Reklama
Reklama
Reklama

Tragedia w Darłówku. Ksiądz utonął, śledczy sprawdzają czerwoną flagę

53-letni ks. Rafał Cieszyński utonął w poniedziałek w Darłówku. Jak ustaliła Wirtualna Polska, duchowny wszedł do Bałtyku z 48-letnią znajomą mimo sprzeciwu grupy. Oboje porwał prąd wsteczny. Śledczy badają teraz, czy na plaży wisiała czerwona flaga.

53-letni ks. Rafał Cieszyński zginął w Darłówku, po tym jak wszedł do Bałtyku z 48-letnią znajomą. Oboje porwał silny prąd wsteczny. Kobietę udało się uratować.
53-letni ks. Rafał Cieszyński zginął w Darłówku, po tym jak wszedł do Bałtyku z 48-letnią znajomą. Oboje porwał silny prąd wsteczny. Kobietę udało się uratować. (fot. Shutterstock/diecezja-pelplin.pl)
  • 53-letni ks. Rafał Cieszyński zginął w Darłówku po tym jak wszedł do Bałtyku z 48-letnią znajomą. Oboje porwał silny prąd wsteczny. Kobietę udało się uratować.
  • Śledczy sprawdzają, czy na plaży była czerwona flaga, oznaczająca zakaz kąpieli. Prokuratura i Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa przedstawiają w tej sprawie różne informacje.
  • Prąd wsteczny może być niewidoczny z brzegu i stanowić poważne zagrożenie. Ratownicy zalecają, by nie walczyć z nurtem, lecz płynąć równolegle do brzegu i wzywać pomoc.

Tragedia wydarzyła się w poniedziałek 17 sierpnia w Darłówku. 53-letni ks. Rafał Cieszyński, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Lęborku, wszedł do Bałtyku razem z 48-letnią znajomą. Oboje zostali porwani przez silny prąd wsteczny. Kobietę udało się uratować, duchowny zginął.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, śledczy badają obecnie m.in. to, czy w chwili tragedii na plaży znajdowała się czerwona flaga, oznaczająca zakaz kąpieli. W tej kwestii pojawiły się rozbieżności między prokuraturą a Morską Służbą Poszukiwania i Ratownictwa.

Grupa ostrzegała przed wejściem do wody

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że ks. Cieszyński spędzał tego dnia czas na plaży w Darłówku w większym gronie znajomych. Morze było niespokojne, dlatego większość grupy pozostała na brzegu.

W pewnym momencie duchowny zdecydował jednak, że wejdzie do wody wraz z 48-letnią kobietą. Pozostali uczestnicy spotkania mieli próbować ich od tego odwieść.

Reklama
Reklama

– Ksiądz przebywał w ten dzień na plaży z większą grupą znajomych – powiedziała WP prok. Ewa Dziadczyk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Jak relacjonowała, oboje zostali następnie porwani przez prąd wsteczny. Pomoc wezwali znajomi, którzy pozostali na lądzie. Ratownikom udało się wydostać z wody kobietę, jednak życia duchownego nie zdołano uratować.

Prąd wsteczny może być niewidoczny z brzegu

Jednym z kluczowych elementów tragedii był tzw. prąd wsteczny. Powstaje, gdy woda napierająca na brzeg podczas falowania wraca do morza skoncentrowanym, szybko płynącym strumieniem.

Dla osoby znajdującej się w wodzie może stanowić poważne zagrożenie. Prąd potrafi być szybszy niż możliwości pływaka, dlatego próba płynięcia prosto w stronę brzegu często kończy się utratą sił.

W przypadku znalezienia się w takim nurcie ratownicy zalecają przede wszystkim zachowanie spokoju i niewalczenie z prądem. Zamiast kierować się bezpośrednio w stronę brzegu, należy próbować wydostać się z jego strumienia, płynąc równolegle do linii brzegowej. Jeśli jest to niemożliwe, należy utrzymywać się na powierzchni i wzywać pomoc.

Śledczy sprawdzają, czy była czerwona flaga

Prokuratura Rejonowa w Sławnie wszczęła śledztwo dotyczące okoliczności śmierci duchownego. Jednym z najważniejszych pytań jest to, czy w momencie wejścia dwóch osób do wody na plaży znajdowała się czerwona flaga.

Reklama
Reklama

Jej obecność ma znaczenie, ponieważ oznacza zakaz kąpieli.

– Na pewno te flagi wisiały przez większość poniedziałku – przekazała prok. Dziadczyk.

Problem polega na tym, że ratownicy WOPR mieli zakończyć pracę około godz. 17. Prokuratura sprawdza więc, co stało się z oznaczeniem po opuszczeniu stanowiska przez ratowników.

– Nie wiemy jeszcze, czy oni te flagi na noc ze sobą zabierają, czy zostawiają – przyznała rzeczniczka prokuratury w rozmowie z WP.

Inną wersję przedstawia Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa. Jej rzecznik Przemysław Soiński twierdzi, że w chwili wypadku czerwona flaga znajdowała się na plaży.

To właśnie SAR otrzymała zgłoszenie dotyczące tonących i prowadziła akcję ratunkową. Ratownicy wydobyli z wody zarówno kobietę, jak i ciało ks. Cieszyńskiego.

Reklama
Reklama

– To jest niestety tak, że ludzie te zakazy łamią i flagi ignorują – powiedział Soiński.

Rzecznik zwrócił również uwagę na problem związany z godzinami pracy ratowników. W zależności od miejscowości ich dyżury nad Bałtykiem kończą się około godz. 17 lub 18. Później osoby korzystające z kąpieliska nie mają już zapewnionej profesjonalnej opieki.

– Później osoby kąpiące się wieczorem są bez opieki. Niestety często właśnie wtedy dochodzi do niebezpiecznych sytuacji – zaznaczył rzecznik SAR.

Według Soińskiego w przypadku tragedii w Darłówku bezpośrednim zagrożeniem był właśnie prąd wsteczny, który porwał obie osoby w kierunku otwartego morza.

Parafia ks. Cieszyńskiego bez proboszcza

Śmierć 53-letniego duchownego poruszyła mieszkańców Lęborka i parafian. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy poświęcone zmarłemu proboszczowi. Wierni wspominają go jako kapłana bliskiego ludziom i zaangażowanego w życie lokalnej wspólnoty.

Parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Lęborku pozostanie na razie bez proboszcza. Jak przekazał Wirtualnej Polsce ks. Tomasz Szcześniak, rzecznik prasowy biskupa pelplińskiego, do czasu powołania następcy msze będą odprawiali księża z lęborskiego dekanatu.

Przedstawiciel diecezji nie chciał szerzej komentować okoliczności śmierci duchownego, wskazując na szacunek dla jego bliskich.

Reklama
Reklama

Pogrzeb odbędzie się w piątek

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w czwartek 20 sierpnia o godz. 19. W kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Lęborku odbędzie się eksporta, czyli uroczyste wyprowadzenie ciała zmarłego. Ceremonię poprowadzi ks. Tadeusz Drobiński, dziekan dekanatu lęborskiego.

Główna msza pogrzebowa zaplanowana jest na piątek 21 sierpnia o godz. 11 w kościele pw. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Szymbarku. To rodzinna miejscowość ks. Cieszyńskiego. Liturgii będzie przewodniczył bp Przemysław Szulc, biskup pomocniczy diecezji pelplińskiej.

Duchowny zostanie pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym.

Źródła: Zero.pl, Wirtualna Polska
Reklama
Reklama