Reklama
Reklama
Biznes

Patriotyzm Tuska. Realna zmiana czy chwilowa fanaberia?

Rząd zapowiada zwrot ku „polskości” w zamówieniach publicznych, stawiając na krajowe firmy i narodowy interes gospodarczy. Pytanie, czy to trwała zmiana filozofii państwa, czy jedynie polityczna korekta wizerunkowa Donalda Tuska?

Mateusz Perowicz
Felieton autorstwa: Mateusz Perowicz
Dzisiaj 05:59
13 min
Premier Donald Tusk na konferencji prasowej w siedzibie KPRM w Warszawie. (fot. Radek Pietruszka / PAP)

Reklama

TYLKO NA

Ma być polsko! Premier wraz z ministrem aktywów państwowych ogłosili w połowie kwietnia 2026 r. rewolucję w podejściu całej administracji do zamówień publicznych. Priorytetem ma być wsparcie krajowych firm. Poza pytaniami o to, czy to w ogóle realne, należy się głębiej zastanowić, na ile to szczera intencja, a na ile polityczna, marketingowa zagrywka. Premier Tusk jest bowiem patriotą od niedawna.


Reklama

Polski symbol we włoskich barwach

Jak było do tej pory? W grudniu 2025 r. ruszył pierwszy przetarg na Kolej Dużych Prędkości (KDP). Zaczynamy od 13‑kilometrowego fragmentu linii kolejowej nr 85 na odcinku Katowice – węzeł lotniskowy. Czy w budowie wezmą udział polskie firmy? Raczej nie. Słychać alarmistyczne tony, że samodzielny udział polskich firm w przetargu jest praktycznie niemożliwy.

Spółka Centralny Port Komunikacyjny tłumaczy, że celowo postawiła wymagania tak wysoko, aby budowa Kolei Dużych Prędkości w Polsce nie zaczęła się od „jakiegoś blamażu”. Jak przekonuje spółka, ta inwestycja może posłużyć krajowym firmom do zdobycia doświadczenia. Bo przecież będą inne przetargi – budowa KDP rozpisana jest na lata. Brzmi nawet rozsądnie. Tylko szkoda, że nie pozwoliliśmy polskim firmom na zdobywanie tego doświadczenia w innych, mniejszych przetargach w poprzednich latach.


Reklama

Symbolem dużych prędkości na polskich torach miał być pociąg Pendolino. Włoskie maszyny wjechały na polskie tory w 2014 r., a umowę podpisano w 2011 r. Premierem był wówczas Donald Tusk. Zakup włoskich pociągów był szeroko krytykowany, a Najwyższa Izba Kontroli uznała ten ruch za niegospodarność.


Reklama

Świat kryptowalut rządzi się własnymi prawami. Możesz tylko ograniczać ryzyko

Wówczas też pojawiały się głosy, że taka umowa nie wspiera polskiego przemysłu kolejowego. Zamiast postawić na produkcję krajową, wybraliśmy rozwiązanie z Włoch, które było niedostosowane do krajowej infrastruktury. Już wówczas mogliśmy postawić na krajową produkcję i modernizację torów z udziałem polskiego kapitału.

Wielkim motorem napędowym dla polskich firm było też Euro 2012, jeden z flagowych projektów poprzednich rządów Donalda Tuska. Przecież 130 mld zł wpompowane w inwestycje publiczne w tamtym okresie przysłużyło się polskiemu biznesowi. Otóż nie! Firmy odpowiedzialne za budowę Stadionu Narodowego – PBG i Hydrobudowa – ogłosiły upadłość jeszcze przed rozpoczęciem Euro. To samo spotkało firmy budujące autostrady: DSS czy POLDIM.


Reklama

Będą kolejne bankructwa firm budujących na Euro 2012. Jest bardzo prawdopodobne, że dużo firm upadnie. To wynika po pierwsze z tego, że przegrzana jest koniunktura, a po drugie, że duża fala inwestycji publicznych, która już jest za nami, nie doprowadziła do nagromadzenia kapitałów w tych firmach. Wręcz odwrotnie – doszło do tego, że firmy te realizują dziś kontrakty, dokładając do nich, ponieważ oferty były zaniżone.

Komentował w czerwcu 2012 r. Jan Filip Staniłko, ekspert ds. gospodarki.


Reklama

Może dziś nie byłoby obawy o „blamaż” z udziałem polskich firm, gdyby dekadę wcześniej stworzono im warunki do rozwoju rozsądną polityką przetargów publicznych?

Dziś dużo mówi się o obronności i wzmacnianiu krajowej produkcji. Kolejną szeroko krytykowaną decyzją zakupową poprzedniego rządu Tuska były francuskie śmigłowce Caracal. Głównym powodem krytyki były fabryki śmigłowców w Świdniku i Mielcu, które mogły zrealizować zamówienie.

Dziś, pomimo wielkich zapowiedzi zbrojeniowych, z polskich fabryk płyną niepokojące sygnały. Na rządowe zamówienia wciąż czeka Fabryka Broni „Łucznik” w Radomiu oraz H. Cegielski‑Poznań S.A. W Poznaniu mówi się już nawet o strajku.


Reklama

Polskie firmy zbrojeniowe są za to „docenione” przez Agencję Uzbrojenia, która w latach 2022–2025 naliczyła 420 mln zł kar umownych. Z tego ponad 360 mln zł zostało nałożone na podmioty z… Polski. 59 mln zł kar zostało nałożone na kontrahentów zagranicznych, pomimo faktu, że te firmy realizują o wiele większe kontrakty niż krajowi producenci.


Reklama

Co więcej, w przypadku współpracy z firmami amerykańskimi w ogóle nie ma możliwości nałożenia kar umownych. Amerykanie o to zadbali. Taka firma nie musi się więc o to martwić i może oferować niższe ceny w przetargach. Nie musi też gromadzić kapitału na potencjalne kary i może go inwestować w rozwój. To nie są uczciwe warunki konkurencji, a już na pewno nie jest to wsparcie polskich firm.

Warto wspomnieć też o InPoście. W 2014 r. rządowa instytucja nie podpisała z InPostem umowy, pomimo wygranego przetargu. Nie doszło do tego nawet po dziewięciu korzystnych dla Rafała Brzoski orzeczeniach sądu. Jego firma stanęła na skraju bankructwa. To smutne, że Donald Tusk nie docenił InPostu, gdy był polską, innowacyjną firmą, i współpracuje z Rafałem Brzoską dopiero teraz, gdy jego firma stała się już, niestety, częścią zagranicznego koncernu.

Donald Tusk prowadzi więc patriotyczną politykę zamówień publicznych od niedawna. Pytanie, czy jest to realna zmiana całego środowiska Platformy Obywatelskiej, czy może chwilowa zagrywka polityczna?


Reklama

Prince Polo i śledzie

„Pamiętajcie: nie tankujemy na Orlenie!” – grzmiał na portalu X Adam Szłapka, minister ds. Unii Europejskiej w latach 2023–2025, a obecnie rzecznik rządu. Wielkim krytykiem Orlenu był też Michał Szczerba, ale przestał nim być, gdy jego formacja polityczna przejęła kontrolę nad firmą. Patriotyzm chyba nie powinien zaczynać się w momencie, gdy masz z tego profit?


Reklama

ETS2 nadchodzi wielkimi krokami. Czy kierowcy w Polsce to udźwigną?

Należący do Platformy Obywatelskiej prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, zachwalał w mediach społecznościowych śledzie. Niestety nie polskie, bo te należące do firmy Lisner, która niedawno przejęła polską firmę Graal.

Z pewnością w Wielkopolsce znajdą się polscy pracodawcy, ale oni nie doczekali się takiej reklamy. Wdzięczny jest też z pewnością zagraniczny koncern Mondelēz International, który w 1993 r. przejął zakłady Olza produkujące Prince Polo, zachwalane publicznie zarówno przez Donalda Tuska, jak i Rafała Trzaskowskiego.


Reklama

Obecny prezydent Warszawy to dobry przykład na to, jak zmieniło się podejście polityków Platformy Obywatelskiej do patriotyzmu gospodarczego. Gdy w 2020 r. w redakcji Klubu Jagiellońskiego pytaliśmy wszystkich kandydatów na prezydenta o patriotyzm gospodarczy, Rafał Trzaskowski odpowiedział tak:


Reklama

Jesteśmy częścią unijnego rynku, nie możemy wprowadzać przepisów, które dyskryminowałyby firmy z innych krajów Unii. [...] Dyskusja o »narodowości« kapitału jest akademicka. Liczą się miejsca pracy, lokalizacja, miejsce opodatkowania. Bardzo podoba mi się koncepcja »patriotyzmu gospodarczego«, sam preferuję kupowanie polskich produktów. Ale ona ma sens wtedy, gdy wynika z dobrowolnych, przemyślanych wyborów samych konsumentów, a nie z nakazowo-rozdzielczej polityki państwa.

Trochę się zmieniło. Narodowość kapitału nie jest już akademicka. Zapraszam na stronę Rafała Trzaskowskiego, która wali po oczach patriotyzmem gospodarczym: https://trzaskowski.pl/moj-plan-na-polske/patriotyzm-gospodarczy.

W pierwszym zdaniu na tej stronie możemy przeczytać: „Wspieranie polskich przedsiębiorców”. To dobrze, że prezydent Warszawy zmienił zdanie i stawia dziś na polski kapitał. Cieszy również fakt, że minister aktywów państwowych, ze wsparciem premiera, prowadzi dziś „nakazowo-rozdzielczą” strategię local content. Pytanie tylko, czy to realna zmiana mentalności obozu liberalnego, czy tylko polityczna strategia?


Reklama

Są przesłanki, że jednak to drugie. Mimo ofensywy patriotycznej Rafała Trzaskowskiego miasto stołeczne Warszawa, którego jest prezydentem, nadal trzyma pieniądze w niepolskim banku. Głównym operatorem bankowym miasta jest podmiot zarządzany przez zagraniczny kapitał.


Reklama

Platforma Obywatelska sprawuje władzę w większości sejmików województw i w wielu dużych miastach. Skoro rząd przedstawił już klarowne kryteria local content, można ich użyć do przeanalizowania zamówień publicznych samorządów, by sprawdzić, które miasto realnie działa w myśl rządowej, patriotycznej strategii. Jeśli Platforma na serio idzie w patriotyzm, to należy się chyba spodziewać wielkiej polonizacji zamówień publicznych na odcinku samorządowym? Nie jest to takie pewne.

Prominentnym politykom Platformy zdarzało się bowiem drwić z patriotyzmu gospodarczego. 10 lat temu uruchomiliśmy projekt społeczny w formie aplikacji na smartfony pod nazwą „Pola. Zabierz ją na zakupy”. Aplikacja pomaga znaleźć w sklepie polskie firmy i polskie produkty. Wystarczy zeskanować kod kreskowy wybranego produktu, by dowiedzieć się, czy jest polski.

Za jej pomocą zeskanowano już 14 mln produktów. Wydawać by się mogło, że takie prospołeczne narzędzie zwiększające świadomość konsumencką nikomu nie wadzi. Otóż nie. Gdy komunikowaliśmy o wersji 2.0 naszej aplikacji, spotkaliśmy się z niespodziewaną krytyką.


Reklama

Radosław Sikorski napisał nam, wtedy jeszcze na Twitterze, że „nacjonalizm szkodzi zdrowiu”. „To się dzieje naprawdę? Powiedzcie mi, proszę, że nie” – dworował z kolei Bartłomiej Sienkiewicz. „Już nawet oni zauważają skutki zmian klimatycznych. Polskie plantacje kawy – to brzmi nawet dumnie” – dodawał Marek Belka.


Reklama

Pisaliśmy wówczas, że z naszą aplikacją można znaleźć nawet polską kawę. Był to hasłowy wyraz idei podmiotowej polskiej gospodarki. Takiej, w której polskie firmy przesuwają się wyżej w łańcuchach marż i stają się rozpoznawalne w świecie. Po czasie okazało się, że nie należy szydzić z polskiej kawy.

AI podpowiada, że Polska jest znaczącym, piątym co do wielkości eksporterem kawy palonej w Europie, odpowiadającym za ok. 5,7 proc. unijnego wywozu. W 2023 r. wyeksportowaliśmy ponad 71 tys. ton kawy, głównie dzięki rozwiniętemu sektorowi palarni, które importują ziarna zielone i przetwarzają je na kawę paloną.

Nasze palarnie zdobywają też globalny zasięg. Polskie firmy kawowe eksportują swoje produkty już do ponad 40 krajów na całym świecie. Pijąc świetną kawę w kawiarni w Pradze, Berlinie czy nawet w Londynie, możemy się bezpiecznie założyć, że ziarna wypalono właśnie nad Wisłą – informuje InnPoland.


Reklama

Chyba o to właśnie chodzi? O to, by sprzedawać na międzynarodowych rynkach gotowy, przetworzony produkt, np. kawę. W polskiej kawie nie ma więc nic śmiesznego. Tak samo jak w polskiej czekoladzie. Z aplikacją Pola bez trudu da się taką znaleźć, a globalnie też jesteśmy w tym mocni.


Reklama

W 2024 roku Polska była trzecim światowym eksporterem słodyczy czekoladowych, za Niemcami oraz Belgią. Wartość polskiego eksportu wyniosła 3 mld euro, o 19 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2023 i według danych International Trade Centre (ITC) stanowiła ok. 7 proc. światowego eksportu, który w 2024 roku oszacowano na 41 mld euro. Polskie wyroby czekoladowe były obecne w 140 krajach na całym świecie – czytamy na portalu Trade.gov.pl.

Niemcy i Belgowie robią z tego element swojej mocarstwowej tożsamości, a my niestety będziemy dworować, że przecież kakaowce w Polsce nie rosną. Trudno się dziwić takim komentarzom, skoro przykład idzie z góry.

Polityczny kameleon

Przygotowana przez Ministerstwo Aktywów Państwowych koncepcja local content wygląda naprawdę dobrze. Ciężko jednak uwierzyć, że to realna zmiana całej, liberalnej przecież partii. Ekonomiczny guru tego obozu, Leszek Balcerowicz, odniósł się do koncepcji local content lakonicznie i ironicznie. Ciężko sobie bowiem wyobrazić, że tak gorący zwolennik liberalizacji gospodarki miałby nagle popierać jej polonizację.


Reklama

Warto przypomnieć, że szczegóły na temat local content mieliśmy, według zapowiedzi, poznać już na początku marca na konferencji w Szczecinie. Ale nie poznaliśmy. W kuluarach mówi się, że to ze względu na premiera, który chciał włączyć się w temat i być obecny na ogłoszeniu szczegółów.


Reklama

Dlatego projekt zwodowano ponad miesiąc później w obecności prezesa Rady Ministrów. Donald Tusk nie był bowiem zaangażowany w projekt od razu. Wyglądało to tak, jakby chciał podłączyć się pod pachnący sukcesem program MAP.

Wpisuje się to w szerszą strategię premiera, który sukcesywnie odbiera prawicy paliwo, rozmontowując największe prawicowe strachy i zarzuty pod adresem jego partii. Agnieszka Holland nie kręci „Zielonej Granicy 2”, Michał Szczerba i Dariusz Joński nie szturmują ponownie kordonu służb mundurowych.

Zapora na granicy z Białorusią nie będzie zdemontowana – nie tylko będzie większa i solidniejsza. Lepiej! Powstaje właśnie druga zapora! Przypomnijmy sobie sceny z uszczelniania granicy przez PiS, a później przyjmijmy do wiadomości, że rząd PO przeznaczy na modernizację tego, co zbudował PiS, 1,8 mld zł.


Reklama

Pamiętacie lament na temat fuzji Orlenu z Lotosem? Albo skandal z przejęciem Polska Press przez Orlen? Ktoś dziś planuje to cofać? Skądże! Wspomniana już konferencja z udziałem MAP w Szczecinie była organizowana przez wciąż należącą do Orlenu… Grupę Polska Press!


Reklama

Kasowania 800+ i 14. emerytury też oczywiście nie będzie. Z hucznego sprzeciwu wobec budowy CPK w kampanii wyborczej pary wystarczyło tylko na zmianę nazwy projektu na Port Polska.

Tusk prowadzi dziś politykę kontynuacji, bo zrozumiał, że PiS dobrze rozpoznał oczekiwania Polaków, a władzę stracił nie przez błędne odczytanie nastrojów społecznych, tylko głównie przez przeważający negatywny ładunek wizerunkowy. Aby utrudnić prawicy powrót do władzy, PO odbiera jej narrację.

Miała być tęczowa, uśmiechnięta, otwarta Polska, a jest patriotyzm gospodarczy, mur na granicy i rządowy program produkcji amunicji. Stare prawicowe kalki o multikulti i podległości wobec Berlina nie mają zastosowania. Pytanie tylko, czy to realna metamorfoza całego obozu politycznego PO, czy może tylko polityczny majstersztyk Tuska, który przyprawia partyjnych kolegów o zgrzytanie zębów?


Reklama

Źródło: Zero.pl
Mateusz Perowicz
Mateusz PerowiczEkspert ds. patriotyzmu gospodarczego Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego - autor zewnętrzny