
Od 1 września 2026 r. w szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady żywienia. Ze sklepików zniknęły słodycze ze słodzikami, w jadłospisach przybywa warzyw i roślinnych obiadów. Zmiany budzą entuzjazm ekspertów, ale też obawy części rodziców.
- Rozporządzenie ministra zdrowia zastępuje przepisy z 2016 r. i ma ograniczyć otyłość, na którą cierpi już co siódmy ośmiolatek w Polsce.
- Sklepiki szkolne będą działać na zamkniętej liście produktów, a jadłospisy – zgodnie z normami żywienia – wzbogacą się o dania roślinne i sezonowe.
- Eksperci chwalą kierunek zmian, ale dyrektorzy szkół i część rodziców obawiają się, że dzieci nie zechcą jeść nowych, mniej znanych dań.
Dziecko nie jest reklamą. Czy szkoła może publikować zdjęcia uczniów w internecie?
Od 1 września 2026 r. w polskich szkołach i przedszkolach obowiązuje nowe rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące żywienia dzieci i młodzieży. Dokument, podpisany w lutym 2026 r., zastępuje regulacje sprzed dziesięciu lat i obejmuje nie tylko stołówki, ale też sklepiki, bufety, automaty vendingowe oraz firmy cateringowe współpracujące ze szkołami.
Celem zmian jest poprawa jakości posiłków serwowanych najmłodszym oraz ograniczenie ich kontaktu z żywnością wysokoprzetworzoną. Nowe przepisy szczegółowo określają, z jakich grup produktów mają być komponowane posiłki – muszą się w nich znaleźć m.in. produkty zbożowe lub ziemniaki, warzywa bądź owoce, nabiał lub napoje roślinne, a także źródła białka, takie jak mięso, ryby, jaja, orzechy czy nasiona roślin strączkowych.
Skala problemu, z którym mierzy się resort, jest spora. Z danych przywoływanych przez ekspertów wynika, że nadmierną masę ciała ma około jednej trzeciej polskich dzieci w wieku wczesnoszkolnym, a otyłość dotyczy około 15 proc. ośmiolatków. Według badania COSI problem częściej dotyczy chłopców niż dziewczynek.
Co zniknie z talerzy i sklepikowych półek
W jadłospisach szkolnych stołówek pojawi się obowiązkowy element roślinny – co najmniej raz w tygodniu dzieciom ma być podawany pełnowartościowy obiad oparty w całości na nasionach roślin strączkowych, a przynajmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być gotowane na wywarach warzywnych, a nie tylko mięsnych. W praktyce oznacza to więcej dań w duchu tzw. diety planetarnej, opartej na sezonowych i lokalnych warzywach, produktach pełnoziarnistych oraz roślinnych źródłach białka.
Dieta planetarna promuje zalecenia żywieniowe, które mają trzy cele:
- wyżywienie globalnej populacji, która według prognoz w 2050 r. osiągnie 10 mld ludzi,
- znaczne zmniejszenie ogólnoświatowej liczby zgonów spowodowanych niewłaściwą dietą,
- osiągnięcie zrównoważonego wpływu na środowisko podczas produkcji żywności.
Zmiany czekają też sklepiki i automaty. Ze sprzedaży zniknie kategoria produktów określanych dotąd jako „inne”, do której zaliczały się m.in. słodycze o obniżonej zawartości cukru, ale zawierające substancje słodzące. Obniżono także dopuszczalny poziom cukru w produktach mlecznych, zbożowych oraz w wyrobach cukierniczych – te ostatnie będą mogły zawierać maksymalnie 13,5 g cukru na 100 g i nie będą mogły mieć dodanych słodzików. O połowę, do 5 g na 250 ml, spadnie też dopuszczalna zawartość cukru w napojach przygotowywanych na miejscu, a jako napój pierwszego wyboru wskazano zwykłą wodę.
Nowością jest również obowiązek zapewnienia alternatywy dzieciom na diecie roślinnej. Dotychczas rodzice musieli sami organizować dla nich zamienniki posiłków, teraz – po złożeniu odpowiedniej deklaracji – to szkoła lub przedszkole mają zapewnić dziecku roślinny wariant dania.
Dietetyk ocenia zmiany w szkolnym menu
O zmianach na szkolnych stołówkach rozmawialiśmy z Anną Pietrych, mgr inż. technologiem żywności i żywienia człowieka.
– Zgadzam się w 100 proc., że problem otyłości wśród dzieci jest znaczny i konieczne jest działanie w tym kierunku. Otyłość polega na systematycznym dostarczaniu nadmiaru energii wraz z pożywieniem, gdzie kluczowym słowem jest „systematyczność” – powiedziała w rozmowie z Zero.pl.
Anna Pietrych podkreśliła, że dieta „małego człowieka powinna być właściwie zbilansowana pod kątem jakościowym i ilościowym”. Jej zdaniem zasadne jest, aby posiłki komponowane były przez specjalistów z zakresu żywienia.
– Nie zgadzam się jednak z wprowadzeniem jednego dnia opartego tylko i wyłącznie posiłku bezmięsnego dla wszystkich, gdyż można go traktować jako wybór rodzica związany z przekonaniami, czy też wyznaniem religijnym – dodała.
Zdaniem Pietrych „zmiany żywienia w szkole nie przyniosą żadnych efektów, jakich oczekiwałby ustawodawca, bez edukacji żywieniowej rodziców i dzieci”.
– Dziecko wraca do domu, często spożywa dodatkowy obiad kumulując dzienną kaloryczność posiłku. Dodatkowo nie zna pojęcia „przekąska”, jako posiłek spożywany pomiędzy głównymi daniami w ciągu dnia – wyjaśniła.
– Popieram ograniczenia wprowadzone w sklepikach szkolnych i popieram edukację żywieniową nie tylko rodziców i dzieci w wieku szkolnym. Chciałabym zwrócić uwagę na meritum wiedzy żywieniowej zawarte w zasadach 7 U Profesora Bergera – podsumowała.
Nowy rok szkolny. Co na talerzach dzieci i czego obawiają się rodzice?
Przyjrzeliśmy się kilku szkolnym stołówkom.
W jednej ze szkół podstawowych w Sosnowcu na czwartek zaplanowano zupę grzybową z łazankami. Do tego uczniom podane zostaną gołąbki z mięsem wieprzowym w sosie cygańskim z papryką, ziemniaki z koperkiem
Pewna szkoła w Świnoujściu wdrożyła zasady diety planetarnej. Część z zup przygotowywanych jest na wywarze warzywnym. Do pomidorowej dzieci dostaną brązowy ryż lub makaron pełnoziarnisty. W piątek na II danie będą paluszki rybne z kaszą gryczaną. Uczniowie do picia otrzymają wodę z cytryną lub malinami.
Część rodziców obawia się o jakość posiłków w polskich szkołach i przedszkolach. Niektórzy zwracają uwagę na niechęć dzieci do eksperymentów czy też ich wybredność. Jeden z czytelników Zero.pl przekazał, że w jadłospisie w przedszkolu znalazło się masło roślinne zamiast zwykłego, a zupa zabielana była śmietaną roślinną.
Część internautów doszukuje się spisku i ideologizacji szkół w sferze żywieniowej przez ministrę edukacji narodowej Barbarę Nowacką.
„Przecież to jest jakaś kpina. Dieta planetarna (ideologia na talerzu) wjeżdża do naszych przedszkoli na pełnej. Nikt nie pytał rodziców o zdanie Barbara Nowacka do dymisji!” – zaapelował poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Zieliński (historyk z wykształcenia).
„Nie mogę czytać tych bzdur w internecie, że od 1 września w polskich szkołach zaczyna się jakiś wielki żywieniowy spisek, że zabierają dzieciom mięso i wprowadzają przymusową »dietę planetarną«” – napisał prowadzący profil „Pomysłodawcy” na Facebooku.
W swoim wpisie wyjaśnia manipulacje na temat żywienia dzieci w szkołach i przedszkolach.
Obejrzyj także:

