Setka migrantów przebywających na plaży w hiszpańskiej Ceucie rozpoczęła protest głodowy, domagając się azylu i sprzeciwiając powrotowi do Maroka. Sytuacja wokół afrykańskiej eksklawy doprowadziła do wrzenia w hiszpańskiej polityce – opozycja żąda radykalnych kroków i ujawnienia raportów wywiadu.

- Ponad sto osób koczujących w Ceucie rozpoczęło strajk głodowy i domaga się ochrony międzynarodowej.
- Partia Ludowa i Vox domagają się odsyłania migrantów, ujawnienia tajnych raportów wywiadu oraz rozliczenia negocjacji z Rabatem.
- Rząd Hiszpanii przeznaczył już 6,5 mln euro na działania pomocowe, odrzucając pomysł masowych deportacji.
Wielka obława na granicy z Ceutą. Marokańskie służby zatrzymały setki osób
Protestujący w Ceucie domagają się ochrony międzynarodowej i „lepszego życia”. Jak relacjonuje hiszpańska agencja, na przygotowanych na kartonach plakatach napisali, że są z Maroka i nie chcą wracać do swojego kraju.
Kryzys z 30 i 31 lipca, kiedy do Ceuty przedarło się z Maroka ponad 70 tys. osób (według władz tego autonomicznego miasta – ponad 80 tys.) jest przedmiotem debaty politycznej w Hiszpanii.
Według rządu w Madrycie w Ceucie pozostało ok. 5 tys. osób z tej fali.
Ceuta „znajduje się w niebezpieczeństwie”?
Opozycja zarzuca rządowi bierność wobec kryzysu. Opozycyjna Partia Ludowa (PP) złożyła w poniedziałek w Kongresie Deputowanych projekt uchwały przewidujący m.in. ustanowienie jednolitego centrum dowodzenia kryzysowego oraz odesłanie wszystkich migrantów, którzy 30 lipca nielegalnie przedostali się do Ceuty.
Wywodzący się z PP lider Ceuty Juan Vivas oświadczył z kolei w poniedziałek, że zwróci się o spotkanie z prezeską Sądu Najwyższego Hiszpanii Maríą Isabel Perello oraz prezesem Trybunału Konstytucyjnego Candidem Conde-Pumpido, aby przekazać im, że Ceuta „znajduje się w niebezpieczeństwie”.
Wyjaśnił, że nie zamierza ingerować w niezależność sądownictwa, lecz jedynie poinformować jego najwyższych przedstawicieli o sytuacji panującej w mieście, która jego zdaniem nadal jest daleka od normalności. Vivas oskarżył gabinet Pedra Sancheza o próbę „upiększania rzeczywistości” na początku sierpnia poprzez twierdzenia, że miasto odzyskało normalne funkcjonowanie w ciągu 48 godzin.
Skrajnie prawicowa partia Vox domaga się zaś ujawnienia raportów Narodowego Centrum Wywiadu (CNI) dotyczących Maroka i kryzysu migracyjnego w Ceucie, a także ujawnienia treści rozmów prowadzonych z władzami w Rabacie.
Informacji o kontaktach hiszpańskiego ministra spraw zagranicznych Jose Manuela Albaresa z marokańskim odpowiednikiem po 30 lipca, o obecnych negocjacjach dyplomatycznych oraz o tym, jaką wiedzę na temat sytuacji na granicy miały służby wywiadowcze jeszcze przed kryzysem, domaga się także PP.
Działania Hiszpanii w Ceucie
W odpowiedzi na krytykę hiszpańska ministra ds. migracji Elma Saiz zapewniła, że od początku rząd pracuje nad rozwiązaniem kryzysu. Przypomniała, że kilka dni temu jej resort ogłosił stan nadzwyczajny i przeznaczył 6,5 mln euro na wzmocnienie działań pomocowych. W ramach tych działań Czerwony Krzyż został wyznaczony jako główna organizacja odpowiedzialna za udzielanie wsparcia osobom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji. Według danych przedstawionych przez ministrę organizacja rozdaje obecnie około 4 tys. pakietów żywnościowych dziennie oraz od początku kryzysu udzieliła już ponad 4 tys. świadczeń socjalnych i medycznych.
Saiz zapewniła, że rząd nie działa ani w logice masowych deportacji, ani bezwarunkowego przyjmowania migrantów, lecz kieruje się obowiązującym prawem krajowym i europejskim. Ostrzegła przed wykorzystywaniem kryzysu migracyjnego do szerzenia nastrojów antyimigracyjnych i mowy nienawiści.
Rządowy instytut ochrony zdrowia poinformował w poniedziałek, że mieszkańcy Ceuty mają stały zapewniony dostęp do służby zdrowia, a placówki medyczne w tym mieście mają wolne miejsca.