Słynny amerykański instytut badania opinii publicznej Gallup ogłosił, że zakończy praktykę mierzenia popularności prezydentów Stanów Zjednoczonych. Te badania mogły się poszczycić niemal stuletnią tradycją. Decyzja ta zbiegła się w czasie z zarzutami prezydenta Donalda Trumpa, który oskarża badania popularności o „fałszerstwa i manipulacje” przeciwko niemu.

- Gallup ogłasza zakończenie niemal stuletniej tradycji badania popularności prezydentów USA.
- Prezydent Donald Trump wielokrotnie krytykował sondaże, nazywając je "fałszywymi i zmanipulowanymi".
- Instytut Gallupa nadal będzie prowadził badania opinii w obszarach społecznych, gospodarczych i kulturowych.
– To poważny krok, dlatego, że Gallup robi takie badania od początku swojej działalności badawczej – powiedział dla Zero.pl prof. Tadeusz Szawiel z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Socjolog podkreślił, że pracownia sondażowa cieszy się szeroką estymą w Stanach Zjednoczonych i nie tylko.
– Wszyscy zwracają uwagę na metodologię stosowaną przez Gallupa. Opracowali niezawodne wskaźniki wykorzystywane do opracowania amerykańskich strategii wyborczych – wyjaśnił prof. Tadeusz Szawiel. Według socjologa rezygnacja z prowadzenia badań popularności prezydentów może mieć związek ze zbliżającymi się w Stanach Zjednoczonych wyborami mid-terms.
– W niektórych okręgach są małe różnice między kandydatami. Badania Gallupa były zawsze bardzo ważne dla tzw. posterów, specjalistów sztabów, którzy kreują narracje i strategie elektoralne w oparciu o badania – tłumaczy prof. Szawiel.
Rzecznik Gallupa wyjaśnił dla "The Hill", że decyzja o zakończeniu monitorowania popularności prezydentów wynika ze "zmiany strategicznej, opartej na celach i priorytetach badawczych" instytutu. "Naszym zobowiązaniem jest prowadzenie metodologicznie rygorystycznych badań długoterminowych dotyczących zagadnień i warunków kształtujących życie ludzi" – czytamy w oficjalnym komunikacie instytutu Gallupa.
Popularność Trumpa i kontekst polityczny
Ostatnie badania Gallupa pokazywały systematyczny spadek popularności Donalda Trumpa. Po inauguracji drugiej kadencji Trumpa jego oceny wynosiły 47 proc. poparcia, a w grudniu 2025 r. spadły do 36 proc. Wynik ten odzwierciedla napiętą sytuację polityczną w USA i rosnącą nieufność części społeczeństwa wobec tradycyjnych badań opinii.
Prezydent USA na swojej platformie Truth Social sugerował nawet, że publikowanie takich badań powinno być karalne.
Mimo zakończenia pomiarów popularności prezydentów Gallup nie rezygnuje z badań. Instytut będzie kontynuował analizy metodologicznie rygorystyczne, dotyczące kwestii społecznych, gospodarczych i kulturowych, utrzymując rolę kluczowego narzędzia do zrozumienia opinii publicznej i długoterminowych trendów.
Zakończenie niemal stuletniej tradycji
Renoma Gallupa związana jest z jego założycielem, Georgem Gallupem, dziennikarzem i publicystą z Iowa. W 1936 r., gdy amerykańska prasa wciąż korzystała z metod "głosowania na słomkę", Gallup wprowadził reprezentatywne próbkowanie społeczeństwa. Jego celem było przewidzenie wyniku wyborów prezydenckich między Franklinem D. Rooseveltem a Alfem Landonem.
W tym czasie magazyn "Literary Digest" przeprowadzał ankiety wśród 10 milionów osób pocztą i telefonicznie, przewidując zwycięstwo Landona. Gallup, pytając zaledwie 5 tys. osób starannie dobranych pod kątem wieku, płci, miejsca zamieszkania, zawodu, religii i pochodzenia etnicznego, poprawnie przewidział reelekcję Roosevelta. Sukces ten rozpoczął nową erę sondaży, czyniąc Gallupa światowym autorytetem w badaniu opinii publicznej.
– Gallup wymyślił klasyczne wskaźniki, które na trwałe weszły do kanonu badań społecznych. Rozpoczęli szeroko zakrojone badania nad zaufaniem społecznym. Również w badaniach komercyjnych pozostają wiodąca firmą na amerykańskim rynku. Mają "insider knowledge" (wiedzę wewnętrzną – red.) z 80-letnią tradycją badań na reprezentatywnych próbach. Cieszą się zaufaniem i co ważniejsze, nie mieli nigdy znaczącej wpadki – podkreśla Tadeusz Szawiel.
