuje też, dlaczego lista zakupów w ramach unijnego mechanizmu nie jest jawna.

artykul_glowne-foto
Na zdjęciu Magdalena Sobkowiak i Jacek Prusinowski (fot. Albert Zawada, Tomasz Gzell / PAP)

Sejm przyjął ustawę wdrażającą unijny program dozbrajania SAFE, który – w założeniu – ma przyspieszyć modernizację polskiej armii i umożliwić korzystanie z miliardowych środków na wspólne zakupy zbrojeniowe. Nowe przepisy tworzą specjalny fundusz w Banku Gospodarstwa Krajowego.


Reklama

Przed głosowaniem w Sejmie wystąpił minister finansów Andrzej Domański. Podkreślał, że udział w SAFE pozwoli Polsce zaoszczędzić od 36 do nawet 60 mld zł oraz znacząco przyspieszyć modernizację armii.

Zapowiedział także złożenie "kompleksowej poprawki" na etapie prac senackich. Jak zapewniał, ma ona jednoznacznie pokazać, że spłata zobowiązań z SAFE nie będzie obciążać Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli części budżetu resortu obrony, z której finansowane są obecne kontrakty zbrojeniowe. Zero.pl rozmawia z Magdaleną Sobkowiak, pełnomocniczką rządu ds. SAFE.

 


Reklama

Jacek Prusinowski, Zero.pl: W ramach programu SAFE mamy dostać 43,7 mld euro. To ogromne środki. Ile będziemy musieli oddać?


Reklama

Magdalena Sobkowiak, pełnomocnik rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (SAFE): To pożyczka na 3 proc. Jest to najbardziej preferencyjny kredyt dostępny na rynku. Mamy też wydłużony czas spłaty, który wynosi 45 lat, z czego pierwszych 10 lat to wakacje kredytowe, czyli czas kiedy nie spłacamy kapitału, a spłacamy tylko odsetki.

Według szacunków przygotowanych przez Ministerstwo Finansów, w porównaniu do innych instrumentów, czyli gdybyśmy pożyczali te pieniądze gdzie indziej, to zaoszczędzimy ponad 30 mld zł.

Ile w takim przelejemy na unijne konta, spłacając to zobowiązanie?


Reklama

Znamy oprocentowanie, znamy czas spłaty, natomiast wiele będzie zależało od tempa, w jakim uzyskamy wypłaty. Na początku dostajemy 15 proc. zaliczki. To stanie się po podpisaniu umowy pożyczkowej, już w połowie marca. Potem dwa razy do roku będą wpływały kolejne transze w zależności od stopnia realizacji projektu. Każda transza będzie uruchamiała bieg realizacji kolejnego zadłużenia. Trudno więc teraz dokładnie przewidzieć wszystkie kwoty.


Reklama

Czy ta pożyczka będzie spłacana w ramach części budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej?

Nie. Minister finansów przychylił się do wniosku ministra obrony, żeby ochronić część 29 budżetu państwa, czyli środki na obronność. W związku z tym w ustawie mamy wskazane, że pożyczka będzie spłacana z budżetu, bez określenia dokładnego źródła, podobnie odsetki. Tym samym uratowaliśmy budżet MON.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcieliby wskazania wprost, że 89 proc. środków w każdym roku kalendarzowym będzie wydawanych w Polsce. Poprzecie propozycję takiego przepisu?


Reklama

To nie jest tak, że ktokolwiek z rządzących wskazywał listę potrzeb lub wykonawców. Robiła to armia. Wykonawcy będą też wybierani w trybie postępowania prowadzonego przez Agencję Uzbrojenia. Sztywne zapisanie tego w ustawie moim zdaniem nie sprawdziłoby się w związku z postępowaniami prowadzonymi przez Agencję Uzbrojenia.


Reklama

Jak bardzo te wartości mogą się zmniejszyć?

Agencja Uzbrojenia szacuje ten wynik na 89 proc. SAFE pozwala finansować kontrakty zawierane od końca maja 2025 r., więc są już takie, w których znamy wykonawców. Są też takie, w których agencja – znając możliwości technologiczne – przewiduje, kto będzie wykonawcą.

Czy firma zarejestrowana w Polsce, ale z zagranicznym kapitałem, to ciągle polski przemysł obronny?


Reklama

Mamy bezpieczniki. Po pierwsze chcemy, aby jak najwięcej pieniędzy zostało w polskim przemyśle zbrojeniowym. To jest jeden bezpiecznik. A drugi jest w samym rozporządzeniu Komisji Europejskiej. Jeżeli właściciel firmy nie pochodzi z terenu Unii Europejskiej, jeżeli system zarządzania w firmie jest tak zbudowany, że też wpływ jest zewnętrzny spoza Unii Europejskiej, to te firmy z definicji nie mogą brać udziału w mechanizmie SAFE.


Reklama

A co w przypadku firm zarejestrowanych w Polsce z kapitałem francuskim czy niemieckim? KE nie będzie protestowała, a my uznamy to za polski przemysł?

Agencja Uzbrojenia była tą instytucją, która szacowała te 89 proc. W mojej opinii jeśli ktoś produkuje w Polsce, tu zatrudnia pracowników, płaci podatki, te pieniądze zostają w kraju.

Wiemy o bojowych wozach piechoty Borsuk czy systemach antydronowych. Na co te środki zostaną jeszcze przeznaczone?


Reklama

Na ogromne zasilenie Tarczy Wschód. Myślę tu o kwestiach bezpiecznego Bałtyku, systemach dronowych i antydronowych, kwestii bezpośredniego uzbrojenia żołnierzy, a także sprawach związanych z lotnictwem, sztuczną inteligencją czy strefą cyberbezpieczeństwa.


Reklama

Do tego dochodzą też projekty moderowane przez MSWiA, które wspierają Straż Graniczną, policję, czy Służbę Ochrony Państwa, jak również projekty infrastrukturalne zgłoszone przez Ministerstwo Infrastruktury, które wypełniają kryterium tzw. mobilności wojskowej.

Wszystkie rodzaje sił zbrojnych będą wsparte sprzętowo dzięki programowi SAFE. I powiem to jeszcze raz, bo myślę, że w debacie publicznej często to gdzieś ginie. To nie żaden minister, to nie urzędnicy decydowali o tej liście produktów. To Sztab Generalny komunikował, czego potrzebuje wojsko. Zadaniem rządu było jedynie przefiltrowanie tego przez warunki rozporządzenia SAFE.

Swoją drogą, wyzwaniem było też przekonanie Komisji Europejskiej do tego, aby większość projektów dotyczyło polskiego przemysłu zbrojeniowego. W chwili obecnej większość projektów realizujemy w tzw. formule „single”, czyli mniej preferowanej przez Komisję Europejską. Formule, w której jeden kraj zamawia u jednego producenta.


Reklama

To zmieni się już w połowie roku?


Reklama

Tak, od czerwca będziemy w reżimie, kiedy musimy mieć partnera. Oczywiście każdy płaci za siebie. Mamy jednak konkretny pomysł, który wzmocni polski przemysł zbrojeniowy. Już teraz mocno koncentrujemy się na reklamowaniu naszych produktów zbrojeniowych w Europie. Dobrze wyglądają pierwsze zapowiedzi. Będę chciała, żeby jak najwięcej państw kupowało sprzęt od polskich producentów.

Dlaczego nasza lista planów zakupowych nie jest dostępna do wiadomości publicznej?

Cały wniosek to 300 stron parametrów sprzętów, wielu danych. Wojsko mówi jasno, że ujawnienie tego nie jest dobre dla naszego bezpieczeństwa. Ale pracujemy z wojskiem i BBN nad znalezieniem odpowiedniej formuły, żeby pokazać ją najwięcej, nie zagrażając bezpieczeństwu.


Reklama

Jaką mamy gwarancję, że po ewentualnej zmianie władzy środki z SAFE będą wypłacane? Może komisja je zatrzyma, jak te z KPO?


Reklama

Kamienie milowe w SAFE są zupełnie inne niż w KPO. Nie ma tutaj warunkowości programu za reformy. Kamienie milowe projektowaliśmy sami we wniosku do KE. Są nimi stopnie realizacji każdego z projektów. Na ich podstawie KE wypłaca kolejne transze. Dodatkowo komisja zwraca uwagę na mechanizmy audytu i kontroli i one zawarte są w rozpatrywanym przez sejm projekcie ustawy.

W przypadku KPO to była przecież polityczna decyzja, bo środki popłynęły, jak tylko zmieniła się władza, nie doszło do żadnych zmian w prawie. Tu może być tak samo.

Jeżeli będziemy w tempo realizowali projekty – nic nam nie grozi. Najważniejsze, byśmy dotrzymywali terminów i stosowali się do przepisów prawa.


Reklama

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że część pożyczki może zostać umorzona. Jaka część?


Reklama

W rozmowach z Komisją Europejską wszystko jest możliwe.

W grę wchodzi umorzenie 5, 10 czy 20 proc.?

Za wcześnie na taką dyskusję. Jesteśmy na etapie, kiedy Sejm uchwalił ustawę. Przed nami jeszcze 17 lutego, gdy zapadnie decyzja ministrów finansów z całej Unii Europejskiej, czy dać zielone światło naszym projektom. Nie spodziewam się oczywiście innej decyzji. W połowie marca nastąpi faktyczne zaciągnięcie tego zobowiązania. Zacznijmy od tego.


Reklama