We Francji trwa seria zatrzymań po śmierci prawicowego aktywisty Quentina Deranque. Jak poinformował dziennik "Le Figaro", w środę rano zatrzymano kolejne dwie osoby – młodego mężczyznę i młodą kobietę "z tego samego pokolenia co ofiara". Łącznie od wtorku policja zatrzymała już 11 osób.

- Francuska policja zatrzymała już 11 osób w związku ze śmiercią Quentina Deranque'a.
- Prokuratura podejrzewa dwie osoby zatrzymane w środę o umyślne zabójstwo.
- Do pobicia doszło podczas protestu przeciwko wykładowi Rimy Hassan na Uniwersytecie w Lyonie.
Francuska policja zatrzymuje kolejnych podejrzanych w związku ze śmiercią prawicowego aktywisty pobitego przez lewicowe bojówki.
Zatrzymani po starciu bojówek w Lyonie
Jak poinformował "Le Figaro", zatrzymane w środę osoby prokuratura podejrzewa o umyślne zabójstwo. Wobec mężczyzny wcześniej prowadzono postępowanie w związku ze stosowaniem przemocy, natomiast wobec jego partnerki – o pomoc w unikaniu odpowiedzialności karnej.
Zatrzymania trwają od wtorku. Wśród dziewięciu wcześniej aresztowanych osób znalazł się Jacques-Elie Favrot, pracujący jako asystent parlamentarny posła Francji Niepokornej Raphaëla Arnaulta.
Protest przed wykładem lewicowej działaczki
Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek w okolicach Instytutu Nauk Politycznych, gdzie odbywał się wykład europosłanki Rimy Hassan, związanej z ugrupowaniem Francja Niepokorna. Działacze skrajnie prawicowej grupy Némésis zorganizowali demonstrację przeciwko obecności Hassan, a Deranque należał do zespołu odpowiedzialnego za zabezpieczenie zgromadzenia.
Na miejscu pojawili się także aktywiści skrajnie lewicowej organizacji Młoda Gwardia. Między grupami doszło do konfrontacji, podczas której 23-latek został brutalnie pobity.
Śmiertelne obrażenia po starciu z Młodą Gwardią
Deranque trafił do szpitala, gdzie zmarł w sobotę na skutek odniesionych obrażeń. Jak poinformował prokurator Thierry Dran, sekcja zwłok wykazała złamanie czaszki oraz poważne obrażenia mózgu, które doprowadziły do śmierci mężczyzny.
Sprawa wywołała reakcje na francuskiej scenie politycznej. Jordan Bardella, przewodniczący partii Zgromadzenie Narodowe, oskarżył lidera Francji Niepokornej Jean-Luca Mélenchona o otwarcie "drzwi Zgromadzenia Narodowego dla domniemanych morderców".
Luc Mélenchon złożył kondolencje rodzinie zmarłego i podkreślił, że jego ugrupowanie jest przeciwne przemocy w każdej formie. Jak powiedział, "dla Francji Niepokornej niestosowanie przemocy jest fundamentalnym wyborem filozoficznym. Przemoc hamuje nasze działania i powoduje rozprzestrzenianie się strachu".