Reklama
Reklama
Reklama

Dziki Warszawa bez Ligi Mistrzów FIBA, ale z bagażem doświadczeń

Odinakachim Oguama
Dziki Warszawa bez Ligi Mistrzów FIBA, ale z bagażem doświadczeń. (fot. Leszek Szymański / PAP)

Dziki Warszawa przegrały z RASTA Vechta 82:93 w finale turnieju eliminacyjnego Ligi Mistrzów FIBA w Samokowie i nie awansowały do fazy grupowej. Prezes klubu Michał Szolc mówi jednak o „fantastycznym doświadczeniu”, które ma zaprocentować w sezonie. Stołeczna ekipa zagra w Pucharze Europy FIBA.

  • Po wygranych z BK Opawa, VEF Rygą i Rio Breogan Lugo Dziki uległy w finale RASTA Vechta 82:93 i pozostał im Puchar Europy FIBA.
  • Prezes Michał Szolc i Grzegorz Kamiński podkreślają, że turniej zbudował zespół, choć w finale zabrakło sił po czterech meczach w czterech dniach.
  • Klub zainauguruje sezon krajowy w sobotę półfinałem Superpucharu Polski w Sosnowcu z Zastalem Zielona Góra.

Niemcy sensacyjnie pokonali Bułgarię w Sofii. Rywal Polaków w ćwierćfinale ME

Michał Szolc, prezes koszykarskiego klubu Dziki Warszawa, uważa, że udział w turnieju eliminacyjnym Ligi Mistrzów FIBA był bardzo ważny i cenny, mimo porażki w finale.

To było fantastyczne doświadczenie, zbudował się zespół – ocenił.

Reklama
Reklama

W decydującym spotkaniu w bułgarskim Samokowie Dziki uległy niemieckiej drużynie RASTA Vechta 82:93. Oznacza to, że warszawianie nie zagrają w fazie grupowej Ligi Mistrzów FIBA. Pozostaje im rywalizacja w Pucharze Europy FIBA.

Do finału zespół włoskiego trenera Marco Legovicha dotarł po zwycięstwach nad BK Opawa 116:99, VEF Ryga 102:95 oraz hiszpańskim Rio Breogan Lugo 113:110.

Zabrakło sił w finale

Myślę, że w finale zabrakło nam trochę sił. To był nasz czwarty dzień z meczem, choć jadąc do Bułgarii wiedzieliśmy, że wszyscy mają takie same warunki i to będzie dla nas wyzwanie – powiedział Szolc.

Prezes podkreślił jednak, że turniej miał dużą wartość.

Dla mnie i naszej organizacji było to fantastyczne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w dalszej części sezonu. Tutaj zbudował się zespół. Dziki z pierwszego spotkania w Samokowie i te z finału to zupełnie inna drużyna – ocenił, przypominając o licznych zmianach w składzie latem.

Klub założony w 2017 r. na bazie trzecioligowego MKS MOS Ochota robi kolejne kroki na europejskich parkietach. Kilka miesięcy temu pod wodzą młodego włoskiego szkoleniowca zespół triumfował w Lidze Północnoeuropejskiej, pokonując w Weissenfels Manchester BC 109:97. Potem sięgnął po historyczny medal, zajmując trzecie miejsce w polskiej lidze.

„Utarliśmy nosa dobrym drużynom”

Staram się patrzeć na pozytywy rywalizacji w Samokowie. Mam nadzieję, że po tym turnieju mocno „wejdziemy” w krajowe rozgrywki ligowe i znowu spróbujemy w nich namieszać – zapowiedział prezes.

Reklama
Reklama

Przyznał, że chętnie zagrałby już teraz w Lidze Mistrzów FIBA, ale na taki krok widocznie było jeszcze za wcześnie. Teraz Dziki chcą pokazać się jak najlepiej w Pucharze Europy FIBA.

Z turnieju zadowolony jest też Grzegorz Kamiński, najlepszy z Polaków w składzie stołecznej ekipy w Bułgarii.

Urośliśmy jako drużyna, bardzo, bardzo poszliśmy do przodu w tym turnieju. Możemy być z siebie zadowoleni, choć nie ma awansu do Ligi Mistrzów FIBA – powiedział.

Koszykarz przypomniał, że przed turniejem awans do finału wcale nie był oczywisty.

– Wygraliśmy z zespołem z hiszpańskiej ACB, walczyliśmy do końca w finale z dobrą drużyną z ligi niemieckiej. Uważam, że utarliśmy nosa dobrym drużynom, na które więcej osób stawiało. Jestem dumny z chłopaków i ze sztabu trenerskiego – podkreślił.

Co dalej z warszawskimi Dzikami?

Kamiński uznał turniej za dobre przygotowanie przed sezonem ekstraklasy i występami w Pucharze Europy FIBA. Wskazał też obszar do poprawy.

Musimy znaleźć jeszcze lepszy sposób, by przeciwstawić się sile fizycznej przeciwników na europejskich parkietach – dodał.

Stołeczny klub sezon krajowy zainauguruje w sobotę półfinałem turnieju o Superpuchar Polski w Sosnowcu. Jego rywalem będzie wicemistrz kraju – Zastal Zielona Góra.

Reklama
Reklama

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama