Czy „żelazna dama” Sanae Takaichi przekona wyborców? Japończycy poszli do urn w przyspieszonych wyborach. Czas decyzji również w Tajlandii. Obok głosowania w wyborach parlamentarnych mieszkańcy kraju zdecydują o pracach nad nową konstytucją.

- W niedzielę wybory parlamentarne w Japonii. Przedterminowe głosowanie zainicjowała premier Sanae Takaichi.
- Wybory przebiegają pod hasłem dyskusji o źródłach dochodów państwa. Takaichi chce obniżki podatków.
- Głosowanie również w Tajlandii. Tam odbywa się też referendum.
Japończycy poszli do urn w niedzielę, o 7 rano czasu lokalnego – czyli w sobotę o 23 czasu polskiego. 64-letnia premier Sanae Takaichi, liderka Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP), postawiła wszystko na jedną kartę i rozpisała przedterminowe wybory. Liczy na zdecydowane zwycięstwo w koalicji z Japońską Partią Innowacji. To może być nowe polityczne otwarcie, bowiem LDP straciła wcześniej kontrolę nad obiema izbami parlamentu.
Kim jest japońska „żelazna dama”? Sylwetka Sanae Takaichi
Według sondaży LDP w sojuszu z Japońską Partią Innowacji może zdobyć nawet 300 z 465 mandatów w Izbie Reprezentantów – zauważa Reuters. „Takaichi, wielbicielka byłej premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, od dawna dąży do tego, by zostać »żelazną damą« Japonii” – piszą dziennikarze agencji.
Japońska liderka ma konserwatywne i tradycyjne poglądy na tematy płci oraz rodziny. W programie opowiada się za wzmocnieniem potencjału obronnego kraju, a w gospodarce za obniżeniem podatków.
Co ciekawe, cieszy się szczególną sympatią młodych. Jest szczególnie aktywna w mediach społecznościowych – w serwisie X ma 2,6 mln obserwujących.
W mediach pojawiają się określenia mówiące o rosnącej popularności premier, nazywanej nawet „Sana-manią”. Takaichi zwraca uwagę charakterystycznym wizerunkiem i stylem, który bywa szeroko komentowany w przestrzeni publicznej i social mediach.
Obniżki podatków i trudne relacje z Chinami
Po rozpadzie wieloletniej koalicji z LDP partia Komeito zbliżyła się do opozycji i podjęła współpracę z Konstytucyjną Partią Demokratyczną Japonii, budując nowy centrowy blok przeciw obozowi rządzącemu.
Kampania toczyła się pod znakiem dyskusji o przyszłości gospodarczej kraju. Sanae Takaichi musiała przekonać wyborców, że planowane obniżki podatków nie narażą kraju na utratę stabilności finansowej. Kłopotem dla LDP mogą być również jej niedawni ministrowie – kilku z nich było uwikłanych w skandale korupcyjne.
W ostatnim półroczu polityka Sanae Takaichi doprowadziła do ochłodzenia relacji z Chinami. Jej sugestia o możliwości użycia przez Japonię armii w przypadku ataku Chin na Tajwan miała wywołać wściekłość w Pekinie. Takaichi jednocześnie zacieśniała więzi z najbliższym sojusznikiem Japonii – Stanami Zjednoczonymi.
Sanae Takaichi kontra rynki. Kto wytrzyma wojnę nerwów?
Opublikowany 16 stycznia raport serwisu Nippon.com identyfikuje główne zagrożenia dla stabilizacji rządów Sanae Takaichi. Jego autor Serikawa Yoichi dowodzi, że premier jest zdeterminowaną liderka, ale jej skłonność do mikrozarządzania i przepracowania niesie ryzyko stabilności ośrodka władzy. Ekspert zwraca również uwagę na brak efektywnego sztabu wokół polityk.
Kolejnymi problemami są inflacja i spadające realnie płace. „Dodatkowy budżet na rok fiskalny 2025, który został przyjęty w grudniu, zawierał środki mające na celu złagodzenie skutków wzrostu cen” – pisze Yoichi.
„W obecnej sytuacji inflacyjnej rynki zareagowały negatywnie. Finanse publiczne mają być zasilane emisjami obligacji rządowych. Nastąpiła wyprzedaż jena, a długoterminowe stopy procentowe wzrosły” – podsumowuje.
Wybory parlamentarne również w Tajlandii. Połączone z referendum
Równolegle do urn poszli mieszkańcy ponad 70-milionowej Tajlandii. Również w tym kraju wybory parlamentarne zorganizowano przed terminem. Są one powiązane z referendum w sprawie rozpoczęcia prac nad nową konstytucją. Ostatnią ustawę zasadniczą narzuciło w 2014 r. – w wyniku zamachu stanu – wojsko.
O głosy wyborców walczy Bhumjaithai, konserwatywna partia kierowana przez Anutina Charnvirakula, która akcentuje potrzebę stabilizacji kraju, a w swojej retoryce wykorzystuje spór terytorialny z Kambodżą.
Na drugim biegunie jest People’s Party opowiadająca się za reformami i przyjęciem nowej konstytucji. Liczy na głosy młodych wyborców. W grze liczy się również Pheu Thai – ugrupowanie powiązane z rodziną byłego premiera Thaksina Shinawatry.