Reklama
Reklama
Reklama

Obrońca Kacprzyka naoglądał się seriali. Ma dziwne teorie

– Proszę zobaczyć, każdy serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze. Śpi, przywożą kogoś, budzi go pielęgniarka i wykonuje zabieg. Jeżeli lekarz nie wykonuje jakichś czynności, odpoczywa – tak Jacek Dubois, pełnomocnik Dawida Kacprzyka, skomentował czas pracy swojego klienta w Warszawskim Szpitalu Południowym. Odniósł się w ten sposób do słów, że młody lekarz miał pracować codziennie po kilkanaście godzin przez wszystkie 365 dni w roku.

szpital-poludniowy-warszawa-7
Warszawski Szpital Południowy (fot. Zero.pl)
  • Adwokat Jacek Dubois odpiera zarzuty wobec Dawida Kacprzyka. Twierdzi, że oskarżenia to mistyfikacja. Dwa przykłady rzekomych błędów medycznych nazywa bzdurą.
  • Lekarz miał pracować przez 365 dni w roku po 11 godzin dziennie. Mecenas tłumaczy, że fizycznie jest to możliwe.
  • Jak mówił, podczas dyżuru medyk odpoczywa, dopóki nie ma wezwania do zabiegu.

Przewodnik po aferze w Szpitalu Południowym. O co chodzi w sprawie Dawida Kacprzyka?

Jacek Dubois był pytany w radiowej Trójce o to, czy jego „klient faktycznie doprowadzał do tego, że ludzie tracili życie, że była fałszowana dokumentacja”. O tego typu nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym mówił w zeszłym tygodniu w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w placówce.

– A wie pani, co powiedział Napoleon? Że kłamstwo powielano wielokrotnie może stać się prawdą – odpowiedział adwokat

Reklama
Reklama

„Obrzydliwa mistyfikacja”

Dokonano obrzydliwej mistyfikacji, rzucając kalumnie, rzucając absolutnie bez pokrycia słowa, które w opinii publicznej niestety stały się prawdą. Obrona przed sądem opinii publicznej w takiej sytuacji jest bardzo trudna, ale nie jest niemożliwa – zaznaczył i dodał, że już teraz udało się wykazać, że dwa przykłady nieprawidłowości podane przez Jędrzejewskiego „są bzdurą”.

Odnosząc się do sytuacji z wykonaniem tomografii po śmierci pacjenta, adwokat zauważył, że Kacprzyk nie pracował jeszcze wtedy w Szpitalu Południowym. – Przypisano mu zdarzenie historyczne – podkreślił.

Druga kwestia dotyczy sytuacji, gdy doszło do śmierci pacjenta w toalecie. – Mojego klienta wtedy nie było w pracy – zastrzegł Dubois.

Adwokat podkreślał, że Kacprzyk nie zarządzał SOR-em w Szpitalu Południowym, ale jedynie go koordynował, czyli np. układał grafiki. Poza tym pracował jako lekarz na tym oddziale, a zabiegi wykonywał pod nadzorem.

Dubois wskazywał także na konflikt Kacprzyka z Jędrzejewskim. Przywoływał m.in. „sytuacje, że mimo prób uzyskania od chirurgów pomocy trzeba było transportować ludzi do innego szpitala, ponieważ zespół dra Jędrzejewskiego nie chciał jej udzielić”.

Reklama
Reklama

Seriale o chirurgach

Adwokat mówił także o zarzutach pod adresem młodego lekarza dotyczących jego czasu pracy. Kacprzyk miał pracować 11 godzin dziennie każdego dnia przez 365 dni w roku.

Jeżeli ktoś się chce nauczyć, to pracuje non-stop – mówił.

Na uwagę, że praca w takim wymiarze godzin nie jest możliwa, Dubois odpowiedział: – Z punktu widzenia fizycznego jest możliwe, bo dyżur polega na tym, że spędza się pewien czas w szpitalu i udziela pomocy wtedy, kiedy trzeba tej pomocy udzielić.

– Proszę zobaczyć, każdy serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze. Śpi, przywożą kogoś, budzi go pielęgniarka i wykonuje zabieg. Jeżeli lekarz nie wykonuje jakichś czynności, odpoczywa – powiedział.

Dubois przyznał, że dochodziło do sytuacji, gdy w czasie dyżuru Kacprzyk bywał na spotkaniach partyjnych czy wywiadach w telewizji.  

– W większości sytuacji były to uzgodnione z ordynatorem wyjścia, takie uzyskałem informacje – zastrzegł adwokat i dodał: – Mój klient w kilku sytuacjach mógł rzeczywiście nietrafnie połączyć działalność publiczną, społeczną z działalnością medyczną.

Afera wokół Szpitala Południowego

Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po publikacjach Zero.pl. Patryk Słowik oraz Jakub Styczyński opisali kulisy działania tamtejszego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, koordynowanego przez Dawida Kacprzyka - młodego lekarza bez ukończonej specjalizacji. Na SOR-ze specjalnymi przywilejami miały cieszyć się osoby związane z Koalicją Obywatelską.

Reklama
Reklama

O pracy w Szpitalu Południowym mówił także we wtorkowej „Godzinie Zero” dr Emil Jędrzejewski.

– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SORze powinien być przeanalizowany – stwierdził były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego.

To on miał informować Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w placówce, a kilkanaście tygodni później stracił pracę.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama