Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zamierza zwołać w czerwcu spotkanie przywódców Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski. Celem berlińskich rozmów ma być uzgodnienie wspólnej strategii przed zbliżającym się szczytem NATO oraz złagodzenie rosnących napięć w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

- Kanclerz Friedrich Merz planuje czerwcowy szczyt w Berlinie. Spotkanie ma zgromadzić liderów państw E5 oraz sekretarza generalnego NATO.
- Europa chce wysłać sygnał do Waszyngtonu. Celem jest pokazanie gotowości państw europejskich do wzięcia większej odpowiedzialności za obronę.
- Donald Trump zapowiedział obecność na lipcowym szczycie NATO. Informację tę przekazał prezydentowi Turcji, choć Biały Dom jej nie potwierdził.
Jak poinformowała agencja Bloomberga, powołując się na źródła zbliżone do sprawy, szef niemieckiego rządu planuje gościć w stolicy liderów państw tworzących grupę „europejskiej piątki” oraz sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Europejscy liderzy chcą opracować pakiet propozycji, które zademonstrują Waszyngtonowi gotowość Europy do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo militarne.
Planowane rozmowy to element bezpośrednich przygotowań do lipcowego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego, który odbędzie się w Ankarze. Spotkanie w Turcji budzi duże emocje z powodu ostrej krytyki NATO ze strony Donalda Trumpa. Portal Middle East Eye podał jednak, że amerykański prezydent zadeklarował w rozmowie z Recepem Tayyipem Erdoganem chęć udziału w szczycie. Oficjalnego potwierdzenia ze strony Białego Domu wciąż brak, ale szef tureckiej dyplomacji zapewnił, że Trump w żadnej rozmowie nie sugerował bojkotu spotkania w Ankarze.
Inicjatywa Berlina przypada na moment głębokiego ochłodzenia stosunków niemiecko-amerykańskich. Friedrich Merz stał się jednym z najbardziej wyrazistych krytyków polityki zagranicznej Białego Domu, zwłaszcza w obszarze działań wobec Iranu. Po publicznej wypowiedzi kanclerza, w której ocenił, że Amerykanie są „upokarzani” w negocjacjach przez Teheran, Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z terytorium Niemiec.
Decyzja ta uderzyła rykoszetem w bezpieczeństwo wschodniej flanki Sojuszu. Bezpośrednim efektem redukcji amerykańskiego personelu stało się bowiem wstrzymanie zaplanowanej wcześniej rotacji 4 tys. żołnierzy brygady pancernej do Polski. Wywołane tym faktem poruszenie dyplomatyczne skłoniło Donalda Trumpa do deklaracji, że do Polski trafi nowa pula sił. Amerykański prezydent zapowiedział wysłanie „dodatkowych 5 tys. żołnierzy”, ale do tej pory strona amerykańska nie sprecyzowała, co te słowa oznaczają w praktyce.
Wsparcie Stanów Zjednoczonych dla Europy pod znakiem zapytania
Polska administracja wojskowa oczekuje obecnie na szczegóły ustaleń ze strony Pentagonu. Wiceszef MON Paweł Zalewski zadeklarował 26 maja, że „będziemy wiedzieć więcej w ciągu trzech tygodni”. Oficjalne pytania w tej sprawie, kierowane przez Polską Agencję Prasową do Białego Domu, zostały przekazane do resortu obrony USA, który dotychczas nie udzielił na nie odpowiedzi.
Równolegle do inicjatywy politycznej kanclerza Niemiec toczą się rozmowy na szczeblu wojskowym. Już 12 czerwca w Paryżu dojdzie do spotkania ministrów obrony państw „europejskiej piątki”. Głównym tematem rozmów szefów resortów ma być koordynacja stanowisk przed szczytem w Turcji oraz szczegółowe omówienie struktur dowodzenia na wypadek potencjalnego, większego konfliktu zbrojnego na terenie Europy.
Działania te nabierają tempa w obliczu doniesień agencji Reutera o planach Waszyngtonu. Amerykanie zamierzają przedstawić swoim sojusznikom propozycję „radykalnego” i przyspieszonego wycofania części wojsk z kontynentu europejskiego. Prezentacja tych planów ma nastąpić podczas corocznej konferencji NATO dotyczącej sił sojuszniczych, organizowanej w belgijskiej miejscowości Mons, gdzie mieści się Kwatera Główna Sojuszniczych Sił Europy.