Po pierwszej połowie Anglia remisowała z Argentyną. Wynik otworzyli Anglicy w 55. minucie, po czym Argentyńczycy ruszyli do ataku. Wyrównali w 85. minucie, a w 92. strzelili gola na wagę finału mundialu.

- Pierwsza połowa drugiego półfinału mundialu zakończyła się bezbramkowym remisem.
- Anglicy wyszli na prowadzenie w 55. minucie.
- Dali sobie wyrwać z rąk zwycięstwo w końcówce meczu.
- Na zwycięzcę pojedynku czeka w finale Hiszpania, która we wtorek pokonała Francję.
Pierwsza połowa Anglia – Argentyna zakończyła się bezbramkowym remisem, bez żadnego celnego strzału po obu stronach. Widowisko futbolowo słabe, ale bardzo intensywne emocjonalnie – mecz od pierwszych minut miał ostry, wręcz bojowy charakter.
Mundial 2026. Pierwsza połowa w meczu Anglia-Argentyna bez bramek
Już od startu Argentyna narzuciła agresywny styl gry, mocno wchodząc w kontakty z Anglikami (Paredes od razu sfaulował Bellinghama). Sędzia długo tolerował ostre wejścia – pierwsza żółta kartka padła dopiero w 37. minucie dla Andersona za faul na Messim. Później skarcony został też Lisandro Martinez, co dało remis w kartkach.
Bellingham był często faulowany (przez Fernandeza i Molinę), a najciekawszą okazją strzelecką był dalekie uderzenie Enzo Fernandeza w 39. minucie – niecelne, ale najbliższe gola. Poza tym niewiele konkretów: strzały głową Stonesa czy dośrodkowania Jamesa nie przyniosły zagrożenia.
Sędzia doliczył 3 minuty, a końcówka upłynęła na pozycyjnym ataku Anglii bez klarownych sytuacji. Podsumowując: 0:0, zero strzałów celnych, ale sporo napięcia i ostrej gry przypominającej MMA.
Anglicy z golem w 55. minucie
Druga połowa przyniosła znacznie więcej emocji niż pierwsza. Gra ruszyła bez zmian w składach, a w 47. minucie padł pierwszy celny strzał meczu – Julian Alvarez wykorzystał błąd Spence'a i wpadł w pole karne, ale jego mocne uderzenie obronił Pickford.
Przełomem okazała się 55. minuta – Anglia przeprowadziła świetnie rozegraną akcję: Rice zagrał na prawe skrzydło do Rogersa, ten dośrodkował, a Anthony Gordon strzałem z bliskiej odległości pokonał Martineza, dając Anglikom prowadzenie 1:0.
Po objęciu prowadzenia Anglicy przeszli do defensywnego, zorganizowanego stylu gry, koncentrując się na utrzymaniu wyniku. W 58. minucie Spence popisał się znakomitą interwencją, powstrzymując Simeone – akcja świętowana niemal jak gol.
Chwilę później Kane intensywnie pomagał w defensywie, pilnując Messiego, co pokazywało pełne zaangażowanie Anglików w obronę prowadzenia. Argentyna próbowała budować ataki pozycyjne, jednak Anglicy skutecznie zamykali pole karne i ograniczali możliwości podań w niebezpieczne rejony.
W 64. minucie Argentyna dokonała pierwszej zmiany w meczu – Nico Gonzalez zastąpił Leandro Paredesa. Kilka minut później, w 68. minucie, Simeone wywalczył rzut rożny po interwencji Andersona, do którego podszedł mało dziś widoczny Messi.
Jordan Pickford uratował Anglię w 69. minucie, kiedy obronił strzał głową Nico Gonzaleza z kilku metrów. W 84. minucie obronił z kolei strzał z dystansu Enzo Fernandeza.
Bramkarz Anglii okazał się jednak bezsilny w 85. i 92. minucie. Argentyńska nawałnica doprowadziła do wyrównania – Messi przechytrzył obrońców i podał do Enzo na 20. metr. Pickford bez szans przy strzale z dystansu.
Później Anglików uratował słupek, ale w 92. minucie do siatki trafił Lautaro Martinez.
Ostatnie minuty nie zmieniły wyniku. Anglicy próbowali doprowadzić do wyrównania, ale Argentyńczycy się obronili. Messi i spółka meldują się w finale, gdzie czeka na nich Hiszpania.