Reklama
Reklama
Reklama

Surogatka odmówiła aborcji. Teraz walczy o dziecko i pieniądze

28-letnia McKenna West, surogatka z Alaski, twierdzi, że po odmowie przerwania ciąży została bez pieniędzy i musiała opuścić rodzinny stan. Teraz zbiera środki na życie i koszty prawne. W tle jest spór o dziecko z poważną wadą serca, kontrakt dotyczący surogacji oraz pytanie, gdzie kończy się umowa, a zaczyna autonomia kobiety.

Newborn,Baby,Girl,Holding,Parent’s,Finger,–,Symbol,Of,Love,
Surogatka odmówiła aborcji dziecka z wadą serca. (fot. Shutterstock)
  • Surogatka odmówiła aborcji po wykryciu u dziecka poważnej wady serca.
  • Rodzice przestali wypłacać jej pieniądze, a kobieta rozpoczęła internetową zbiórkę.
  • Spór o dziecko i kontrakt rozgrywają się między Alaską, Kalifornią i Teksasem.

McKenna West miała być jedynie surogatką. Dziś jest bohaterką jednego z najbardziej niezwykłych sporów dotyczących macierzyństwa zastępczego w Stanach Zjednoczonych. 28-letnia pielęgniarka z Alaski odmówiła przerwania ciąży po tym, jak u dziecka, które nosiła dla kalifornijskiej pary, zdiagnozowano poważną wadę serca.

W sierpniu urodziła chłopca w Teksasie. Dziecko niemal natychmiast trafiło pod opiekę biologicznych rodziców, a West rozpoczęła walkę o prawo do kontaktu z nim i odzyskanie części poniesionych kosztów.  Jak twierdzi jej prawnik Lincoln Wilson, rodzice dziecka przestali przekazywać West należne jej środki po tym, jak odmówiła aborcji. Kobieta uruchomiła internetową zbiórkę. Do piątku zgromadzono na niej ponad 66 tys. dolarów.

Miała dostać pieniądze za surogację

West została surogatką, ponieważ, jak sama wcześniej mówiła, chciała w ten sposób dodatkowo zarobić, nie rezygnując jednocześnie z opieki nad własnymi dziećmi.

Reklama
Reklama

Sytuacja zmieniła się około 20. tygodnia ciąży. Badania wykazały u płodu hipoplastyczny zespół lewego serca (HLHS), czyli poważną wadę wrodzoną, która sprawia, że lewa część serca jest niedorozwinięta. Dziecko po urodzeniu wymaga specjalistycznego leczenia i serii operacji.

Biologiczni rodzice – Nausheen Gilkar i Omar Ahmed z Los Angeles – chcieli wówczas ciążę zakończyć. Twierdząc, że możliwość taką przewidywała podpisana wcześniej umowa z West. Kobieta miała początkowo zgodzić się na aborcję, ale później zmieniła zdanie. Rodzice zaprzeczają przy tym, by zmuszali ją do zabiegu.

Prawnik kobiety przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Twierdzi, że West była poddawana silnej presji, a w rozmowach dotyczących umowy pojawiła się nawet groźba kary w wysokości 250 tys. dolarów, jeśli nie zdecyduje się na aborcję.

West wyjechała do Teksasu

West ostatecznie opuściła Alaskę i udała się do Teksasu. Wybrała ten stan między innymi dlatego, że obowiązujące tam przepisy dotyczące aborcji są znacznie bardziej restrykcyjne.

To właśnie w Teksasie 12 sierpnia urodziła chłopca. W sprawę zaangażowały się również władze Teksasu, a sąd nakazał zapewnienie dziecku podtrzymującego życie leczenia.

Chłopiec znajduje się obecnie pod opieką biologicznych rodziców i jest leczony w Dallas. Jego stan wymaga specjalistycznej opieki kardiologicznej.

Reklama
Reklama

Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana także dlatego, że dotyczy Alaski, Kalifornii i Teksasu, a przepisy poszczególnych stanów dotyczące surogacji i ustalania rodzicielstwa znacząco się różnią.

Kalifornijski sąd uznał już Gilkar i Ahmed za prawnych rodziców dziecka. Prawnicy West próbują jednak zakwestionować tę decyzję i przekonują, że w Teksasie kobieta, która urodziła dziecko, może być traktowana jako jego matka.

Prawnik West zapowiada nawet możliwość prowadzenia sprawy aż przed Sądem Najwyższym USA.

„Nie chodzi tylko o pieniądze”

Teraz do walki o dziecko dochodzi spór finansowy. Według prawnika West straciła płatności, na które liczyła w związku z umową, a jednocześnie musi ponosić koszty pobytu w Teksasie, podróży i reprezentacji prawnej.

Na stronie internetowej zbiórki napisano, że kobieta musiała przeprowadzić się z dala od domu, przerwać pracę i jednocześnie nadal regulować zobowiązania na Alasce. Autorzy zbiórki przekonują, że pieniądze mają pozwolić jej „pokryć koszty podróży i życia” oraz prowadzić dalszą walkę prawną.

Wilson podkreśla, że jego klientka nie prowadzi całej sprawy dla pieniędzy. Jednocześnie West sama wcześniej mówiła, że jednym z powodów, dla których zdecydowała się zostać surogatką, była możliwość uzyskania dodatkowego dochodu.

Reklama
Reklama

Umowa kontra autonomia kobiety

Sprawa West pokazuje problem, z którym prawo dotyczące surogacji coraz częściej musi się mierzyć: co zrobić, gdy medyczne komplikacje powodują, że interesy surogatki i biologicznych rodziców przestają być zbieżne?

W tym przypadku konflikt dotyczy fundamentalnej kwestii. Rodzice twierdzą, że zawarli umowę, w której przewidziano możliwość przerwania ciąży w przypadku poważnej wady płodu. West odpowiada, że nie można zmusić kobiety do poddania się zabiegowi medycznemu wbrew jej woli.

Do tego dochodzi dobro samego dziecka, które już się urodziło i wymaga skomplikowanego leczenia.

Associated Press zwraca uwagę, że właśnie brak jednolitych zasad dotyczących surogacji w USA sprawia, że konflikt stał się tak skomplikowany prawnie.

Historia West szybko stała się sprawą ogólnokrajową. Wokół niej ścierają się argumenty dotyczące prawa do decydowania o własnym ciele, odpowiedzialności wynikającej z podpisanej umowy, praw biologicznych rodziców oraz granic macierzyństwa zastępczego.

Reklama
Reklama