Reklama

„Umeblował nam wyobraźnię”. Wspomnienie o Chucku Norrisie

Reklama

Zmarł Chuck Norris, amerykański mistrz sztuk walki i hollywoodzka supergwiazda filmów akcji. – On umeblował nam, to znaczy millenialsom, wyoobraźnię. Cały jego wizerunek był związany z tą epoką – wspomina aktora Michał Walkiewicz, dziennikarz kulturalny Zero.pl.

epa12836499-modified
(fot. PAP / EPA)
  • Zmarł Chuck Norris, legendarny aktor najbardziej znany z roli w serialu „Strażnik Teksasu” – poinformowała w piątek jego rodzina.
  • W ten czwartek Norris trafił do szpitala. Kilka dni wcześniej świętował 86. urodziny.
  • – Norrisa charakteryzował przede wszystkim ten przedziwny, magnetyzujący rodzaj żelaznego autorytetu. Miał jedną minę, a i tak rozsadzał ekran charyzmą – wspomina aktora Michał Walkiewicz z portalu Zero.pl.

Reklama

Chuck Norris był kinowym symbolem siły i sprawności. Amerykanin w młodości służył w Siłach Powietrznych USA i tam zaczął ćwiczyć sztuk walki, które później stały się jego znakiem rozpoznawczym na dużym i małym ekranie. Jeszcze w tym tygodniu, kilka dni po swoich 86. urodzinach, legendarny aktor publikował w mediach społecznościowych filmik, na którym boksuje i mówi: „Nie starzeję się. Przechodzę na wyższy poziom”.

Chuck Norris nie żyje. „Każdy film z nim to piękne wspomnienia”

Przełomem dla Norrisa była walka z supergwiazdą kung-fu, Brucem Lee, w filmie „Droga Smoka”. Gigantyczną sławę przyniosła mu za to rola małomównego strażnika z Teksasu, toczącego walkę z handlarzem bronią w filmie „Samotny wilk McQuade”, który stał się pierwowzorem kultowego serialu telewizyjnego „Strażnik Teksasu”. Serial był emitowany przez osiem sezonów i stał się źródłem niezliczonych żartów oraz memów o Norrisie.


Reklama

Legendę kina akcji żegna na portalu Zero.pl Michał Walkiewicz. – Trudno w to uwierzyć. Nie tylko dlatego, że Norris był bohaterem memów o prychaniu śmierci w twarz, ale też z powodu tego, że umeblował nam, to znaczy milenialsom, wyobraźnię. Żyliśmy i wychowywaliśmy się w kraju, w którym odtwarzacz wideo był najważniejszym przedmiotem w domu, a wypożyczalnia kaset – najważniejszym miejscem w mieście. Cały wizerunek Norrisa był związany z tą epoką. „Oko za oko”, „Samotny wilk McQuade”, „Zaginiony w akcji”, „Delta Force”. Każdy film to zajechana kaseta i piękne wspomnienia. O potędze „Strażnika Teksasu” w telewizyjnej ramówce nie ma nawet co gadać – to było przeżycie pokoleniowe – opowiada o Norrisie.


Reklama

Twórcy „Bogów” i „Kuleja” produkują serial o Kwaśniewskich. Reżyser: weszli w oko cyklonu

O legendarnym aktorze rozmawialiśmy też z Grzegorzem Fortuną, badaczem popkultury, kina gatunkowego i autorem książki „Elektroniczny bandyta. Rynek wideo w Polsce okresu transformacji”.

Wyjątkową cechą Chucka Norrisa jako aktora i bohatera było to, że jego postacie prawie zawsze wydawały się sympatyczne. Ja wiem, że to może brzmieć śmiesznie, ale jego postacie rzeczywiście miały taką troszeczkę ludzką twarz. Mimo, że on oczywiście strzelał do bandytów, kopał z półobrotu, to jednak zawsze te postacie się wydawały takie troszeczkę bardziej swojskie niż postacie Stallone'a czy Schwarzeneggera. Ich role były bardziej odległe i jakby niedoścignione – mówi w rozmowie z portalem Zero.pl.

Ekspert opowiedział też, skąd wzięły się słynne memy o legendarnym aktorze.

– Pamiętam, że żarty o nim zaczęły się około 20 lat temu, czyli jednak w czasach, kiedy coś takiego nie było popularne. Jeśli spojrzymy na filmografię Chucka Norisa, było widać, że filmy z jego udziałem są tanie, raczej nie mają budżetu, pomysły fabularne są powtarzalne, a on ciągle kopie wszystkich z półobrotu i nie za wiele z tego wynika. Były wydawane gazetki z żartami o Chucku Norrisie. Wydaje mi się, że memy wzięły się właśnie z tego, że wszyscy aktorzy z najwyższej półki mieli bardzo duży zjazd – z absolutnych szczytów w latach 80. do właśnie takiej drugiej, trzeciej ligi na początku lat dwutysięcznych. Tymczasem Norris, już dość wiekowy, dalej grał mięśniaka kopiącego wszystkich z półobrotu. Jednocześnie miał w sobie pewną poczciwość. Mam wrażenie, że stał się łatwym celem tych żartów, które sam po pewnym czasie zaakceptował i pozwalał na to, żeby je powtarzać, do tego sam się z nich śmiał – kontynuuje Grzegorz Fortuna.


Reklama

Chuck Norris nie żyje. „Miał jedną minę, a i tak rozsadzał ekran”

Michał Walkiewicz porównuje też amerykańskiego aktora do innych legend kina akcji – Sylvestra Stallone’a czy Arnolda Schwarzeneggera.


Reklama

– Myśl, że na tle innych wielkich z epoki, Stallone’a, Lundgrena, Schwarzeneggera, Dudikoffa, Norrisa charakteryzował przede wszystkim ten przedziwny, magnetyzujący rodzaj żelaznego autorytetu. Ludzie śmiali się z Clinta Eastwooda, że miał dwie miny – z kapeluszem i bez kapelusza. Norris miał jedną, a i tak rozsadzał ekran charyzmą. Nie wiem, czy był dobrym aktorem – przez całą karierę bazował właśnie na tej charyzmie i prezencji. Reszta była tylko przypisem – uważa Walkiewicz.

Lubię jego wczesne role, dziś już raczej zapomniane. Wypowiedział w nich łącznie z osiem słów, ale i tak zostawił po sobie piorunujące wrażenie. „Droga Smoka” z Brucem Lee to kawał kina. Ich finałowy pojedynek, rozpoczynany przeraźliwym miauknięciem kota, powinien zobaczyć każdy człowiek, który twierdzi, że interesuje się kinem – podsumowuje dziennikarz Zero.pl.


Reklama