– To nie jest jedyny przypadek kradzieży pensji w Polsce – tak w Porannej Rozmowie Zero Adrian Zanberg, współprzewodniczący Partii Razem, skomentował czwartkową rozmowę Krzysztofa Stanowskiego z popularnym podcasterem Żurnalistą. Chodzi o dług, jaki twórca internetowy ma wobec byłego pracownika. Polityk ocenił także, że za problemy publicznej służby zdrowia rachunek polityczny zapłaci większość rządząca. – I słusznie, bo polityka nie może opierać się na bezczelnym kłamstwie – podsumował.

- W Porannej Rozmowie Zero Adrian Zandberg skrytykował sposób egzekwowania prawa pracy w Polsce.
- Odniósł się także do kwestii ewentualnej współpracy Razem i Konfederacji.
- Skrytykował również rząd za obecną sytuację w publicznej ochronie zdrowia.
Prowadzący Poranną Rozmowę Zero Grzegorz Sroczyński nawiązał do czwartkowego wywiadu Żurnalisty, czyli Dawida Swakowskiego, z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero. – Jak to możliwe, że ktoś, kto zarabia 250 tys. miesięcznie ma problem z zapłaceniem 400 zł swojemu dawnemu pracownikowi? – pytał Sroczyński.
– To nie jest jedyny przypadek kradzieży pensji w Polsce – odpowiedział Andrian Zandberg. – Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Jeżeli ktoś umawia się na pracę, a później za tę pracę z premedytacją nie płaci, to jest po prostu kradzież pensji – podkreślił.
Zdaniem współprzewodniczącego Partii Razem do takich sytuacji dochodzi, ponieważ pracodawcy mogą liczyć na bezkarność. Pracownicy w Polsce mogą dochodzić swoich praw w inspekcji pracy, a potem w sądzie. – Ale nasze sądy pracy są tak przeładowane sprawami, że się latami czeka na sprawiedliwość – powiedział Zandberg.
Żurnalista pokazał twarz w Kanale Zero. To koniec anonimowości?
Polityk zwrócił też uwagę na „ogólny problem podchodzenia z przymrużeniem oka do prawa pracy w Polsce”. – On się bierze z tego, że państwo polskie powiedziało, że będzie stało na straży zasad, a potem na straży tych zasad zwyczajnie nie stoi – mówił.
Poseł przypomniał też, że w sobotę zacznie się strajk ostrzegawczy w sieci Dino. Sprawa dotyczy m.in. zwolnienia kierowniczki sklepu, która wystąpiła w obronie warunków pracy swoich podwładnych. Zdaniem Zandberga ta sytuacja to „sygnał, który państwo polskie wysyła do ludzi, którzy chcą upomnieć się o swoje elementarne prawa”.
– To znaczy, jeżeli chcesz walczyć, to musisz być gotów na to, żeby bardzo długo poczekać na sprawiedliwość – ocenił.
– To jest bardzo zły sygnał, który państwo polskie wysyła też do różnego rodzaju nieuczciwych pracodawców, którzy łamią zasady. To znaczy, mówi im: słuchajcie, te zasady są z przymrużeniem oka – podsumował polityk Razem.
Razem z Konfederacją?
Grzegorz Sroczyński pytał także Zandberga o jego niedawne słowa dotyczące zmian w konstytucji i sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o wypowiedź: „Będziemy czekać aż do momentu, kiedy będzie wystarczająco liczny klub parlamentarny Razem i wystarczająco liczny klub parlamentarny Konfederacji, żeby zrobić to, co konieczne”.
Zandberg przyznał, że powiedział to trochę „ironicznie”, ale „nie mówi o jakichś wielkich zmianach konstytucyjnych, tylko o tym, żeby zresetować trybunały”.
Prowadzący zapytał, czy partia Razem łatwiej porozumiałaby się z Konfederacją niż z PiS i KO. – Marzę o tym, żebyśmy w polityce przestali zastanawiać się, kto z kim ładniej wygląda na obrazku. A żebyśmy rozmawiali o tych sprawach, które są do rozwiązania. I tu jest konkretna sprawa do rozwiązania – powiedział nawiązując do kwestii TK.
„Bezczelne kłamstwo”
Współprzewodniczący Razem odniósł się do sytuacji w ochronie zdrowia i braku zdecydowanych działań w celu jej poprawy z strony rządu.
Czarnek straszył limitami w onkologii. Kosikowski: Podajesz kłamstwo
– Problemy publicznej ochrony zdrowia nie dotyczą znacznej części polskich elit. Przynajmniej tak długo, jak nie dochodzi do zachorowania na poważny nowotwór albo coś, czego nie da się leczyć poza publicznym szpitalem – zauważył Zandberg.
– Olbrzymia część z tych ludzi po prostu nie wierzy w usługi publiczne, nie wierzy w to, że możemy mieć porządnie działające państwo i chętnie by to sprywatyzowała – dodał.
Tymczasem „kryzys narasta”. – Lecimy w dół. Mamy w tym momencie najdłuższe kolejki do specjalistów od kilkunastu lat – ocenił polityk.
Czy sytuacja w ochronie zdrowia pozbawi władzy koalicję rządzącą? – To na pewno uderzy w ten rząd z jednego podstawowego powodu – bo to jest niezrealizowana dosyć podstawowa obietnica – podkreślił Zandberg.
– Kolejki do lekarza się wydłużyły, dostęp do leczenia jest gorszy i uważam, że rachunek polityczny zapłaci za to większość. I słusznie, bo polityka nie może opierać się na bezczelnym kłamstwie – podsumował.