– Jeśli jest tak, jak państwo piszą, jestem zasmucony, że lekarze, których nadrzędnym celem powinno być dobro pacjenta, podejmują się działań, które stoją w całkowitej sprzeczności z misją lekarską – komentuje w rozmowie z Zero.pl dr hab. Łukasz Balwicki, prof. GUMed, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego. To pokłosie poniedziałkowych ustaleń Zero.pl dotyczących lobbingu tytoniowego.

- Dziennikarze Zero.pl – Jakub Styczyński i Patryk Słowik – opisali uczestnictwo dwóch profesorów medycyny w kampaniach lobbingowych jednego z największych koncernów tytoniowych na świecie.
- – Brakuje nam systemowych rozwiązań, które eliminowałyby potencjalne konflikty interesów lekarzy z branżą tytoniową – przyznaje w rozmowie z Zero.pl konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.
- – Istnieje w tej sprawie spora luka w przepisach – alarmuje nasz rozmówca.
Marek Mikołajczyk, Zero.pl: W poniedziałek rano ujawniliśmy na Zero.pl, że powołany przez ministra zdrowia dyrektor publicznej szkoły kształcącej kadry medyczne oraz prezes towarzystwa zdrowia publicznego forsują narrację w stu procentach zbieżną z interesami międzynarodowych korporacji tytoniowych. Jak pan patrzy na całą tę sprawę?
Dr hab. Łukasz Balwicki, prof. Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, lekarz, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego: Przyznam wprost: jeśli jest tak, jak państwo piszą, to jestem zasmucony, że lekarze, których nadrzędnym celem powinno być dobro pacjenta, podejmują się działań, które stoją w całkowitej sprzeczności z misją lekarską. Krótko mówiąc: podejmują działania, które ewidentnie szkodzą zdrowiu i życiu pacjentów.
Czy istnieje coś takiego jak „redukcja szkód” w zakresie wyrobów tytoniowych?
Jedyna uznana forma redukcji szkód to tzw. nikotynowa terapia zastępcza z użyciem produktów farmaceutycznych. Badania pokazują, że istnieją terapie, które są skuteczne i pomagają pacjentowi wyjść z nałogu, ale tylko pod warunkiem, że odpowiednie leki są podawane w rygorze lekarskim przez określony czas, np. parę miesięcy. To ułatwia pacjentowi rozstanie z nałogiem tytoniowym.
Pomysł, że pacjentowi uzależnionemu od papierosów mogą pomóc podgrzewacze tytoniu czy inne tego rodzaju produkty dostępne na rynku, nigdy nie powstał w środowisku naukowym. Nazywanie tego formą „redukcji szkód” jest nieuprawnione. Nie mamy wystarczających dowodów na to, że tego rodzaju produkty prowadzą do rzeczywistego obniżenia negatywnych efektów. Brakuje nam również długoterminowych obserwacji pokazujących szkodliwość aromatów w nich stosowanych.
Czego oczekiwałby pan od resortu zdrowia w tej sprawie?
Brakuje nam systemowych rozwiązań, które eliminowałyby potencjalne konflikty interesów lekarzy z branżą tytoniową. Gdy powoływano mnie na konsultanta krajowego ds. zdrowia publicznego, badano jedynie moje potencjalne powiązania z firmami farmaceutycznymi. Nie było podstawy prawnej, by – nawet na poziomie deklaracji – żądać ode mnie potwierdzenia, że nie współpracuję z koncernami tytoniowymi czy innymi branżami potencjalnie szkodliwymi dla zdrowia.
Uważam, że istnieje w tej sprawie spora luka w przepisach, którą należałoby jak najszybciej wyeliminować. Dotyczy to również innych instytucji podległych Ministerstwu Zdrowia, takich jak Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Proces powoływania kierownictwa takich jednostek powinien umożliwić zarządzanie potencjalnym konfliktem interesu. Rola CMKP jest bowiem niebagatelna – odpowiada za kształcenie lekarzy i promuje standardy leczenia.
