Reklama
Reklama
Moto

Okej, chińskie spalinowe auta są naprawdę tanie. Ale dlaczego elektryczne są takie drogie?

Chińskie koncerny motoryzacyjne wzięły szturmem polski rynek, ale zrobiły to przy pomocy tanich, spalinowych aut. Tymczasem w segmencie, w którym mają podobno gigantyczną przewagę, czyli aut elektrycznych, sytuacja wygląda zgoła inaczej. Te auta najczęściej nie są ani tańsze od zachodnich, ani lepsze. Co tu się w ogóle wydarzyło?

Piotr Rodzik
Felieton autorstwa: Piotr Rodzik
05 kwietnia
6 minut
Xpeng G6 to jedno z wielu chińskich aut obecnych na polskim rynku, które rywalizują z Teslą Model Y. (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Reklama

W ostatnich miesiącach jeździłem całkiem pokaźną liczbą chińskich aut, o których można powiedzieć, że każdy z nich ma być tzw. Tesla killerem. Dlaczego akurat Tesla? Bo auta Elona Muska, czego by nie sądzić o tej firmie oraz o nim samym, ciągle są punktem odniesienia dla całej branży.


Reklama

To zdecydowana różnica w porównaniu do aut spalinowych, gdzie rynek jest znacznie bardziej rozproszony. W segmencie aut elektrycznych wszyscy porównują się do Tesli. I to całkowicie zrozumiałe. Tesla na dobrą sprawę wypromowała samą koncept aut elektrycznych. Auta tej marki dalej – mimo spadków sprzedaży – pozostają światowym fenomenem, a Model Y w 2024 r. był najchętniej kupowanym autem na świecie.

Podkreślę – autem, nie autem elektrycznym. Model Y, który sprzedał się wtedy globalnie w liczbie ponad miliona egzemplarzy, przebił nawet szalenie popularne modele Toyoty – RAV4 i Corollę.

2025 r. co prawda nie był już aż tak różowy, ale każdy producent aut elektrycznych chciałby mieć takie sukcesy, jakie Tesla ma problemy. Oczywiście Model Y jest też najpopularniejszym „elektrykiem” w Polsce. Było tak choćby w minionym roku.


Reklama

Każdy chce mieć swoją Teslę

Tak więc wszyscy się z tą Teslą biją i robią to również Chińczycy. Samochodów z Państwa Środka, które łatwo do niej porównać, nawet w Polsce jest od groma. To choćby Xpeng G6 (który jest w ogóle łudząco podobny do Modelu Y), GAC Hyptec HT, BYD Sealion 7 czy nieco większy od pozostałych modeli Leapmotor C10.


Reklama

Absolutnie każdy z tych samochodów można porównać do jakiejś wersji Modelu Y. Bo nawet ich gamy modelowe są tworzone na wzór Tesli. Wspomniany Xpeng G6 jest oferowany w wersjach Long Range i Performance, dziwnym trafem oferują one podobne osiągi jak Tesla Model Y Long Range i Performance.

I tak dalej, i tak dalej.

Raczej nie napiszę testu chińskiego samochodu. Egzamin na dziennikarza jest zbyt trudny


Reklama

Tak się też składa, że jeździłem każdym z wymienionych wyżej aut i mam o każdym z nich mocno wyrobione zdanie. Otóż żadne z tych aut nie jest lepsze od tej przysłowiowej wręcz Tesli. Po prostu nie. 


Reklama

Jednocześnie tylko jedno z nich – Leapmotor C10 – jest odczuwalnie tańsze od porównywalnej Tesli.

I tutaj mam największy zgrzyt. Może zajrzyjmy do cenników.

  • Tesla Model Y RWD – 184 990 zł (ok. 300 KM, dane są przybliżone, bo Tesla nie podaje ich wprost)
  • Tesla Model Y Long Range RWD – 209 990 zł (ok. 300 KM)
  • Tesla Model Y Premium Long Range RWD – 219 990 zł (ok. 340 KM)
  • Tesla Model Y Premium Long Range AWD – 229 990 zł (ok. 450 KM)
  • Tesla Model Y Performance – 269 990 zł (ok. 530 KM)

Reklama

I teraz dla porównania:


Reklama

  • Xpeng G6 RWD Air Standard Rangę – 194 900 zł (252 KM)
  • Xpeng G6 RWD Long Range PRO – 223 900 zł (297 KM)
  • Xpeng G6 AWD Performance PRO – 247 900 zł (487 KM)
  • BYD Sealion 7 Comfort – 219 900 zł (230 kW, czyli ok. 313 KM)
  • BYD Sealion 7 Design – 239 900 zł (390 kW, czyli ok. 530 KM)
  • BYD Sealion 7 Excellence – 247 900 zł  (390 kW)
  • GAC Hyptec HT Elite – 222 900 zł (jedyna dostępna wersja, 244 KM)
  • Leapmotor C10 EV Pro – w momencie pisania tekstu w promocji od 139 575 zł, cena katalogowa 169 575 zł (218 KM)
  • Leapmotor C10 EV ProMax – w momencie pisania tekstu w promocji od 157 900 zł, cena katalogowa 177 900 zł (299 KM)
  • Leapmotor C10 ProMax AWD – w momencie pisania tekstu w promocji od 167 900 zł, cena katalogowa 187 900 zł (598 KM)

Widzicie to? Te samochody nie są tańsze. Właściwie poza Leapmotorem one wszystkie kosztują podobnie do Tesli. Leapmotor C10 rzeczywiście jest tańszy, ale z całego tego grona to „najbardziej prymitywne” auto. Najprostsze, bez wielu opcji, z kiepska nawigacją itd. Możecie zresztą zobaczyć ten samochód na tle Tesli Model Y w moim i Tymona Grabowskiego materiale na Kanale Zero:


Reklama

Nie uwzględniłem w tym porównaniu rozmiarów baterii, ale w tej kwestii wszyscy producenci również oferują w miarę podobne wartości, natomiast ręczę, że Tesla Model Y zużywa najmniej prądu na 100 km. Jej układy są najbardziej wydajne, przekonałem się o tym wielokrotnie.


Reklama

I jeszcze ważne: podałem w porównaniu tylko samochody, którymi po prostu jeździłem. Bo są i inne – w Polsce można kupić np. Geely EX5. I to będzie całkiem podobna historia.

Oczywiście rozumiem też, że są w Polsce inne, tańsze, chińskie auta elektryczne, np. malutki BYD Dolpin Surf. Chodziło mi jednak o porównanie aut z tego samego segmentu. SUV do SUV-a.

Jaka jest więc przewaga Chińczyków w tej materii?

Szczerze – nie wiem. Wychodzi na to, że polski rynek mają podbić auta gorsze od odpowiednika Tesli, wcale nie wycenione lepiej, a do tego problematyczny może być serwis. Ten, który w przypadku Tesli praktycznie nie istnieje, bo to w zasadzie auta bezobsługowe, a z którymi dodatkowo polskie warsztaty i tak się już zapoznały.


Reklama

Ale serio – te auta są po prostu gorsze. Nie oferują lepszego ekosystemu (ładowarki Tesli, czyli Superchargery), mają uboższe systemy multimedialne, a jazda? Wszystkie elektryki jeżdżą podobnie, więc to nieistotne.


Reklama

Bez tego człowieka nie kupisz w Polsce nowego Ferrari. Walizka pieniędzy to za mało

Taktyka wejścia na nasz rynek jest więc po prostu dziwna. Bo o ile cała zagrywka z tanimi spalinowymi autami to precyzyjnie zaplanowana akcja, o tyle auta elektryczne zostały tu po prostu wrzucone na wariata.

Szczerze to jedyne, co mi przychodzi do głowy, to próba wskoczenia na trend przy okazji programu „NaszEauto”. Chińczycy ze swoimi autami elektrycznymi (pomijając te najmniejsze) nie przebili się jednak, kiedy dopłaty rzeczywiście były, a teraz – po zakończeniu programu – będzie im o to jeszcze trudniej.

Oczywiście w grę wchodzą jeszcze obniżki cen. Zobaczymy, kto i ile zejdzie z ceny. Póki co... robi to Tesla. Tuż przed świętami przeceniono w Polsce Model 3.