Rząd Danii zapowiedział dołączenie do międzynarodowej misji w cieśninie Ormuz, mającej gwarantować swobodny przepływ tankowców. Jednocześnie z regionu płyną sprzeczne wytyczne dotyczące żeglugi.

- Dania planuje dołączyć do międzynarodowej misji w cieśninie Ormuz.
- Ambasada Danii w Teheranie zostanie ponownie otwarta. Placówka ta pozostawała zamknięta od 10 marca.
- Armatorzy w cieśnienie Ormuz mierzą się ze sprzecznymi wytycznymi dotyczącymi żeglugi.
Trump: Nie będzie opłat za przepłynięcie cieśniny Ormuz. Chyba że my je wprowadzimy
Jak przekazał minister obrony Danii Jeppe Bruus, duński wkład składać się będzie z oficerów sztabowych, tłumaczy, dronów, a także „elementu cybernetycznego”. Bruus nie podał liczby żołnierzy.
Według szefa resortu dyplomacji Larsa Lokke Rasmussena, Dania dołączy do misji pod warunkiem „istnienia jasnego porozumienia między USA a Iranem", a także respektowania przez strony konfliktu prawa międzynarodowego.
Decyzję w tej sprawie będzie musiał jeszcze podjąć parlament – Folketing.
Zarazem MSZ Danii poinformowało we wtorek o ponownym otwarciu duńskiej ambasady w Teheranie. Placówka była zamknięta od 10 marca w następstwie amerykańsko-izraelskim ataku na Iran.
Chaos w cieśninie Ormuz
Jednocześnie z cieśniny Ormuz płyną sprzeczne wytyczne dotyczące żeglugi. Jak informuje „Financial Times”, ruch statków wzrósł, ale Iran ostrzegł, że jednostki mogą zostać ukarane lub zmuszone do zawrócenia, jeśli nie wystąpią o wcześniejsze pozwolenie do Teheranu i nie popłyną blisko irańskiego wybrzeża.
Jednocześnie USA i niektórzy zachodni ubezpieczyciele radzą statkom, aby korzystały ze szlaku chronionego przez amerykańskie siły powietrzne po omańskiej stronie cieśniny.
Sprzeczne wytyczne sprawiły, że armatorzy nie są pewni, czy powinni ryzykować ewentualną interwencję ze strony Iranu, czy zignorować zalecenia ubezpieczycieli i władz USA.
– Właściciele i operatorzy statków znaleźli się w trudnej sytuacji. Jeśli podążą za wskazówkami ubezpieczycieli i władz USA, zbliżając się do Omanu, ryzykują interwencję, zatrzymanie lub potencjalne wrogie działania ze strony władz irańskich – powiedział gazecie S.V. Anchan, prezes amerykańskiej firmy żeglugowej Safesea Shipping.
Mimo to w poniedziałek przez cieśninę Ormuz przepłynęło 35 statków. Stanowi to blisko jedną trzecią przedwojennych transferów.
W połowie czerwca gotowość udziału w zabezpieczeniu cieśniny Ormuz zasygnalizowały Francja, Wielka Brytania, Włochy i Niemcy. O wysłaniu fregaty w region konfliktu zdecydował rząd Holandii. Łącznie wstępną deklarację wkładu złożyło około 20 krajów.