Emocje potrafią zrujnować nawet najlepiej zaplanowany budżet. Presja czasu, strach przed stratą i złudzenie kontroli sprawiają, że ludzie brną w złe inwestycje, przepłacają na zakupach i ignorują sygnały ostrzegawcze. Jak uniknąć katastrofy? W „Zero ściemy” radzi Łukasz Kaca.

- Emocje są jednym z głównych powodów długofalowych strat finansowych, nawet przy pozornie racjonalnych decyzjach.
- Osoby przekonane, że „mają intuicję do pieniędzy”, częściej ulegają iluzji kontroli i są bardziej podatne na błędy inwestycyjne niż ci, którzy zakładają własną omylność.
- Awersja do straty sprawia, że ludzie wolą topić pieniądze niż zaakceptować, że inwestycja się nie powiodła.
Ludzie systematycznie podejmują decyzje finansowe pod wpływem emocji – uważa Łukasz Kaca, doradca biznesowy i negocjator. W programie “Zero ściemy” w Kanale Zero zebrał porady, co robić, by nie dać się ponieść emocjom i nie stracić oszczędności.
Nie chcemy doświadczyć straty, podejmujemy złe decyzje
Według Kacy jednym z najpoważniejszych mechanizmów, które prowadzą do strat, jest awersja do straty. Strata jest przez naszą głowę odbierana jak realny ból, dlatego robimy bardzo wiele, by jej uniknąć.
W praktyce oznacza to trzymanie stratnych inwestycji z nadzieją, że „jeszcze się odbiją”, zamiast zaakceptować porażkę i ograniczyć dalsze straty. To właśnie w tym momencie, jak podkreśla, często zaczyna się topienie coraz większych pieniędzy.
Kaca zwraca też uwagę na błąd zakotwiczenia. Po zakupie akcji, mieszkania czy nawet zwykłego telefonu, cena zakupu staje się punktem odniesienia. Od tego momentu trudno spojrzeć na sytuację obiektywnie i ocenić realną wartość rynkową. Emocjonalne zaangażowanie sprawia, że przestajemy widzieć szerszy kontekst i skupiamy się na jednej liczbie, która wcale nie musi mieć już znaczenia.
Zysk to moja zasługa. Strata? Tu winni są gdzie indziej
Kolejną pułapką jest efekt potwierdzenia. Gdy już podejmiemy decyzję finansową, nasza głowa zaczyna selekcjonować informacje tak, by utwierdzać nas w przekonaniu, że zrobiliśmy dobrze. Sygnały ostrzegawcze są bagatelizowane, a krytyczne opinie odrzucane. W efekcie nawet wyraźne znaki, że inwestycja jest nietrafiona, nie skłaniają do zmiany decyzji.
W programie pojawia się również temat iluzji kontroli. Gdy inwestycje przynoszą zyski, przypisujemy je własnym umiejętnościom i planowi. Gdy pojawiają się straty, winni są inni: rynek, politycy, okoliczności. Taki sposób myślenia utrudnia wyciąganie wniosków i sprawia, że te same błędy są powtarzane.
Jak się bronić przed złymi decyzjami? Zapisuj, jak się czujesz
Kaca ostrzega też przed tzw. efektem ślepej plamki. Większość ludzi uważa, że błędy poznawcze dotyczą innych, ale nie ich samych. To przekonanie jest szczególnie groźne w finansach, bo blokuje zdolność do krytycznego spojrzenia na własne decyzje i sprzyja nadmiernej pewności siebie.
Jak się przed tym bronić? Kaca radzi, by zakładać własną omylność i traktować emocje jak złego doradcę. Warto ustalać twarde limity finansowe na chłodno, jeszcze przed zakupem czy inwestycją, oraz odkładać decyzje w czasie, jeśli towarzyszą im silne emocje.
Pomocne może być także zapisywanie ważnych decyzji finansowych wraz z informacją o stanie emocjonalnym w momencie ich podejmowania. Z czasem pozwala to dostrzec powtarzające się schematy i błędy, które realnie kosztują pieniądze.