Reklama
Reklama
Reklama

Argentyna i Brazylia. Dwie skrajnie różne, gospodarcze rewolucje

TYLKO NA

Skrócony czas kontra wydłużony czas. Brazylia jest o krok od redukcji 44-godzinnego tygodnia pracy. Projekt cieszy się poparciem prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy. Z kolei prezydent Argentyny Javier Milei forsuje kolejny pakiet wolnorynkowych ustaw. Wśród nich 12-godzinny czas pracy i ograniczenia roli związków zawodowych. – Typowy południowoamerykański rozstrzał – komentuje w rozmowie z Zero.pl ekspert.

Mercosur summit in Foz do Iguacu
Prezydent Argentyny, Javier Milei, prezydent Paragwaju, Santiago Pena i prezydent Brazylii, Luiz Inacio Lula da Silva. (fot. Juan Pablo Pino / PAP)
  • Brazylia i Argentyna są na etapie uchwalania i implementowania skrajnie różnych ustaw dotyczących gospodarki. Różnice są szczególnie widoczne w kontekście prawa pracy. – Typowe rozedrganie pomiędzy tymi gospodarkami (...) rozstrzał, skrajność – mówi ekonomista, dr Janusz Wdzięczak.
  • Brazylijscy senatorowie zajmą się projektem zakładającym skrócenie czasu pracy przy jednoczesnym zachowaniu wynagrodzeń pracowniczych na tym samym poziomie.
  • Argentyna realizuje postanowienia zatwierdzone w przegłosowanym pakiecie ustaw gospodarczych. Największe kontrowersje budzi wydłużenie czasu pracy do 12 godzin dziennie i osłabienie związków zawodowych.

Brazylijczycy są o krok od dołączenia do grona państw Ameryki Łacińskiej, które skróciły czas pracy. W środę izba niższa parlamentu zatwierdziła poprawkę konstytucyjną zakładającą wprowadzenie 40-godzinnego, pięciodniowego tygodnia pracy. W Brazylii pracuje się także cztery godziny w soboty.

Ta propozycja wywołała duży społeczny entuzjazm. Reformę wspiera prezydent Luiz Inácio Lula da Silva szykujący się do zaplanowanych na październik wyborów prezydenckich. Sam Lula wielokrotnie zachwalał i promował ten projekt. W Brazylii rządzi szeroka centrolewicowa koalicja skupiona wokół partii PT (Partido dos Trabalhadores – Partia Pracujących), której liderem był prezydent. Projekt skracający czas pracy zachwalają związki zawodowe i organizacje pracownicze. Krytyczne jest natomiast środowisko biznesowe.

Brazylijski Kongres odrzucił weto Luli. Wyrok Bolsonaro może zostać skrócony

Reklama
Reklama

„Czy gospodarkę Brazylii już na to stać?”

Zdaniem ekonomisty, dr Janusza Wdzięczaka z Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie obawy środowiska biznesowego w Brazylii nie są bezpodstawne. – Widzimy, że w Brazylii przyjęto socjaldemokratyczny, wręcz socjalistyczny kierunek, który ma pokazywać, że władza będzie zmniejszać czas pracy na rzecz zwiększania jakości życia. Tylko pytanie, czy gospodarkę Brazylii już na to stać. Według mnie jest zbyt wcześnie. W ogóle, regulowanie tego typu jest bez sensu, ponieważ gospodarka brazylijska dynamicznie się rozwija i winna cechować się elastycznością – mówi.  

Obecnie Brazylijczycy pracują 44 godziny tygodniowo: pięć dni po osiem godzin oraz dodatkowe cztery godziny szóstego dnia. Wprowadzenie nowej poprawki zlikwiduje sześciodniowy tydzień pracy bez obniżania wynagrodzeń i ustanowi limit 40 godzin tygodniowo. Zmiany obejmujące 37 mln osób zagwarantują też dwa następujące po sobie dni odpoczynku, sugerowane są soboty i niedziele.

– Ludzie pracujący od poniedziałku do soboty wykonują najcięższą pracę i jednocześnie zarabiają najmniej – powiedział cytowany przez agencję AP deputowany Paulo Pimenta podczas debaty parlamentarnej. – Musimy mieć odwagę i zrobić coś sprawiedliwego – dodał.

„Dla wielu firm będzie to problem”

Poparcie dla projektu pod naciskiem wyborców częściowo wyraziła również opozycja. W parlamencie nie zabrakło jednak krytyków projektu. – Nie obchodzi mnie, że to rok wyborczy. Musimy zachować odpowiedzialność. Dla wielu firm będzie to problem – stwierdził deputowany Kim Kataguiri cytowany przez AP. Polityk przestrzegał, że przedsiębiorcy zaczną zwalniać pracowników i ograniczać zatrudnienie w obawie przed wzrostem kosztów pracy.

Reklama
Reklama

Kluczowym punktem negocjacji był przejściowy okres dla firm. Nowe przepisy zakładają, że przedsiębiorstwa dostosują się do reformy i wprowadzonych zmian w ciągu 14 miesięcy. Część biznesu i polityków opowiadała się za wydłużeniem tego okresu nawet o dekadę.

Dziesiątki ofiar podczas karnawału w Brazylii. Jest bilans służb

Projekt został przegłosowany w izbie niższej parlamentu i trafił do Senatu. Ten nie wyznaczył jeszcze daty głosowania i może wprowadzić poprawki przed ostatecznym zatwierdzeniem zmian przez prezydenta Lulę.

Bolsonaro JR powalczy o prezydenturę

Sytuacja w Brazylii pozostaje napięta z politycznego punktu widzenia. Głównym rywalem Luli w nadchodzących wyborach ma być senator Flavio Bolsonaro – syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który został skazany na 27 lat więzienia za próbę przeprowadzenia zamachu stanu. Bolsonaro junior proponuje alternatywne rozwiązania gospodarcze w oparciu o elastyczny system wynagradzania godzinowego. Pomysł ten zyskał aprobatę środowisk biznesowych.

Reklama
Reklama

Po powrocie do władzy w 2023 r. Lula postawił przede wszystkim na odbudowę programów społecznych, walkę z ubóstwem oraz większą rolę państwa w gospodarce. Jednym z najważniejszych osiągnięć obecnego rządu jest poprawa sytuacji socjalnej części najuboższych Brazylijczyków. Lula rozszerzył programy wsparcia finansowego dla rodzin o niskich dochodach, zwiększył wydatki socjalne i podniósł płacę minimalną. Według danych rządowych ponownie spadł poziom skrajnego ubóstwa i głodu, które wzrosły w czasie pandemii i kryzysu gospodarczego.

Unia Europejska się nie zatrzymuje. Kolejny wielki pakt gospodarczy

Największe reformy w historii 

Argentyna, mimo iż geograficznie bliska, znajduje się na przeciwległym względem Brazylii biegunie, gdy mówimy o reformach gospodarczych. Rząd Javiera Milei przeprowadza bowiem jedną z najbardziej odważnych i budzących emocje reform rynku pracy w najnowszej historii Argentyny. Nowe przepisy, które przeszły już przez parlament, przewidują m.in. możliwość wydłużenia dnia pracy do 12 godzin, ograniczenie kosztów zwalniania pracowników oraz osłabienie pozycji związków zawodowych.

Reklama
Reklama

– Te zmiany są zbyt daleko idące. O ile w Brazylii zbyt socjalistyczne, tu zbyt wolnorynkowe – przekonuje dr Wdzięczak – Argentyna rozwija się dynamicznie i te zmiany napędzą PKB. Pytanie, czy to nie będzie wykorzystane do zbytniego wyzysku ludzi. Widać typowe rozedrganie pomiędzy tymi gospodarkami, typowy południowoamerykański rozstrzał, skrajność. Współczesna ekonomia koncentruje się na tym, że miarą sukcesu jest nie tylko wzrost PKB, ale także rozwój gospodarczy. Wzrost nie musi oznaczać rozwoju. PKB Rosji też rośnie, bo produkują broń, ale jakość życia Rosjan spada – mówi ekonomista.

Prezydent Argentyny od początku swoich rządów zapowiadał głęboką przebudowę państwa i odejście od modelu gospodarczego kojarzonego z peronizmem. Jednym z głównych celów reform stało się prawo pracy, którego podstawy obowiązywały od lat 70. Pakiet zmian obejmuje około 200 artykułów kodeksu pracy. Reforma zakłada zwiększenie elastyczności czasu pracy, ogranicza obowiązkowe dodatki za nadgodziny i daje firmom większą swobodę w organizacji zatrudnienia. Pracownicy będą mogli pracować nawet 12 godzin dziennie, jeśli tygodniowy limit 48 godzin nie zostanie przekroczony.

Rząd przekonuje, że obecne przepisy są przestarzałe i nie odpowiadają współczesnemu rynkowi pracy. Według władz nowe regulacje mają zachęcić firmy do legalnego zatrudniania pracowników, ograniczyć szarą strefę oraz zmniejszyć liczbę kosztownych sporów sądowych między pracownikami a pracodawcami.

Odprawy na raty, łatwiejsze zwolnienia

Reforma przewiduje również ułatwienia przy zwolnieniach oraz zmiany w systemie odpraw. Część świadczeń dodatkowych nie będzie już wliczana do podstawy wyliczania rekompensat dla zwalnianych pracowników. Firmy zyskają też możliwość rozłożenia wypłat odpraw na raty. Kluczowym elementem reformy jest ułatwienie zwalniania pracowników. Powstaje specjalny fundusz finansowany przez firmy, który ma zastąpić część obecnego systemu odpraw. Według ministrów Mileia zmniejszy to koszty zatrudniania i zachęci przedsiębiorców do legalnego zatrudniania pracowników. Krytycy tych rozwiązań przekonują, że w praktyce zwolnienia staną się po prostu tańsze.

Reklama
Reklama

Jednym z najbardziej krytykowanych elementów reformy jest ograniczenie roli związków zawodowych i prawa do strajku. Rząd chce utrzymania minimalnego poziomu usług w sektorach uznanych za kluczowe, takich jak transport, energetyka, edukacja czy ochrona zdrowia, nawet podczas protestów.

Przeciwnicy polityki i zmian prezydenta Argentyny twierdzą, że nowe przepisy faworyzują przedsiębiorców kosztem pracowników i cofają kraj o dekady w kwestii praw socjalnych. W ostatnich miesiącach w Argentynie odbywały się demonstracje oraz strajki generalne przeciwko polityce Mileia.

Zwolennicy reform argumentują, że sytuacja gospodarcza kraju wymaga radykalnych działań. Argentyna od lat zmaga się z kryzysem gospodarczym, wysoką inflacją i rosnącym udziałem pracy nierejestrowanej. Coraz więcej osób utrzymuje się z niestabilnych form zatrudnienia lub pracy dla platform takich jak Uber czy Rappi.

Według oficjalnych danych liczba formalnie zatrudnionych pracowników pozostaje znacznie niższa niż liczba osób pracujących bez umów lub jako samozatrudnieni. Ekonomiści wspierający reformy przekonują, że bez liberalizacji rynku pracy kraj nie będzie w stanie przyciągnąć inwestycji ani tworzyć nowych miejsc pracy.

Opozycja zapowiedziała skierowanie reform forsowanych przez argentyńskiego prezydenta do Sądu Najwyższego. Niezależnie od dalszych sporów politycznych zmiany forsowane przez Mileia są postrzegane jako jeden z największych zwrotów liberalnych w historii współczesnej Argentyny.

Źródła: Zero.pl, AP NEWS, Reuters
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama