- W okresie wakacyjnym tysiące polskich kierowców rusza z Polski do Chorwacji, w okolice miast Split czy Makarska. W zależności od miejsca startu z Polski mają do przejechania nawet ponad 1400 km.
- Wśród kierowców nie brakuje opinii, że taką trasę da się pokonać bez noclegu i tym sposobem zaoszczędzić sobie dzień urlopu. Nocleg najczęściej pojawia się w drodze powrotnej.
- Niektórzy eksperci mówią, że tak długa trasa bez odpoczynku to fatalny pomysł. Jako osoba, która zrobiła wiele długich tras i to niezbyt szybkimi samochodami, mam zupełnie inne zdanie.
1116 km 45-konnym samochodem z 1984 r. – to chyba była moja najbardziej wymagająca trasa w życiu, a prowadziła z Wrocławia do Lejdy w Niderlandach. Przejechałem ją z kilkoma krótkimi odpoczynkami, a potem wysiadłem i poszedłem szukać czegoś do jedzenia. W zeszłym roku dojechałem bez noclegu z Warszawy do Frankfurtu nad Menem, a w 2019 r. – z Warszawy przez Kraków i Wrocław nad jezioro Como. A to tylko ułamek długich tras, jakie zrobiłem bez noclegu. Dlatego gdy czytam o tym, że trasa z Polski do Chorwacji „na strzał” to samobójstwo, albo i coś gorszego – trochę chce mi się śmiać.
Jeszcze Niemcy nie zginęły. Tak wygląda odpowiedź na szturm chińskich elektryków
Poczytałem mnóstwo forów i porozmawiałem z osobami, które do Chorwacji pojechały
Dominuje jedna opinia: możesz śmiało dojechać na miejsce bez noclegu, jednak w drodze powrotnej nocleg przeważnie się przyda. Wynika to z nastawienia – na miejsce chcesz dojechać jak najszybciej, nie tracąc już dni urlopu, ale gdy wracasz – jesteś rozleniwiony/a po dwóch tygodniach na plaży i nie chce ci się pędzić przez kilkanaście godzin bez zatrzymywania. Możemy więc przyjąć, że w tym artykule jest mowa o podróży „do Chorwacji na strzał”, a nie „z Chorwacji do Polski na strzał”.
Po pierwsze: czy jechać w nocy?
Jazda w nocy ma swoich zatwardziałych zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi powiedzą: dużo mniejszy ruch, dużo mniejszy stres. Wyjeżdżasz o 21.00, około 3-4 w nocy robisz małą przerwę na godzinę snu i dalej naprzód. Będziesz na miejscu o 9-10 rano. To brzmi jak świetny plan, pod warunkiem że na miejscu masz już gdzie się położyć i to odespać, bo w większości hoteli doba zaczyna się o wiele później niż o 10 rano.
Można się zgodzić, że jazda nocą będzie szybsza i płynniejsza, a ryzyko korków znikome, ale jednak trudniej utrzymać koncentrację – zwłaszcza po drugiej w nocy zaczynamy naturalnie przysypiać i trzeba wlewać w siebie napoje energetyzujące, czego już na serio nie polecam. Noc ma jednak jeszcze jedną zaletę: jest nieporównywalnie chłodniej, nie trzeba ciągle jechać z wysuszającą powietrze klimatyzacją.
Jazdę w nocy można rozważyć, gdy:
- jesteśmy ogólnie „nocnymi markami” i nie przeszkadza nam siedzenie do późna;
- jedziemy z małymi dziećmi, które i tak śpią w samochodzie podczas jazdy – to niech śpią w nocy, a nie w dzień;
- trafiliśmy na falę upałów, która czyni podróż w słońcu nieznośną;
- a przede wszystkim, jeśli mamy kogoś, kto pomoże nam utrzymać uwagę podczas jazdy lub ewentualnie nas zmieni, gdy potrzeba drzemki przyciśnie nas mocniej.
Gdybym miał wybierać, wybrałbym opcję z wyjazdem nad ranem
Pobudka o 4:30 i ruszamy – wtedy początek podróży w lecie jest już za dnia, ale jeszcze przy małym ruchu. Trudniej zaczyna się robić ok. 8-9 rano, ale wtedy tempo podróży nieco zwalnia, zwłaszcza gdy słońce stoi najwyżej i mamy nieznośny upał (gdy to piszę, w Chorwacji jest 16 stopni i kropi deszcz). Robimy sobie dłuższy odpoczynek w godzinach południowych i potem ruszamy dalej. Oczywiście jeśli jedziemy spod Szczecina to czas dojazdu będzie zupełnie inny niż dla startujących z Cieszyna, ale nadal jest to trasa do wykonania w jeden dzień.
No chyba, że ruszasz w sobotę i do Chorwacji wjedziesz w niedzielę rano, trafiając na największe korki. Kierowcy na forach potwierdzają, że najgorszy jest odcinek końcowy, przez Chorwację i często opłaca się zrobić sobie nocleg w Słowenii, gdzie jest względnie tanio, a następnego dnia do przejechania zostaje kilkugodzinna trasa wzdłuż Adriatyku. Niektórzy wybierają przystanek na zwiedzanie Wiednia – to też niezła opcja. Można przyjąć, że jedna noc na trasie będzie kosztowała ok. 100 euro dla czterech osób, czyli niewiele jak za możliwość wyspania się w cywilizowanych warunkach.
Którędy jechać?
Większość osób jedzie przez Czechy, Austrię i Słowenię, ale nie brakuje opinii, że lepiej wybrać trasę bardziej na wschód – przez Słowację i Węgry. Austria to kraj bezpieczny i czysty, ale nie ma w nim szans na wysoką prędkość „przelotową”, ponieważ na drogach jest wiele przebudów, a także liczne fotoradary. Realnie można tam jechać 100 km/h, a i to nie wszędzie. W Czechach trzeba mieć winietę na autostradę, a że zwykle wyjazdy wakacyjne są zaplanowane na długo wcześniej – można ją zamówić przez oficjalną czeską stronę dalnicka.cz. Jednodniowa winieta kosztuje 80 zł, 30-dniowa – 149 zł (najbardziej opłacalna). W samej Chorwacji wielkiego wyboru trasy już nie ma.
Kierowcy chwalą się wynikami, ale lepiej im nie wierzyć
Na grupach w rodzaju „Polacy w Chorwacji” znajdziemy kwieciste opisy tras, gdzie ktoś rzekomo jechał 200 km/h przez 3 godziny albo dojechał ze Splitu do Krakowa w mniej niż 10 godzin. Inni twierdzą, że dojechali o dwie godziny szybciej niż pokazywała im nawigacja. Internet przyjmie wszystko i na wszelki wypadek nie ma co w to wierzyć. Za granicą Polacy jeżdżą najczęściej przepisowo ze względu na wyższe prawdopodobieństwo mandatu, więc czasu przejazdu nie da się jakoś znacząco zmniejszyć. Jeszcze niedawno bardzo opłacało się natankować do pełna przed opuszczeniem Polski, ale po zakończeniu programu CPN nie jest to już tak opłacalne. Znalazłem nawet wątek, gdzie opisywano dojazd do Chorwacji „o kropelce” i chwalono się spalaniem z całej trasy na poziomie 4,5 l/100 km. To jak najbardziej możliwe, choć radzę nie przekraczać 100 km/h.
Podsumowanie
Każdy człowiek ma inne predyspozycje do prowadzenia pojazdu, więc nie da się powiedzieć czy trasa do Chorwacji „na strzał” jest zawsze dobrym lub złym pomysłem.
Jeśli jedziecie z południa Polski, bez dzieci, możecie zmieniać się za kierownicą i nie morzy was sen już o 22.00 – można pojechać przez noc. Jeśli jednak ruszacie z północy kraju, z dziećmi i do tego jeszcze w upale, a kierowca jest tylko jeden – zróbcie sobie przystanek z noclegiem po drodze, najlepiej w jakiejś austriackiej lub węgierskiej miejscowości. Najważniejsze, żeby nie dawać wiary absurdalnym wynikom z internetu, bo wakacje to nie wyścig Le Mans i nie ma znaczenia, kto dojedzie pierwszy. Powiem wam w tajemnicy, że do Chorwacji można jechać nawet trzy dni i po drodze zwiedzać Europę – na miejscu nikt nie sprawdza jak długo jechaliście.

