Reklama
Reklama
Reklama

Jak Ukraińska klinika promuje surogację w Warszawie

chatgpt-image-7-wrz-2026-o-11_42_55
Ukraińskie firmy szukają w Polsce klientów dla surogatek. (fot. mat. autora / VINO991 / Shutterstock)

Pakiety Standard i VIP, promocje na Black Friday, „nielimitowane próby” i dziesiątki tysięcy euro. Ukraińska klinika zrobiła z surogacji międzynarodowy biznes i teraz chce promować swoją ofertę także w Polsce. Problem w tym, że polskie prawo właściwie nie wie, co z takim biznesem zrobić. W najnowszym materiale Kanału Zero sprawdzamy, co dzieje się, gdy przedmiotem odpłatnej umowy stają się ciąża, ciało kobiety i narodziny dziecka.

  • Ukraińska klinika promuje w Polsce surogację. Oferuje pakiety za dziesiątki tysięcy euro, w tym wariant VIP.
  • Firma reklamowała surogację nawet promocją Black Friday. Wkrótce organizuje spotkania dla potencjalnych klientów w Warszawie.
  • Kanał Zero ujawnia kulisy tego biznesu i pokazuje, co dzieje się, gdy surogatka lub przyszli rodzice zmieniają zdanie albo dziecko rodzi się chore.

„Polska bez dzieci? Macierzyństwo zastępcze, ostatnia szansa czy nieunikniona konieczność?” – taka reklama pojawiła się w polskim internecie. Wyświetla ją ukraińska spółka BioTexCom. Firma oferuje usługi surogatek – stworzyła w tym celu rozbudowaną machinę marketingową, działającą w wielu językach.

Sama surogacja nie jest w Polsce odrębnie uregulowana ani wprost zakazana. W Ukrainie funkcjonuje natomiast model, w którym przy spełnieniu określonych warunków prawnych rodzicami dziecka urodzonego przez surogatkę są małżonkowie, których zarodek został przeniesiony do organizmu innej kobiety.

Czytaj także: Surogatka odmówiła aborcji. Teraz walczy o dziecko i pieniądze

Reklama
Reklama

A co, jeśli ktoś zmieni zdanie?

Co się dzieje, jeśli surogatka po dziewięciu miesiącach ciąży nie chce oddać dziecka? Co, jeśli to zamawiający nie chcą go odebrać? Kto podejmuje decyzje dotyczące leczenia kobiety i przebiegu jej ciąży? I kto ponosi ryzyko, gdy dziecko rodzi się ciężko chore?
Ukraińska telewizja publiczna Suspilne opisywała przypadki dzieci urodzonych w ramach surogacji, których rodzice intencyjni mieli odmówić odebrania z powodu problemów zdrowotnych.

Jedną z nich była Wiktoria, dziewczynka z poważną, nieuleczalną chorobą genetyczną, urodzona w programie BioTexCom. Według relacji Suspilne chińska para miała odmówić jej odebrania. Dzieckiem zajęła się opiekunka zatrudniona w firmie, która później je adoptowała.

Czytaj także: Wraz z mężem skorzystał z usług surogatki. Polityk chadeków podał się do dymisji

Kto w tej umowie jest najsłabszy?

Adwokat dr Paulina Witczak-Bruś, która bada prawne aspekty surogacji, zwraca uwagę, że właśnie sytuacja surogatek rodzi szczególnie poważne pytania o wolność kobiet, które zostają surogatkami i możliwość wykorzystania ich trudnej sytuacji ekonomicznej.

W rozmowie z Kanałem Zero stawia jeszcze mocniejsze pytanie: czy komercyjne wykorzystywanie możliwości prokreacyjnych kobiety nie wykazuje podobieństw prawnych do innych form odpłatnego wykorzystywania jej ciała.

Reklama
Reklama

Nie oznacza to automatycznie, że surogacja jest handlem ludźmi w rozumieniu prawa karnego. Problem jest bardziej skomplikowany. Polski kodeks karny nie penalizuje samej surogacji jako odrębnego przestępstwa, choć odpowiedzialność może pojawić się w konkretnych okolicznościach, jeśli zostaną spełnione znamiona innego czynu zabronionego.

Pozostaje jednak pytanie znacznie szersze od prawa karnego: gdzie kończy się odpłatna usługa, a zaczyna uprzedmiotowienie człowieka? Cały materiał obejrzycie na Kanale Zero:

Źródło: Zero.pl
Jakub Szymczuk
Jakub SzymczukDziennikarz Kanału Zero
Reklama
Reklama