Reklama
Reklama
Reklama

Atak nożownika w Jarosławiu. Nowe fakty ws. sprawcy

nozownikkulisy-ig
(fot. Kanał Zero)

W czwartkowy poranek doszło do makabrycznej zbrodni na terenie opactwa benedyktynek w Jarosławiu. Jak napastnik znalazł się w tej miejscowości? Jak przebiegały ostatnie godziny przed tragedią? O tym opowiada reporterka Kanału Zero Monika Krześniak.

  • W czwartek przed południem na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ul. Benedyktyńskiej na Podkarpaciu 31-letni mężczyzna wdarł się na teren kościoła i ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę.
  • Według relacji świadków do ataku doszło przed mszą świętą. Ksiądz, który próbował obezwładnić nożownika, został śmiertelnie ranny. Sprawca został zatrzymany. To 31-letni obywatel Ukrainy. 
  • Dziennikarka Kanału Zero Monika Krześniak dotarła do nowych faktów ws. ataku. – Cała ta historia zaczęła się wieczorem, dzień przed morderstwem – mówi.

31-latek jadąc z Niemiec dotarł wtedy, od strony polskiej, do przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowej. Podczas kontroli paszportowej na jaw wyszedł brak ubezpieczenia OC. Pojazd został zatrzymany przez służby, a na mężczyznę została nałożona kara, której ten nie zamierzał opłacić.

„Przez całą noc nożownik był bardzo pobudzony”

– Przez całą noc nożownik był bardzo pobudzony. Do tego stopnia, że jeden z funkcjonariuszy Straży Granicznej miał się go obawiać – relacjonuje dziennikarka Kanału Zero.

Z powodu nieuiszczenia kary auto obywatela Ukrainy zostało odholowane do Jarosławia. Tam też udał się napastnik. 

Reklama
Reklama

– Sam kierowca został skierowany do busa, którym jechali ludzie wjeżdżający do Polski i około w pół do ósmej opuścił teren przejścia jako pasażer. To zresztą standardowa procedura, gdy funkcjonariusze zabierają komuś samochód – dopowiada.

Atak w Jarosławiu. "Przestrzegałbym przed pochopnym wyciąganiem wniosków"

– Taka osoba jest kierowana busem do Jarosławia, gdzie musi załatwić formalności związane z odzyskaniem pojazdu, a do odebrania auta potrzebne są niemałe pieniądze. Sama kara to 9610 zł. Do tego dochodzi jeszcze opłata za holowanie i parking – dodaje.

O tym, co było dalej, mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz

– Mężczyzna udał się do Jarosławia, znalazł się w pobliżu opactwa sióstr benedyktynek, wszedł na teren klasztoru, a do samego zdarzenia doszło na terenie kościoła i przylegającej do niego kawiarni – powiedziała.

Do ataku doszło w czwartek około godz. 9.30. Pierwsze ciosy miały paść w kawiarence przy kościele, potem napastnik wszedł do świątyni tuż przed mszą. Jeden z księży rzucił się na niego i został śmiertelnie ranny. Policjanci zatrzymali mężczyznę kilkanaście minut po ataku, jeszcze na terenie opactwa.

Przesłuchanie Ihora M. niemożliwe

W piątek przed południem prokuratura poinformowała, że wobec Ihora M. sformułowano zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Śledczy zaznaczyli jednak, że obecny stan psychiczny podejrzanego uniemożliwia mu udział w dalszych czynnościach procesowych.

Reklama
Reklama

Zbrodnia w Jarosławiu. Przesłuchanie Ihora M. niemożliwe

Jak poinformowała na konferencji prasowej w Przemyślu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, biegli psychiatrzy stwierdzili u mężczyzny objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych.

Równolegle prowadzone jest przesłuchiwanie kolejnych świadków zdarzenia.

Śledczy oczekują ponadto na wyniki laboratoryjnych badań krwi podejrzanego, które mogą dostarczyć dodatkowych informacji istotnych dla dalszego postępowania.

Materiał do obejrzenia poniżej: 

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama