Seria ataków dronowych Ukrainy przeciw Rosji to już wielka ofensywa? Czy ukraińskie drony sparaliżowały Moskwę? – Te uderzenia pokazują Rosjanom coś jeszcze gorszego, bezwładność i bezsilność państwa rosyjskiego. Pokazują to państwo jako mało sprawcze. To podkopało wśród Rosjan wiarę w to, że potrafią osiągnąć cele militarne. Doświadczają wojny, o której uważali że jest gdzieś daleko, a teraz zagląda im przez okno. Jest to podkopanie władzy Kremla, pod względem umiejętności prowadzenia tego typu wojny – mówi w rozmowie z Zero.pl ppłk rez. Maciej Korowaj, analityk wojskowy.

- Były oficer wywiadu wojskowego tłumaczy dlaczego Ukraińcy za cel wybrali centra logistyczne Wildberries
- – Tutaj trzeba zwrócić uwagę na fakt, że uderzenia dronowe mają tę zaletę, że są trudno wykrywalne, trudno zwalczalne przez stosowane przez Rosjan metody – wyjaśnia w rozmowie z Zero.pl pułkownik Korowaj.
- Jak wygląd frontowa logistyka Rosjan? Co wojskowego leżało w magazynach Wildberries? Co z rosyjskimi pociskami balistycznymi?
Michał Bruszewski, Zero.pl: W nocy Ukraina wystrzeliła w stronę Rosji 620 dronów. Kolejny raz. Spłonęła hala Wildberries pod Moskwą, kolejna z ostatniej serii zaatakowanych. Jak to oceniasz?
Ppłk rez. Marek Korowaj: To pokazuje zdolności Ukraińców do długotrwałej ofensywy uderzeniowej w głębię rosyjskiej logistyki. Rażenie elementów gospodarczych, które wpływają na zasilanie potencjału militarnego Federacji Rosyjskiej. To pełna i ciągła presja. Tutaj trzeba zwrócić uwagę na fakt, że uderzenia dronowe mają tę zaletę, że są trudno wykrywalne, trudno zwalczalne przez stosowane przez Rosjan metody. Natomiast wadą jest to, że to są ładunki o małej wielkości. Uszkodzenia zadawane infrastrukturze są niewielkie.
Muszą to więc być regularne ataki, na tyle intensywne by uszkodzenia były stałe. Muszą się regularnie powtarzać, ponieważ Rosjanie rozbudowali system naprawy uszkodzeń, jeśli chodzi o infrastrukturę krytyczną. I te kampanie powietrzne Ukraińców pokazują, że nie jest to wyspowe działanie, ale cała ofensywa. Jest ona prowadzona ponad pół roku. Wcześniej była to presja na infrastrukturę naftową, a teraz na logistyczną, ale także na fabryki produkujące specyficzne części dla armii rosyjskiej.
To sugeruje, że kampania ma dobre podstawy jeśli chodzi o środki materiałowe, te drony są produkowane w takich ilościach, że są w stanie prowadzić wielomiesięczne ataki. Co parę dni mamy fale uderzeń. Ukraińcy mają duże zasoby i zdolności produkcyjne tych środków napadu powietrznego. Mają też świetne targetowanie. To powoduje, że te salwy ukraińskich dronów są na tyle gęste w porównaniu do obrony przeciwlotniczej, która posiadają Rosjanie.
Z kolei w czym Rosjanie mają przewagę?
Jedna uwaga, Rosjanie mają większą przewagę w środkach o większej masie głowic bojowych. Przede wszystkim, mówię o rakietach balistycznych. To one sieją śmierć wśród cywili po ukraińskiej stronie. Natomiast Ukraińcy nie mają takiej jakości w wielkości głowic uderzeniowych, ale mają za to w ilości i precyzji dronów. Wspominałem o tym półtora roku temu, że zbliżamy się do nowego etapu wojny, gdzie kampania uderzeniowo-powietrzna będzie głównym czynnikiem kształtującym ten konflikt.
Uderzenie w instalacje paliwowe, w rafinerie, spowodowały kryzys paliw w Rosji, co zaowocowało długimi kolejkami na stacjach benzynowych. Musi to budzić opór społeczny, wśród Rosjan, a może nie?
Co ze świadomością Rosjan? Te uderzenia pokazują im coś jeszcze gorszego, bezwładność i bezsilność państwa rosyjskiego. Pokazują to państwo jako mało sprawcze. To podkopało wśród Rosjan wiarę w to, że państwo potrafi osiągnąć swoje cele militarne. Rosjanie doświadczają wojny, o której uważali że jest gdzieś daleko, a teraz zagląda im przez okno. Jest to podkopanie władzy Kremla, pod względem umiejętności prowadzenia tego typu wojny i to jest najbardziej erozyjne w rosyjskim społeczeństwie, co może być wykorzystane przez różne siły odśrodkowe.
A ataki na Wildberries? Czy one też są dotkliwe?
Logistyka armii rosyjskiej jest dość specyficzna. Wiele jednostek rosyjskich ma logistykę opartą na rozbudowanym wolontariacie. Głównym rezerwuarem wyposażenia, a szczególnie części do dronów dla jednostek liniowych, jest działalność sieci rosyjskich mikro-przedsiębiorstw. One korzystają właśnie z Wildberries. Nazywa się to „logistyką ostatniej mili” i w to właśnie uderzyli Ukraińcy. Wiele jednostek frontowych opiera się na logistyce komercyjnej i wolontariackiej, to nie są jednostki centralne jak „Rubikon” uzbrojone w skomplikowane drony uderzeniowo-rozpoznawcze, a w drony bliskiego zasięgu z komponentów ściąganych z Chin. Rosja robi to dwutorowo, na niższym poziomie wykorzystywano Wildberries.
W tych halach Wildberries, które widzimy jak płoną mogą być komponenty i części do dronów, detektory i inne wyposażenie?
Nie mogły, a były. Ta logistyka Wildberries była wydajna, bo magazyny miała wszędzie i mogła zaopatrywać armię. Centralnie, z Moskwy, Rosja nie była w stanie wyposażyć oddziały w takie ilości dronów. To dawało elastyczną i szybką logistykę. Wildberries to największa firma logistyczna w Federacji Rosyjskiej. Niszczenie Wildberries to zabieranie tlenu rosyjskiemu frontowi.
Czy takie uderzenia przyspieszą rozejm, czy Putin jest tak impregnowany na ataki, że nic to nie zmieni?
Moim zdaniem to nie przyspieszy rozejmu, bo rozejm oznacza zagrożenie władzy Putina. On będzie tę wojnę przeciągał. Wildberries będzie poturbowane, ale Rosjanie się do tej sytuacji zaadaptują. Ukraińcy nie mają niestety takiej siły, by wykorzystać tę słabość, niszcząc logistykę ostatniej mili, nie mogą zadać finalnego ciosu. Będzie to niewykorzystany sukces. Uderzenia te zahamują, co najwyżej, postępy rosyjskie na froncie, a to zawsze coś. Nie będą mogli prowadzić działań ofensywnych z taką wydajnością jak do tej pory. To ważne.

