Reklama

Jak wyprowadzono kasę z fundacji komentatora Republiki. Przelewy do żony i eksperta NIW

Reklama
TYLKO NA

Portal Zero.pl dotarł do raportu skarbówki z kontroli w fundacji, której twarzą jest Miłosz Manasterski, komentator TV Republika i TVP za czasów Jacka Kurskiego. To historia niezrealizowanych projektów, przelewów na prywatne rachunki bankowe oraz konto eksperta oceniającego projekty zgłoszone do państwowego dofinansowania.

artykul_glowne-foto
Miłosz Manasterski (fot. Screenshot z Telewizji Republika)
  • Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii, której wiceprezesem jest Miłosz Manasterski, pobrała na różne granty setki tys. zł.
  • Państwowe kontrole wykazały brak realizacji projektów i przelewy funduszy na prywatne konta.
  • Komentator TV Republika bagatelizuje problem i straszy, że w przypadku publikacji artykułu pozwie portal Zero.pl.

Reklama

W przypadku jednego z projektów Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii (FRCMP) pochwaliła się, że wyłoniła dwoje najzdolniejszych studentów w Polsce, którym sfinansuje za 80 tys. zł staże w Baruch College w Nowym Jorku. Kasa pochodziła z projektu finansowanego przez Narodowy Instytut Wolności (NIW), a do wyjazdu dołożyła się też Polska Fundacja Narodowa (PFN). Uroczyste wręczenie promes odbyło się w siedzibie Starostwa Powiatowego w Pile, a starosta Eligiusz Komarowski nie krył radości, że jedno ze stypendiów dotyczy młodej mieszkanki powiatu pilskiego.  

– Mamy bardzo wielu utalentowanych ludzi, ale szukaliśmy takich osób, dla których ten wyjazd będzie ważny i będzie ich rozwijał – powiedział Miłosz Manasterski, wiceprezes Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii, w trakcie uroczystości.

Ale studenci, którzy z czekami pozowali do zdjęcia, do Stanów Zjednoczonych nie pojechali. Zamiast na ich konta, fundacja przelała kasę m.in. ekspertowi NIW, który – jak wskazują kontrolerzy – oceniał zgłoszenia do programu, z którego to fundacja otrzymała dotację.


Reklama

Komentator TVP i Republiki

Miłosz Manasterski to prezes spółki z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą Agencja Informacyjna. Firma prowadzi portal internetowy agencja-informacyjna.pl. Dzięki temu Miłosz Manasterski, przez lata występując jako komentator w mediach publicznych za rządów Prawa i Sprawiedliwości, tytułowany był redaktorem naczelnym Agencji Informacyjnej. Warto zaznaczyć, że jego agencja nijak miała się do agencji prasowych z prawdziwego zdarzenia. Zamiast tego – jak informowała na swojej stronie – zajmowała się „przygotowywaniem zleconych materiałów informacyjnych z zakresu szeroko pojętej gospodarki i kultury".


Reklama

Trudno odnaleźć komentarze Miłosza Manasterskiego, w których krytycznie odnosiłby się do rządów PiS. Za to nad wyraz chętnie bronił poczynań polityków partii Jarosława Kaczyńskiego. Gdy gromy spadały na marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, kiedy ujawniono, że blisko sto razy latał samolotem na trasie Warszawa – Rzeszów, Manasterski jak gdyby nigdy nic wyjaśniał widzom, że loty polityków PiS „przekładają się na rozwój gospodarczy”. Po zmianie władzy Manasterski odnalazł się jako komentator w Republice. W telewizji Tomasza Sakiewicza wypowiada się w podobnym duchu – broniąc polityków PiS i atakując rząd Donalda Tuska.

 

Miłosz Manasterski lubi pomagać

Miłosz Manasterski od lat udziela się w trzecim sektorze. – Czemu pomagam? Bo jestem człowiekiem, to jest wpisane w definicję człowieczeństwa, kultury postrzeganej przez pryzmat wartości chrześcijańskich, czy nawet szerzej – judeochrześcijańskich. Tacy mamy być. Mamy być ludźmi, którzy rozglądają się wokół siebie, którzy nie są obojętni na los innych. Poza tym muszę powiedzieć, że pomaganie jest niesłychanie przyjemne – mówił w programie Radia Kraków w audycji poświęconej organizacjom pozarządowym.


Reklama

O tym, jak pomaga Miłosz Manasterski, wielokrotnie pisała Wirtualna Polska (autorem publikacji WP był obecny dziennikarz Zero.pl, autor tego tekstu). Chodzi o Fundację Rozwoju Centrum Macierz Polonii, której Manasterski jest wiceprezesem. Jako prezes fundacji w rejestrach figuruje Tomasz M. Nie możemy podać jego pełnego nazwiska, bo przeciw mężczyźnie toczy się postępowanie karne. Sprawa dotyczy jego dwumiesięcznych rządów w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej i wyrządzenia – zdaniem prokuratury – znacznej szkody materialnej w kierowanej jednostce.


Reklama

Samo Centrum Macierz Polonii to ośrodek polonijny stworzony przez Marka Pateckiego, małopolskiego dealera samochodowego. Panowie Manasterski i M. obiecali Pateckiemu pomoc w rozwoju ośrodka. Z pomocy niewiele wyszło, za to fundacja, starając się o kolejne państwowe fundusze, wbrew woli twórcy ośrodka, powoływała się na dokonania centrum.

A fundusze płynęły strumieniami. W 2023 r. Wirtualna Polska podała kwotę blisko miliona złotych. Na zorganizowanie biegów w Stanach Zjednoczonych, wydanie książki historycznej, konferencje o ochronie środowiska, budowę pomnika Mikołaja Kopernika w Armenii czy program telewizyjny o macierzyństwie.

WP opisała losy projektów, które zrealizować miała fundacja. W skrócie: pomnika Kopernika nie ma, program o macierzyństwie miał być wyemitowany w TVP, a wylądował na kanale YouTube ze śladową widownią, a konferencje o ochronie środowiska zwyczajnie się nie odbyły (poza jedną z pięciu zaplanowanych).


Reklama


Reklama

Pod sprawozdaniami z realizacji projektów podpisani byli Miłosz Manasterski i Tomasz M. Wszystkie zostały zaakceptowane przez kierownictwo NIW działające za rządów PiS. Dopiero po tekstach Wirtualnej Polski rządowa agencja powołana przez premier Beatę Szydło, by wspierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, wszczęła kontrolę, która zakończyła się zawiadomieniem do prokuratury i wezwaniem fundacji do zwrotu dotacji.

Kontrola skarbówki

Działalności fundacji z 2020 r. przyjrzała się Izba Administracji Skarbowej w Krakowie (IAS). Portal Zero.pl poznał ustalenia z audytu.

Na wstępie kontrolerzy potwierdzili, że Miłosz Manasterski jest wiceprezesem fundacji. To o tyle ważne, bo w momencie ujawnienia kolejnych nieprawidłowości w organizacji publicysta zaczął przekonywać, że z fundacją ma już niewiele wspólnego, a jego nazwisko w Krajowym Rejestrze Sądowym, gdzie występuje jako wiceprezes fundacji, znajduje się bezpodstawnie.


Reklama

Kontrolerzy IAS przyjrzeli się dwóm dotacjom, które fundacja otrzymała z NIW. To „Powrót do Macierzy – szlakiem przodków” (700 tys. zł) oraz „Społeczeństwo obywatelskie a środowisko” (119 tys. zł).


Reklama

W ramach pierwszego projektu fundacja miała zorganizować wspomniane już staże w Stanach Zjednoczonych. Te jednak do skutku nie doszły. Stypendyści zostali poinformowani o odwołaniu wyjazdu z powodu pandemii koronawirusa, a państwowa kasa się rozpłynęła. W dokumentacji fundacji, do której dotarli kontrolerzy, znalazły się dowody przekazania funduszy dwóm osobom – jednak żadną z nich nie byli studenci przedstawieni podczas konferencji w starostwie pilskim.

25 tys. zł w gotówce i 40 tys. zł przelewem miała otrzymać pewna kobieta. Małopolski Urząd Celno-Skarbowy w Krakowie postanowił ją przesłuchać. Ta wyjaśniła, że nie zna nikogo z przedstawicieli fundacji, nie zawarła z nią żadnych umów, nie była na stażu w USA i nie miała pojęcia, że na jej konto trafiły jakieś pieniądze, bo nimi dysponował jej mąż. Kontrola celno-skarbowa wykazała, że pieniądze z fundacji trafiły potem na konto jej męża, a ten wypłacił je w gotówce. IAS podaje, że mężczyzna to „podobno szwagier” Tomasza M.

Jak jednak kobieta potwierdziła odbiór 25 tys. zł w gotówce, jednocześnie nie mając pojęcia o ich przyjęciu? Jak czytamy w raporcie – „podpis złożony przez panią (tu pada imię i nazwisko – red.) na protokole przesłuchania świadka odbiega od podpisu widniejącego na dokumencie”.


Reklama

Osoba, która dostała przelew, nie istnieje

Jeszcze więcej wątpliwości budzi przekazanie pieniędzy drugiemu odbiorcy. 20 tys. zł w gotówce otrzymał Damian Kadet, natomiast 20 tys. zł przelewem trafiło na konto Damiana Kandela. Obu mężczyzn łączy fakt, że nie istnieją.


Reklama

Powtórzmy. Osoby, które fundacja Tomasza M. i Miłosza Manasterskiego wskazała jako odbiorców funduszy, nie istnieją. Gdzie zatem trafiły pieniądze? Wprost nie wynika to z zanonimizowanego dokumentu Izby Administracji Skarbowej, która jednak podaje, że beneficjent był ekspertem Narodowego Instytutu Wolności oceniającym wnioski. Również z programu, z którego Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii otrzymała dotację w 2020 r.

Jak ustaliliśmy, chodzi o Daniela Kufla, którego w internecie można odnaleźć jako kandydata do Rady Powiatu Czarnkowsko-Trzcianeckiego niedaleko Piły.


Reklama

Kufel w rozmowie z portalem Zero.pl potwierdził, że był ekspertem NIW. Powiedział też, że nigdy nie współpracował z FRCMP. Pytany, dlaczego zatem otrzymywał przelewy od fundacji, po chwili ciszy poprosił o telefon następnego dnia. Połączenia jednak nie odebrał i nie odpowiadał na wiadomości.


Reklama

Mowa o przelewach, bo wspomniany przypadek nie był odosobniony. W dokumencie, do którego dotarliśmy, wyszczególnione są przelewy od Tomasza M. oraz jego żony. Równolegle na konto Kufla trafiało wynagrodzenie z NIW.

Hotel w USA, faktura z Polski

Mimo że kasa na staże do Stanów Zjednoczonych trafiała nie tam, gdzie miała, to fundacja – jak wynika z raportu – udawała, że do wyjazdu doszło, a przynajmniej, że organizatorzy ponieśli jakieś koszty. W dokumentacji znaleziono bowiem fakturę mającą dokumentować zakwaterowanie studentów na terenie Stanów Zjednoczonych na ponad 10 tys. dol.

Próba okazała się bardzo nieudolna. Fakturę, która rzekomo miała powstać w Stanach Zjednoczonych, wystawiono w polskim serwisie Fakturowo.pl. Widnieje na niej kwota netto w wysokości 8,6 tys. dolarów powiększona o 23 proc. podatku VAT. Kontrolerzy wskazują, że w USA w zależności od stanu podatek od sprzedaży waha się od zera do 10 proc.


Reklama

Gdyby zamieszania przy organizacji stażu było mało, to fundacja w sprawozdaniu z realizacji projektu (tym zaakceptowanym przez NIW za rządów PiS) podała, że do wyjazdu nie doszło z powodu pandemii koronawirusa, a studentom umożliwiono odbycie stażu w formule e-learningu. I to, jak usłyszeliśmy od jednego z wyłonionych stażystów, nie miało miejsca.


Reklama

Bieg-widmo w Stanach Zjednoczonych, kradzież-widmo w Krakowie

Nie udały się staże w Stanach Zjednoczonych, ale miały udać się biegi z okazji rocznicy bitwy warszawskiej, na które fundacja miała przeznaczyć 80 tys. zł. Pierwszy bieg odbył się w sierpniu 2021 r. Ulicami Filadelfii ponoć pobiegło 30 osób, rok później już 37.

Jedynym dowodem potwierdzającym organizację wydarzeń jest artykuł na stronie Agencji Informacyjnej. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że fundacja nie dysponuje żadnymi fakturami i rachunkami potwierdzającymi wydatki m.in. na nagrody dla uczestników, zabezpieczenie medyczne i wynajem namiotu dla biura zawodów.

Co więcej, nie zachowała się ani jedna fotografia, a Agencja Informacyjna Miłosza Manasterskiego nie zadbała, by artykuł o biegu w jakikolwiek sposób zilustrować.


Reklama

Choć brak zdjęć może być jedynie wynikiem pecha, jaki spotkał fundację. W złożonych do NIW wyjaśnieniach Tomasz M. wskazał, że nie posiada fotografii z powodu kradzieży laptopa, na którym te się znajdowały. Na dowód przedstawił „potwierdzenie złożenia zawiadomienia” na krakowskim komisariacie o włamaniu 2 stycznia 2022 r. do biura przy al. 29 Listopada w Krakowie i kradzieży książek, kamery i laptopa.


Reklama

W tym miejscu Fundacja Centrum Rozwoju Macierz Polonii wynajmowała lokal od spółki Wisła Kraków. Sęk w tym, że wynajem zakończył się pół roku przed włamaniem. Co więcej, spółka Wisła wniosła pozew o zapłatę nieopłaconych faktur za najem lokalu. Wisła Kraków sp. z o.o. nie miała też żadnej informacji o rzekomym włamaniu.

Kontrolerzy wskazują na niewyraźny podpis funkcjonariusza policji, który miał wydać potwierdzenie złożenia zawiadomienia.

Tajemnicze zakupy w Czechach

Fundacja nie przedstawiła też dowodów na zakupy sprzętów, na które fundusze przekazał NIW. W ramach programu „Społeczeństwo Obywatelskie a ochrona środowiska” fundacja miała kupić laptop oraz drukarkę.


Reklama

Inicjatywa polegać miała na zorganizowaniu pięciu „konferencji środowiskowych": w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Rybniku i Zbąszyniu. Odbyła się tylko jedna – w Poznaniu. W przypadku innych lokalizacji brak jest jakichkolwiek dowodów na ich realizację. W sprawozdaniu złożonym w NIW Tomasz M. i Miłosz Manasterski podali, że w Krakowie w panelu eksperckim wystąpił burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka. Ten zaprzeczył, by brał udział w takim wydarzeniu. Z kolei we Wrocławiu wystąpić miał Roman Głód, burmistrz Głuszycy. I on stwierdził, że w żadnym takim przedsięwzięciu nie brał udziału.


Reklama

A co ze sprzętem? Fundacja nie przedstawiła żadnego zdjęcia, które potwierdziłoby istnienie laptopa i drukarki, a które powinny być w specjalny sposób oznaczone. Rachunku też nie ma, a to dlatego, że fundacja – jak tłumaczył w NIW Tomasz M. – dla oszczędności sprzęt kupiła w Czechach, gdzie wynajmowała biuro i prowadziła działalność. I na to, czyli działanie fundacji u naszego południowego sąsiada, kontrolerzy ze skarbówki dowodów nie znaleźli.

Kasa do kieszeni własnych i rodziny

Gdzie zatem podziały się pieniądze, które powinny pomóc fundacji w realizacji projektów? Na to precyzyjnie odpowiada raport krakowskiej Izby Administracji Skarbowej.

Jedna z transzy dotacji z NIW w kwocie 245 tys. zł trafiła 10 września 2020 r. na konto fundacji, do którego dostęp mieli Tomasz M. i Miłosz Manasterski. Już po 18 dniach konto było niemal puste.


Reklama

W tym czasie na prywatne konto Tomasza M. przelano 56 tys. zł, choć nie miał z fundacją podpisanej żadnej umowy cywilno-prawnej, a fundacja nie wystawiła mu PIT-11 dotyczącego wynagrodzenia i pobranych zaliczek. Z tych pieniędzy M. zapłacił za pobyt w hotelu, zakup waluty oraz spłatę prywatnego kredytu (ponad 21 tys. zł).

Jak ustaliliśmy, we wrześniu 2020 r. 35 tys. zł wpadło też na konto Aleksandry Manasterskiej, żony wiceprezesa fundacji. Tu należy zaznaczyć, że Manasterska w maju 2020 r. otrzymała 20 tys. zł za przygotowanie wniosku do NIW i taka kwota znalazła się w wystawionym dla niej podatku PIT-11. Tam jednak nie znalazło się wypłacone we wrześniu 35 tys. zł. W dokumentacji fundacji brak też umów, które byłyby podstawą do wypłacenia funduszy pochodzących z dotacji NIW.

Tomasz M., który wyjaśniał sprawę w NIW, przedłożył umowę o dzieło podpisaną w maju 2020 r. między fundacją a Aleksandrą Manasterską oraz rachunek na 30 tys. zł z datą październikową. Na rachunku znalazła się adnotacja z podpisem Manasterskiej, że przyjęła kwotę w gotówce. Kontrolerzy podkreślają, że ten podpis różnił się od podpisu kobiety, który widniał na innych dokumentach.

Kontrola celno-skarbowa wykazała, że Aleksandra Manasterska 35 tys. zł, które otrzymała z fundacji, przelała na swój inny rachunek bankowy. Nie odpowiedziała na wezwanie do złożenia pisemnych wyjaśnień i nie stawiła się na przesłuchanie.


Reklama

Momentalnie rozchodziły się też i inne kwoty, które trafiały na konto fundacji. Na opisywane stypendia w Stanach Zjednoczonych poza NIW zrzucić się miała również Polska Fundacja Narodowa. 30 września 2020 r. PFN przelała fundacji 12 tys. zł. Już tego samego dnia Tomasz M. wybrał sobie 5 tys. zł, a Miłosz Manasterski pięć dni później 300 zł. W ciągu trzech miesięcy fundacja wydała całą kwotę, a żaden przelew nie był związany z projektem, na który organizacja otrzymała wsparcie.


Reklama

Śledztwo prokuratury ws. fundacji

Narodowy Instytut Wolności żąda od fundacji Tomasza M. i Miłosza Manasterskiego zwrotu blisko 1 mln zł. Urząd Skarbowy w Krakowie zajął rachunek organizacji, ale ten świeci pustkami. – Na podstawie danych dostarczonych przez Urząd Skarbowy w NIW podejmujemy działania na rzecz zwrotu pełnych kwot udzielonych dotacji z całego okresu działania organizacji. Podpisałem już decyzję o ściągnięciu należności z prywatnego majątku panów Miłosza Manasterskiego i Tomasza M. Teraz działania podejmuje urząd skarbowy – mówi portalowi Zero.pl Michał Braun, obecny dyrektor NIW.

Pytany o ocenę audytu skarbówki Braun nie gryzie się w język. – Trzeba powiedzieć jasno: panowie Manasterski i M. potraktowali grant jako łup, którego podział nastąpił w kilkanaście dni. Audyt jest porażający. Mimo że przez ostatnie półtora roku kontrolowaliśmy dziesiątki projektów i odzyskujemy miliony źle wydanych środków, nie widziałem nigdy wcześniej działania tak bezczelnego i pozbawionego skrupułów. Dziś perorowanie Manasterskiego w TV Republika na temat wartości i patriotyzmu wygląda jak ponury żart. Obaj członkowie zarządu fundacji powinni nie tylko prawnie odpowiedzieć za swoje czyny, ale trafić na margines życia publicznego.

Działania KPRM, ministerstwa i prokuratury

To nie koniec problemów władz fundacji. Poza NIW zwrotu funduszy domaga się także Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Chodzi o 83 tys. zł na budowę popiersia Mikołaja Kopernika przed Biurakańskim Obserwatorium Astrofizycznym w Armenii. Z kolei zwrotu 100 tys. zł domaga się Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To z tego resortu jeszcze pod kierunkiem Marleny Maląg (PiS) fundacja otrzymała kasę na stworzenie programu telewizyjnego „Biznes Ekonomia Rodzina". Według założeń ten miał być emitowany na antenie TVP. Ostatecznie wylądował na kanale YouTube ze śladową widownią.


Reklama

Śledztwo ws. fundacji prowadzi też krakowska prokuratura. Chodzi o przedłożenie dokumentów poświadczających nieprawdę w celu uzyskania dotacji. Ewentualna kara to maksymalnie pięć lat pozbawienia wolności. W 2019 r. do sprawy dołączone zostało też zawiadomienie Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie. Do tej chwili prokuratura nie przesłuchała Manasterskiego.


Reklama

Manasterski i M. straszą sądem

W ramach prac nad materiałem przesłaliśmy wiele pytań Miłoszowi Manasterskiemu (za jego pośrednictwem także Aleksandrze Manasterskiej) i Tomaszowi M. Żadnych odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy.

Do redakcji Zero.pl wpłynęło za to pismo – list adwokacki, który w imieniu Manasterskiego i M. przesłał adwokat Artur Wdowczyk. Mecenas podał, że kontaktuje się w związku z otrzymaniem informacji dotyczącymi „zamiaru publikacji nieprawdziwych informacji” na temat jego mocodawców. W piśmie czytamy, że w przypadku publikacji nieprawdziwych i szkalujących twierdzeń powinniśmy spodziewać się podjęcia przez bohaterów naszej publikacji kroków prawnych.

Mecenas Artur Wdowczyk nie jest pierwszym pełnomocnikiem Miłosza Manasterskiego i Tomasza M. Wcześniej, po pierwszych publikacjach WP, przez chwilę reprezentował ich mec. Filip Wołoszczak. Już tego nie robi, bo – jak to ujął – „rozstał się ze swoimi klientami w nieprzyjemnej atmosferze na tle finansowym”.


Reklama

Manasterski z orderem na piersi

Miłosza Manasterskiego, już po publikacji wielu materiałów na jego temat, tuż przed końcem swojej kadencji postanowił wyróżnić prezydent Andrzej Duda. Wiceprezes Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii i stały komentator telewizji Republika od czerwca 2025 r. za „wybitne osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju działalności zawodowej i społecznej, za zasługi dla wolnej Polski” odznaczony jest Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Reklama